Tragiczny wypadek czy misternie zaplanowane morderstwo? Ten dokument wywołuje dreszcze
Rozpędzony do około 160 kilometrów na godzinę samochód wbija się w ścianę budynku, a za kierownicą siedzi siedemnastoletnia dziewczyna. „Wypadek: Sprawa Mackenzie Shirilli” to dokument true crime, który bada, czy tragedia w Ohio była wypadkiem, czy zaplanowaną zbrodnią.

Czy można zaplanować zbrodnię tak, by wyglądała na tragiczny wypadek? Wokół tego pytania zbudowany jest „Wypadek: Sprawa Mackenzie Shirilli”, jeden z najgłośniejszych dokumentów Netflixa ostatnich tygodni. Reżyser oddaje głos obu stronom, od pogrążonych w żałobie rodzin po samą oskarżoną, i pozwala widzowi samodzielnie wyrobić sobie zdanie. To produkcja, która długo nie daje spokoju.
O czym jest „Wypadek: Sprawa Mackenzie Shirilli”?
Wszystko wydarzyło się w lipcu 2022 roku w Strongsville w stanie Ohio, gdy samochód prowadzony przez siedemnastoletnią Mackenzie Shirillę uderzył z ogromną prędkością w ścianę ceglanego budynku. W wypadku zginęli dwaj pasażerowie, chłopak Mackenzie, Dominic Russo, oraz ich wspólny przyjaciel Davion Flanagan. Początkowo wszystko wskazywało na tragiczny, choć zwyczajny wypadek drogowy, jednak gdy śledczy przyjrzeli się dokładniej okolicznościom, zaczęli podejrzewać, że za kierownicą padła świadoma decyzja. Dokument krok po kroku rekonstruuje wydarzenia tamtej nocy i analizuje burzliwy związek, który znalazł się w centrum całej sprawy. Reżyser zestawia różne wersje wydarzeń, pokazując, jak cienka bywa granica między fatalnym błędem a morderstwem z premedytacją. Im dalej w film, tym trudniej o jednoznaczną ocenę, bo każda z postaci ma inny obraz tego, co się naprawdę stało.
Pierwszy wywiad zza krat i dowód z TikToka. Co wyróżnia ten dokument?
Największym atutem produkcji jest to, że twórcom udało się porozmawiać z samą Mackenzie, która wcześniej nie zabierała głosu ani w mediach, ani przed sądem, a wywiad nagrano w więzieniu, w obecności jej prawnika. Jej słowa, w których przyznaje, że była kierowcą tej tragedii, ale nie czuje się morderczynią, stają się jednym z najmocniejszych momentów filmu. Drugą poruszającą kwestią jest sposób, w jaki w sprawie wykorzystano media społecznościowe, bo prokuratura przedstawiła nagrania z TikToka oskarżonej, by dowieść jej rzekomego braku skruchy. Dokument oddaje też głos rodzinom wszystkich trojga młodych ludzi, przyjaciołom obecnym tamtej nocy oraz prawnikom obu stron, dzięki czemu widz poznaje sprawę z wielu perspektyw. To właśnie ta wielogłosowość sprawia, że trudno wyjść z seansu z gotowym wyrokiem.
Reżyser i bohaterowie. Kto stoi za dokumentem „Wypadek: Sprawa Mackenzie Shirilli”?
Dokument wyreżyserował Gareth Johnson, a za produkcję odpowiada Angharad Scott. Najważniejszą postacią jest oczywiście sama Mackenzie Shirilla, która po raz pierwszy opowiada swoją wersję wydarzeń, ale równie istotne są głosy bliskich ofiar, którzy do dziś mierzą się ze stratą. W filmie pojawiają się także przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, w tym prokurator i obrońca, dzięki którym widz lepiej rozumie, jak przebiegał proces i na jakiej podstawie zapadł wyrok. Produkcja trwa około półtorej godziny i utrzymana jest w typowej dla najlepszych dokumentów Netflixa formie, łączącej archiwalne nagrania, materiały z mediów społecznościowych i rozmowy z bohaterami. To pozwala zachować napięcie, mimo że finał sprawy jest powszechnie znany.
Co naprawdę wydarzyło się tamtej nocy? Pytanie, na które każdy odpowie inaczej
Siłą dokumentu „Wypadek: Sprawa Mackenzie Shirilli” jest właśnie brak gotowej odpowiedzi, bo film nie próbuje narzucić jednej interpretacji ani łatwego osądu. Po napisach widz zostaje sam ze swoimi wątpliwościami i z niepokojącym poczuciem, że prawda zależy od tego, czyim oczom się ją powierzy. To dokument, który mówi nie tylko o konkretnej tragedii, ale i o tym, jak bardzo różnią się nasze sposoby patrzenia na winę, żal i odpowiedzialność. Dla dwóch rodzin ta historia nigdy się nie skończy, a dla widzów pozostanie tematem długich rozmów. Film dostępny jest na Netflixie. Zwiastun obejrzycie poniżej.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

