Bohaterem filmu jest Eric Noone, sympatyczny drobny oszust i kieszonkowiec, który zupełnie przypadkiem dostaje pracę w wystawnym angielskim dworze należącym do arystokratycznej rodziny Davenportów. Trafia tam w najgorętszym momencie, bo cała posiadłość szykuje się do ślubu najstarszej córki z zachłannym kuzynem Archibaldem, a atmosfera aż gęstnieje od napięć i skrywanych interesów. Sielanka szybko zamienia się w chaos, gdy na terenie rezydencji dochodzi do tajemniczego morderstwa, które rzuca cień podejrzeń na wszystkich zgromadzonych gości. Od tej chwili w dworze rozkręcają się równolegle dwie intrygi, jedna miłosna, a druga kryminalna, które uruchamiają istną lawinę komicznych nieporozumień.

WIDEO

player placeholder

O czym jest „Wujowy Dwór”?

Cała zabawa polega na tym, że film z przymrużeniem oka żongluje schematami klasycznego kryminału z zamkniętym kręgiem podejrzanych i wywraca je do góry nogami. Eric musi udawać kogoś, kim nie jest, unikać zdemaskowania i przy okazji rozwikłać zagadkę morderstwa, a wszystko to w rytmie coraz bardziej absurdalnych wpadek. Twórcy puszczają oko do widza znającego zarówno powieści o angielskich dworach, jak i klasykę kina komediowego, bo humor miesza tu elegancki kostium z czystym absurdem. To lekka, niezobowiązująca rozrywka, która działa najlepiej, kiedy kino przestaje brać siebie na poważnie.

Gwiazdorska obsada i humor w stylu „Nagiej broni”

Największym atutem produkcji jest obsada, w której błyszczą znane nazwiska, bo w „Wujowym Dworze” zobaczymy Damiana Lewisa, Toma Feltona znanego z „Harry'ego Pottera” oraz Thomasin McKenzie i Katherine Waterston. Reżyser Jim O'Hanlon wprowadzi ich przez opowieść utrzymaną w konwencji szalonej parodii, która jawnie inspiruje się mistrzami kina komediowego, od Mela Brooksa, przez Lesliego Nielsena z „Nagiej broni”, aż po Monty Pythona. To właśnie ten rozpoznawalny, absurdalny humor jest tu największym magnesem, choć jednocześnie to on najmocniej dzieli publiczność.

Zobacz także:

Co uważają widzowie? Opinie podzielone

Odbiór filmu jest wyraźnie podzielony, bo jego specyficzny, slapstickowy humor albo się kocha, albo szczerze nie znosi. Zwolennicy bawią się przy nim znakomicie, jak jeden z widzów, który przyznaje: „można się pośmiać, fajny relaks, ku zaskoczeniu była pełna sala kinowa”, a inny dodaje, że „gagi i śmieszne teksty są dosłownie non-stop”. Znacznie surowsi są ci, którym ten typ komedii zwyczajnie nie leży, bo jak ucina jeden z internautów, film to „żenujące gagi, ledwo dotrwałem do końca”. Najlepiej więc podejść do „Wujowego Dworu” bez wygórowanych oczekiwań i potraktować go jak niezobowiązującą, głupawą rozrywkę na luźny wieczór.

Gdzie obejrzeć „Wujowy Dwór”?

Film obejrzysz w Canal+, gdzie jest dostępny w ramach abonamentu. Sprawdzi się najlepiej wtedy, gdy masz ochotę wyłączyć myślenie i po prostu pośmiać się z serii coraz bardziej absurdalnych sytuacji. Zwiastun obejrzysz tutaj:

wujowy_dwor_kadr_1
fot. mat. pras.
wujowy_dwor_kadr_2
fot. mat. pras.
wujowy_dwor_kadr_3
fot. mat. pras.
wujowy_dwor_kadr_4
fot. mat. pras.