Reklama

Nie każdy polski film sprzed dekady zostaje w zbiorowej pamięci widzów. „Bilet na Księżyc” Jacka Bromskiego gdzieś po drodze przycichł, choć ma w sobie sporo uroku i bardzo mocny, emocjonalny kontekst. Dziś wraca się do niego przede wszystkim z jednego powodu. To właśnie tutaj po raz ostatni na ekranie pojawiła się Anna Przybylska.

„Bilet na Księżyc” przenosi do Polski końca lat 60.

Akcja filmu rozgrywa się w 1969 roku, w momencie gdy świat żyje pierwszym lądowaniem człowieka na Księżycu. W Polsce tymczasem młody Adam, zafascynowany lotnictwem maturzysta, dostaje powołanie do wojska i trafia do Marynarki Wojennej. W podróż nad morze rusza razem ze starszym bratem Antkiem. Kilkudniowa wyprawa przez kraj szybko zamienia się w serię przygód, spotkań i lekcji życia. Antek, pewny siebie bywalec nocnych lokali, postanawia „przygotować” nieśmiałego brata na dorosłość. Sytuację komplikuje spotkanie z Roksaną, tajemniczą tancerką graną przez Annę Przybylską.

„Bilet na Księżyc” to nie tylko historia dwóch braci. To także barwny portret Polski przełomu lat 60. i 70. Na ekranie pojawiają się dancingi, saturatory, autobusy „ogórki”, studenckie potańcówki i wakacyjne kurorty pełne młodzieńczej energii. Bromski pokazuje tamten świat z wyraźną czułością, ale nie ucieka też od absurdu codzienności PRL. Całość ma lekki ton, podszyty nostalgią i muzyką epoki. Na ścieżce dźwiękowej znalazło się ponad 40 przebojów - od polskich klasyków po zachodni rock’n’roll.

Anna Przybylska w swojej ostatniej roli

Rola Roksany była ostatnim filmowym występem Anny Przybylskiej. Aktorka podchodziła do niej bardzo serio, choć, jak sama przyznawała, niektóre sceny budziły w niej jednocześnie ciekawość i stres.

Nie będę ukrywać. Scena striptizu wzbudzała u mnie jednocześnie spory niepokój, ale i ciekawość. Wzięłam kilka lekcji u choreografki Teatru Muzycznego w Gdyni, która przygotowała ten przecudny układ
opowiadała po premierze.

Reżyser Jacek Bromski nie ukrywał, że pisał tę postać z myślą o niej. Po premierze mówił wprost, że Ania Przybylska to samorodny talent. Na ekranie pojawili się również Filip Pławiak, Mateusz Kościukiewicz, Bożena Adamek, Łukasz Simlat, Andrzej Chyra czy Andrzej Grabowski.

Czy warto obejrzeć „Bilet na Księżyc”?

To film niedoskonały, momentami bardzo lekki w formie, ale jednocześnie pełen uroku i emocjonalnego tła. Dla jednych będzie sentymentalną podróżą do Polski sprzed dekad, dla innych ciekawym kinem drogi z wyrazistą obsadą. Jedno jest pewne: dziś „Bilet na Księżyc” ogląda się inaczej niż w dniu premiery. Przede wszystkim jako ostatnie spotkanie z Anną Przybylską na ekranie. Produkcja dostępna jest na TVP VOD.

fot. mat. prasowe
fot. mat. prasowe
fot. mat. prasowe
fot. mat. prasowe
Reklama
Reklama
Reklama