Reklama

Fabuła „Zawodowców” startuje od zlecenia, którego żadna agencja windykacyjna nie chciałaby tknąć. Specjalistka Eve dostaje zadanie odzyskać gigantyczny dług od miliardera, który schronił się na prywatnej wyspie z prywatną armią. Dyplomacja kończy się tu szybciej, niż zaczyna. Do akcji wkraczają byli żołnierze sił specjalnych, a wśród nich Cavill i Gyllenhaal.

O czym są „Zawodowcy"? Dług, prywatna wyspa i misja, której nikt rozsądny by się nie podjął

Eve to specjalistka od najtrudniejszych zleceń dla najbogatszych klientów, której z czasem przestają robić wrażenie kwoty pojawiające się na fakturach. Tym razem dostaje propozycję trudną do odrzucenia. Nowojorscy inwestorzy chcą odzyskać gigantyczny dług od ekscentrycznego miliardera, który zaszył się na prywatnej wyspie. Problem polega na tym, że dłużnik nie zamierza siadać do stołu. Wokół jego rezydencji krąży prywatna armia, a wyspa jest tak dobrze zabezpieczona, jakby chodziło o instalację rządową, a nie o jednego biznesmena. Negocjacje urywają się szybko. Eve sięga po inne argumenty, czyli po ekipę byłych żołnierzy sił specjalnych. Plan wygląda prosto. Wylądować, spacyfikować ochronę, odzyskać należność i wycofać się bez śladu. Tyle że już w pierwszych minutach okazuje się, że gospodarz miał wystarczająco dużo czasu, żeby przygotować się na taką wizytę.

Kto gra w „Zawodowcach”? Gwiazdorska obsada, jakiej dawno nie było

Henry Cavill nie pierwszy raz pracuje z Guyem Ritchiem. Wcześniej spotkali się przy „Kryptonimie U.N.C.L.E.”. W „Zawodowcach” wciela się w Sida, brytyjskiego operatora, który nie traci nerwów nawet wtedy, gdy wszyscy wokół już to zrobili. Jake Gyllenhaal gra Bronco, pewnego siebie amerykańskiego specjalistę od ekstrakcji. To kolejne spotkanie aktora z reżyserem po „Przymierzu”. Gyllenhaal lubi tu się bawić rolą, a jego dynamika z Cavillem rozkręca cały film. W obsadzie znaleźli się też Rosamund Pike, znana z „Zaginionej dziewczyny”, oraz Eiza González z „Baby Drivera”. Na ekranie zobaczymy również Kristofera Hivju i Fishera Stevensa. Za scenariusz, produkcję i reżyserię odpowiada sam Guy Ritchie. Zdjęcia powstawały na Teneryfie od września do końca października 2023 roku.

„Zawodowcy” - Guy Ritchie wraca do tego, co robi najlepiej

Kino Guya Ritchiego od lat ma własny rozpoznawczy ton. Szybki montaż, kąśliwe dialogi, postacie balansujące między gentlemanem a awanturnikiem, scenografia, która wygląda jak okładka magazynu wnętrzarskiego. „Zawodowcy” mają to wszystko w pakiecie, a do tego stawkę godną kasowego kina akcji. Reżyser nie kryje, że celuje w czystą rozrywkę. Pierwszy zwiastun nie zostawia złudzeń. Słoneczne plenery, garnitury skrojone idealnie, samochody z prawdziwej półki i strzelaniny rozegrane tak, żeby każdy element wyglądał kontrolowanie. To Ritchie w trybie premium, w którym nie marnuje czasu na rozbudowane filozoficzne wstępy. Wokół projektu narosła też zawodowa ciekawość. Ekipa, która w ostatnich latach pracowała przy „Przymierzu” oraz „Ministerstwie niedżentelmeńskich działań”, tym razem podnosi poprzeczkę gwiazdorską. Pike i González pojawiają się w rolach, które nie giną w cieniu pierwszych nazwisk i mają realny wpływ na układ sił na ekranie.

Czy warto pójść do kina na „Zawodowców”?

Jeśli lubisz akcyjniaki w stylu „Niezniszczalnych", suspens, który nie traci tempa, a wieczorem najchętniej zostajesz przy „Bullet Train” albo „Lucky Number Slevin”, ten film trafi w twoje gusta. Ritchie podaje wszystko po swojemu. Ironicznie, dynamicznie, ze sznytem. Nie licz na thriller, który zmieni twoje spojrzenie na gatunek. To dwie godziny solidnej rozrywki z plejadą nazwisk, które same w sobie warte są biletu do kina. „Zawodowców” możecie oglądać w kinach od 29 maja. Zamierzacie się wybrać?

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...