Reklama

Mityczna Inguma, śmierć niemowlęcia i śledcza, która zaczyna wątpić we własne narzędzia pracy. „Ofiara dla burzy" wreszcie w polskiej ofercie Netfliksa. Trzecia część trylogii „Dolina Baztán" zamyka jedną z najpopularniejszych hiszpańskich serii kryminalnych, opartą na powieściach Dolores Redondo. Marta Etura w roli inspektor Amai Salazar prowadzi widza przez śledztwo, którego nie da się rozwiązać samym rozumem.

Hiszpańskie kino kryminalne ma już swoje wielkie nazwiska i własną estetykę. Trylogia „Dolina Baztán" to jeden z jego najmocniejszych tytułów ostatniej dekady. Trzecia, ostatnia część cyklu, „Ofiara dla burzy", trafiła właśnie do polskiej oferty Netfliksa. Reżyser Fernando González Molina zamyka opowieść w stylu, który definiuje wszystkie trzy filmy: chłodne krajobrazy, baskijska mitologia i kobieta, która nie zna pojęcia odpuszczenia.

O czym jest „Ofiara dla burzy". Sprawa, która zaczyna się od śmierci niemowlęcia

Akcja rozgrywa się w Pampelunie, stolicy Nawarry. Inspektor Amaia Salazar zostaje wezwana do zbadania okoliczności śmierci kilkutygodniowej dziewczynki. Sytuacja zaczyna wyglądać jeszcze gorzej, kiedy ojciec dziecka próbuje uciec z ciałem zmarłej. Mówi o „ofierze". Na ciele niemowlęcia widać niepokojące ślady, a starsza kobieta z rodziny opowiada o Ingumie, baskijskim demonie ze snów, który według lokalnych wierzeń kradnie ludzkie dusze nocą. Tropy szybko prowadzą Amaię z powrotem do doliny Baztán. W aktach z poprzednich lat śledcza znajduje serię podobnych spraw, które zamknięto podejrzanie szybko. Kiedy w więzieniu ginie jeden z kluczowych zatrzymanych, dochodzenie zamienia się w wyścig z czasem. To, co miało być policyjną rutyną, staje się dla bohaterki konfrontacją z własną przeszłością i z czymś, czego nauka nie umie nazwać.

Kto gra w „Ofierze dla burzy"? Obsada, która niesie cały film

Marta Etura ponownie wciela się w inspektor Amaię Salazar. Aktorka prowadzi tę postać przez całą trylogię i to ona jest emocjonalnym kręgosłupem serii. Amaia jest profesjonalistką do bólu, ale jej zawodowy spokój ciągle pęka pod naporem traum z dzieciństwa. Leonardo Sbaraglia gra Jamesa, męża głównej bohaterki. W trzeciej części trylogii jego rola zyskuje nowe niuanse, a relacja z Amaią staje się jednym z najmocniejszych wątków filmu. Francesc Orella, którego widzowie pamiętają z hitu „Merlí", wciela się w sędziego Marquinę. To postać dwuznaczna, autorytarna, odpowiedzialna za decyzje, które przesuwają śledztwo na niebezpieczny tor. Itziar Aizpuru jako babcia jednej z bohaterek wnosi do filmu mityczny pierwiastek, bez którego trylogia nie byłaby sobą. Za reżyserię ponownie odpowiada Fernando González Molina, który prowadził także „Niewidzialnego strażnika" oraz „Świadectwo kości". Dzięki temu wszystkie trzy filmy mają wspólny rytm, kolorystykę i prowadzenie kamery.

Dlaczego o „Ofierze dla burzy" znów jest tak głośno? Trylogia, która podbiła Hiszpanię

Premiera filmu miała pierwotnie odbyć się w kinach. Po zamknięciu sal w 2020 roku Netflix wprowadził „Ofiarę dla burzy" bezpośrednio na platformę, czym wywołał spore zamieszanie w hiszpańskim środowisku filmowym. Trylogia „Dolina Baztán" jest dla rodzimej kinematografii ważna, więc decyzja o ominięciu kin nie przeszła bez echa. Film szybko stał się jednym z najchętniej oglądanych hiszpańskich tytułów w serwisie. Drugi powód popularności to literacki pierwowzór. Dolores Redondo to jedna z najgłośniejszych hiszpańskich autorek kryminałów, a jej trylogia o dolinie Baztán została przetłumaczona na kilkadziesiąt języków. Adaptacja zachowała ducha książek, dodając do tego krajobrazy Nawarry, mglistą atmosferę Kraju Basków oraz niepokojącą muzykę Fernando Velázqueza. Hiszpańscy krytycy wskazywali na spójność narracyjną finału. Magazyny „El País" i „Cinemanía" chwaliły gęstą atmosferę i dopracowaną stronę wizualną. Część recenzentów uważała, że druga połowa filmu jest rozciągnięta i można było ją skrócić, ale większość była zgodna co do tego, że Marta Etura niesie produkcję na własnych barkach.

Czy warto obejrzeć „Ofiarę dla burzy". Dla kogo jest finał trylogii „Dolina Baztán"?

„Ofiara dla burzy" trafi w gust widzów, którzy szukają thrillerów z atmosferą, mitologią i rytmem, który daje czas na oddech między kolejnymi tropami. To kino, w którym ważniejsze niż zwroty akcji są spojrzenia, ciężary i pauzy. Jeśli znasz dwie poprzednie części, finał czyta się jak naturalne dopełnienie historii. Jeżeli trafiasz na cykl po raz pierwszy, dobra wiadomość jest taka, że „Ofiara dla burzy" odnosi się do wątków z wcześniejszych filmów, ale nie blokuje samodzielnego oglądania. Po seansie pewnie zechcesz cofnąć się do „Niewidzialnego strażnika" oraz „Świadectwa kości", żeby poznać pełniejszy kontekst, ale niczego nie zepsujesz, oglądając trzecią część jako pierwszą. „Ofiara dla burzy" nie jest filmem, który przewróci twoje spojrzenie na thriller. Jest jednak mocnym, mrocznym zamknięciem trylogii, która od pierwszej minuty trzyma stały poziom. Jeśli lubisz hiszpańską szkołę kryminału, deszczowe krajobrazy i fabuły z mitologicznym pazurem, w piątkowy wieczór jest co włączyć.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...