Tomasz Włosok i Sebastian Fabijański w widowiskowej produkcji! To epicka opowieść o wolności i narodzinach legendy!
XVII wiek, Karpaty, człowiek wychowany z dala od cywilizacji. Maciej Kawulski wraca z filmem, który łączy historię z mitem i przenosi widza w świat, gdzie instynkt znaczy więcej niż prawo. W rolach głównych Tomasz Włosok i Sebastian Fabijański. Produkcja jest już dostępna w serwisie CANAL+.

W polskim kinie brakowało filmu, który z takim rozmachem opowiada o rodzimych legendach. „Dziki” zabiera widzów w XVII-wieczne Karpaty, gdzie los niemego wojownika krzyżuje się z drogą bezwzględnego inkwizytora. To historia pełna napięcia, nakręcona w warunkach, które widać w każdym kadrze.
O czym jest film „Dziki”? Historia niemego wojownika z XVII-wiecznych Karpat
Akcja rozgrywa się w XVII wieku, w górach, gdzie cywilizacja dopiero próbuje zapuścić korzenie. Głównym bohaterem jest półdziki, niemy mężczyzna, który całe życie spędził z dala od ludzi. Nie zna ich zasad, nie rozumie ich hierarchii. Żyje instynktem. Wszystko zmienia się, gdy na jego drodze staje inkwizytor, postać bezwzględna i kierująca się własnym porządkiem moralnym. To spotkanie uruchamia ciąg wydarzeń, który zmusza bohatera do walki o przetrwanie, wolność i coś, czego dotąd nie potrzebował, własną tożsamość. Fabuła nie jest opowiedziana wprost. Twórcy celowo zostawiają pole do interpretacji, a widzowie mogą odczytywać historię jako prequel legendy o Janosiku. To nie biografia, ale moment, w którym rodzi się mit. Świat przedstawiony w filmie rządzi się własnymi prawami. Prawo stanowione jeszcze tu nie dotarło, a jedynym wyznacznikiem granic jest natura.
Kto gra w filmie „Dziki”? Obsada i twórcy robią wrażenie
W roli głównej, czyli niemego wojownika, wystąpił Tomasz Włosok. To aktor znany z ról w „Jak pokochałam gangstera” i „Gangu zielonej rękawiczki”, który w „Dzikim” mierzy się z wyzwaniem fizycznym i aktorskim jednocześnie. Jego bohater nie mówi, więc cała gra opiera się na ciele, spojrzeniu i reakcjach. Po drugiej stronie stoi Sebastian Fabijański jako inkwizytor. Fabijański, rozpoznawalny choćby z „Ultraviolet” czy „Pitbulla”, buduje postać, która jest motorem konfliktu. Za kamerą stanął Maciej Kawulski, reżyser „Jak pokochałam gangstera” i „Gangu zielonej rękawiczki”. Scenariusz napisał wspólnie z Rafałem Lipskim. Produkcją zajęły się m.in. Open Mind Production i ZPR Media Film & TV we współpracy z TVN.
Dlaczego o filmie „Dziki” jest głośno? Kamera z Hollywood i prawdziwe Karpaty
Film wyróżnia się na tle polskiej produkcji przede wszystkim stroną wizualną. Zdjęcia zrealizowano kamerą ARRI ALEXA 65, tą samą, którą kręcono takie filmy jak „Diuna” czy „Joker”. To sprzęt, który pozwala uchwycić zarówno ogromne przestrzenie górskie, jak i detale twarzy w zbliżeniach. Ekipa filmowa pracowała w prawdziwych, wysokogórskich warunkach w Karpatach. Nie na planie zbudowanym w hali, nie z green screenem w tle. Efekt jest widoczny od pierwszych minut. Krajobrazy nie są tylko tłem, pełnią funkcję osobnego bohatera. Surowe, monumentalne i nieprzewidywalne, dokładnie takie, jakie powinny być w opowieści o człowieku żyjącym na granicy natury i cywilizacji. To także jeden z nielicznych polskich filmów, które tak otwarcie sięgają po konwencję epickiego kina przygodowego, jednocześnie czerpiąc z rodzimej mitologii.
Gdzie obejrzeć film „Dziki”?
Film „Dziki” miał premierę 15 kwietnia 2026 roku i jest dostępny w wypożyczalni filmów CANALVOD w serwisie streamingowym CANAL+. To nie subskrypcja, a model wypożyczenia, co oznacza, że film można obejrzeć bez stałego abonamentu na platformę. Dla widzów, którzy szukają polskiego kina z charakterem i rozmachem, to jedna z ciekawszych propozycji tego miesiąca.
„Dziki” to propozycja dla widzów, którzy lubią kino przygodowe z wyrazistą stroną wizualną. Jeśli ktoś szuka polskiego filmu, który nie boi się dużej formy i sięga po gatunkowe konwencje znane z zachodnich produkcji, powinien dać mu szansę. Film powinien trafić także do osób zainteresowanych polską historią i mitologią. Wątek Janosika potraktowany jest tu jako punkt wyjścia, a nie dosłowna rekonstrukcja. To dobra opcja dla tych, którzy wolą filmową interpretację od podręcznikowej wersji. Mniej przekona natomiast widzów oczekujących dialogowej, kameralnej narracji. „Dziki” opiera się na obrazie, ruchu i emocjach wyrażanych bez słów, a tempo budowane jest przez krajobraz i akcję, nie przez rozmowy.





