To jedna z najbardziej nieoczywistych adaptacji Stephena Kinga od lat. Nagle zaczynasz doceniać rzeczy, które zwykle mijasz w biegu
„Życie Chucka” to jedna z najbardziej nietypowych adaptacji Stephena Kinga ostatnich lat. Zamiast horroru dostajemy film o końcu i początku, o zwyczajności i o chwilach, które nagle okazują się najważniejsze.

Nie dajcie się zmylić nazwiskom. Stephen King w metryczce i Mike Flanagan za kamerą mogłyby sugerować kolejną opowieść z dreszczem, ale „Życie Chucka” idzie w zupełnie inną stronę. To film o tym, jak wygląda życie, kiedy patrzysz na nie od końca i nagle zaczynasz doceniać rzeczy, które zwykle mijasz w biegu. Już po seansie łatwo zrozumieć, skąd wśród widzów biorą się tak bezpośrednie reakcje jak: „Jaki to wrażliwy i ciepły film. Opowiadanie historii od końca (trzeciego aktu) i cofanie się w czasie to interesujący zabieg, który pozwala spojrzeć na losy bohatera z różnych perspektyw. Sceny taneczne są wprost zniewalające. Wnoszą do filmu radość, lekkość i jakąś magię. A przede wszystkim wie, co chce opowiedzieć – że życie należy przeżywać tu i teraz, być obecnym i doceniać bliskich, bo każda chwila jest cenna”. Trudno się z tym nie zgodzić, bo ta historia totalnie cię zaczaruje, gdy pozwolisz jej płynąć swoim rytmem.
„Życie Chucka” – o czym jest film?
Start jest zaskakująco brutalny (w sensie: emocjonalnie). Świat się sypie: pojawiają się katastrofy, znikają elementy codzienności, a ludzie próbują jeszcze coś posklejać na ostatniej prostej. Marty Anderson (Chiwetel Ejiofor), nauczyciel, obserwuje narastający chaos i szybko staje się jasne, że to już nie jest „zły tydzień”, tylko scenariusz ostateczny. I właśnie wtedy na pierwszy plan wchodzi… ktoś, kto wcale nie wygląda na bohatera apokalipsy. Chuck Krantz (Tom Hiddleston) pojawia się na billboardach i ekranach z komunikatem dziękującym mu za „39 wspaniałych lat”. Dlaczego akurat teraz wszyscy mówią o jednym, pozornie zwyczajnym facecie?
Od apokalipsy do czegoś zaskakująco czułego
Najciekawsze jest to, że „Życie Chucka” nie wchodzi w tryb katastroficznego widowiska. Flanagan robi coś bardziej ryzykownego: zostawia przestrzeń na zwyczajne odruchy, niedopowiedziane emocje, chwilę ciszy. I w tym właśnie wybrzmiewa jego przekaz, że nawet gdy wszystko się wali, wciąż liczy się to, co potrafimy przeżyć „tu i teraz”. Może dlatego część widzów odbiera ten film jak coś dopasowanego do naszego tempa życia. „Panie Flanagan, ja naprawdę przepraszam, że wątpiłam <3 Trafił do mnie w idealnym momencie, jest idealnie skrojony pod nasze czasy, kiedy wszystko chcemy szybko i «na już». Piękna celebracja małych radości” – to nie jest opinia z gatunku „fajny film na wieczór”, raczej reakcja kogoś, kto naprawdę poczuł, że ta historia mówi o nim.
Film, który jednych otuli, a innych może zirytować
Trzeba uczciwie powiedzieć: ten rodzaj emocjonalności nie jest dla wszystkich. „Życie Chucka” momentami bywa naiwne, czasem bardzo wprost mówi o rzeczach, które wiele osób woli mieć „pomiędzy wierszami”. I część widzów ma na to alergię, co m.in. czytamy w komentarzu: „Widać, że stara się opowiadać o wielkich rzeczach w sposób w miarę dyskretny i nie nadęty, ale tak czy siak w popada w tę egzaltowaną poetykę rodem z filmów Terrence`a Mallicka. Doceniam serducho włożone w tę produkcję, ale emocjonalnie niezbyt mnie poruszył, a samą esencję tego filmu już lepiej ujął zespół Dżem w utworze „W życiu piękne są tylko chwile”. Z drugiej strony, dla wielu osób to właśnie ta „prostota” jest największym atutem. „Każda śmierć to czyjś koniec świata” – ktoś napisał krótko, a trafnie, bo film mocno gra kontrastem między kosmiczną skalą (apokalipsa) a zupełnie intymną skalą (jedno życie, jedna historia). Jeśli lubisz kino dialogu i refleksji, to może cię kupić podobnie jak widzkę, która napisała: „Polecam (...) w ciemno, jeden z najpiękniejszych, najbardziej wzruszających i filozoficznych filmów, jakie widziałam w kinie. Film ma w sobie paranormalną i apokaliptyczną nutę, miejscami jest trochę smutny, ale głównie podkreśla to, że każda chwila w życiu ma znaczenie i powinno się cieszyć z każdej chwili oraz że życie każdego człowieka ma znaczenie. Mimo że przekaz filmu nie jest czymś, czego nie wiedziałam, film bardzo dobrze to przedstawia i na pewno daje nadzieję. Ja się wzruszyłam (a nawet popłakałam). Podoba mi się bardzo pomysł z odwróconą chronologią. Film zdecydowanie dla osób, które lubią kino dialogu i przemyśleń”.
„Życie Chucka” – gdzie obejrzeć film online?
„Życie Chucka” jest już dostępne online na kilku platformach VOD. Film można obejrzeć w ramach subskrypcji na Amazon Prime Video, a także wypożyczyć lub kupić m.in. w serwisach Player, Prime Video, Rakuten TV, CANAL+ VOD, TVP VOD, Polsat Box Go, Play Now, MEGOGO, Moje eKino oraz w serwisie Nowe Horyzonty. Ceny wypożyczenia zaczynają się od około 14,90 zł, w zależności od platformy i jakości obrazu.


