Reklama

Jeden z najgłośniejszych amerykańskich filmów minionej jesieni dopiero teraz trafia w ręce polskich widzów. „Urodzony rabuś” w reżyserii Dereka Cianfrance’a ominął nasze kina, w grudniu wszedł na VOD za dodatkową opłatą, a od niedawna obejrzycie go w abonamencie Prime Video. Channing Tatum gra złodzieja, który zamiast straszyć ofiary, prosi grzecznie o pieniądze. Brzmi jak żart, a wszystko wydarzyło się naprawdę.

O czym jest „Urodzony rabuś”? Prawdziwa historia, której nie wymyśliłby żaden scenarzysta

Jeffrey Manchester (Channing Tatum) wraca do cywila po latach służby w armii i kompletnie nie potrafi odnaleźć się ani finansowo, ani emocjonalnie. Z desperacji zaczyna włamywać się do restauracji McDonald’s, wcinając otwory w dachach. Nigdy nie sięga po przemoc, do pracowników odzywa się grzecznie, a od mediów dostaje przezwisko Roofman. Po serii kilkudziesięciu napadów ląduje za kratkami, ale dzięki cierpliwej analizie rutyny strażników wymyka się z więzienia. Kryjówkę znajduje w miejscu, którego nie podejrzewałby żaden śledczy, czyli na zapleczu wielkiego Toys R Us w Charlotte. Stamtąd tygodniami obserwuje załogę sklepu, aż wkracza w jej grono pod nową tożsamością. Tak poznaje Leigh (Kirsten Dunst), samotną matkę dwóch dziewczynek, w której się zakochuje. Ten związek, zbudowany na kłamstwie i wymyślonej tożsamości, staje się osią całej opowieści.

Obsada „Urodzonego rabusia”. Channing Tatum, Kirsten Dunst i inni

W rolę Jeffreya Manchestera wcielił się Channing Tatum i jest to jedna z najmocniejszych pozycji w jego karierze. Naprzeciw niego gra Kirsten Dunst jako samotna matka Leigh. Drugi plan to równie mocno obsadzony zestaw nazwisk: Peter Dinklage jako apodyktyczny kierownik sklepu z zabawkami, do tego Ben Mendelsohn, Uzo Aduba, LaKeith Stanfield, Juno Temple i Jimmy O. Yang. Za kamerą stoi Derek Cianfrance, znany z „Blue Valentine” i „Miejsca pod sosnami”. To on namówił Tatuma na rolę i pociągnął opowieść w kierunku, w którym kryminalna anegdota schodzi na drugi plan, a pierwsze skrzypce gra portret zagubionego mężczyzny.

Co wyróżnia „Urodzonego rabusia”? Twórcy odbudowali Toys R Us z 2004 roku

Cianfrance i jego scenografowie zrobili coś, czego współczesne kino raczej unika. Zamiast budować sklep w studio, znaleźli pod Charlotte opuszczoną siedzibę Toys R Us i wypełnili ją od podłogi po sufit oryginalnymi zabawkami z 2004 roku. Ekipa zamówiła nawet repliki opakowań, żeby tło każdego ujęcia wyglądało jak dział prawdziwego sklepu. Drugi wyróżnik filmu to ton. Cianfrance przeskakuje między czarną komedią, dramatem psychologicznym i melodramatem, nie pozwalając żadnemu z gatunków przejąć kontroli. Twórcy świadomie nie romantyzują czynów Manchestera, ale jednocześnie nie zapominają, że ich bohater sam jest poniekąd ofiarą trudnego startu w cywilu.

Opinie widzów o „Urodzonym rabusiu”

Reakcje na film są ciepłe. W komentarzach przewija się zachwyt nad rolą głównego aktora, którego „czarująca charyzma nie pozwala nam nie kibicować rabusiowi”. Wielu widzów chwali też chemię duetu z Kirsten Dunst, podkreślając, że tworzą oni „uroczą parę”. Powtarza się również jeden komentarz dotyczący najmocniejszej roli drugoplanowej: „Całe show kradnie Peter Dinklage jako apodyktyczny kierownik sklepu z zabawkami”. Zaskoczenie samą historią dobrze podsumowuje inny komentarz: „Z początku ciężko uwierzyć, że to wydarzyło się naprawdę, jednak wujek Google potwierdza autentyczność. Podane w przystępnej formie”.

Czy warto obejrzeć „Urodzonego rabusia” na Prime Video?

Tak, pod warunkiem, że nie szukacie wyłącznie szybkiego tempa i spektakularnych zwrotów akcji. „Urodzony rabuś” stawia na klimat, postać i grę aktorską, a nie na efektowne sceny pościgów. Sprawdzi się dla widzów, którzy chcą obejrzeć solidnie zrobiony seans z obsadą na najwyższym poziomie i historią, której nie da się zmyślić.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...