Reklama

Co się dzieje, gdy pod powierzchnią rodzinnej idylli zaczyna narastać coś, czego nie da się wytłumaczyć? Na tym napięciu opiera się „Wieża. Jasny dzień”, jeden z najbardziej zagadkowych polskich filmów ostatnich lat. Jagoda Szelc w swoim debiucie buduje gęstą, niepokojącą atmosferę, w której zwyczajne sceny stają się źródłem lęku. To kino wymagające, które albo wciąga bez reszty, albo zniechęca.

O czym jest „Wieża. Jasny dzień”?

Akcja rozgrywa się na kilka dni przed Pierwszą Komunią Świętą małej Niny, którą wychowują tradycjonalistka Mula i jej mąż Michał. Spokój rodziny burzy przyjazd niewidzianej od lat młodszej siostry Muli, Kai, która jest biologiczną matką dziewczynki. Mula od początku obawia się, że Kaja przyjechała, by odebrać jej córkę, a napięcie między siostrami rośnie z każdą sceną. Wkrótce okazuje się jednak, że prawdziwy powód powrotu Kai jest znacznie bardziej niepokojący, niż wszyscy sądzili. Pod warstwą rodzinnego dramatu film stopniowo odsłania nastrój nadciągającej, niemal apokaliptycznej katastrofy, a otaczająca bohaterów natura zaczyna zachowywać się dziwnie. To opowieść, która świadomie nie daje łatwych odpowiedzi i pozostawia widza z mnóstwem pytań.

Debiut, o którym mówiło całe polskie kino. Kto stworzył „Wieża. Jasny dzień”?

Największym nazwiskiem jest tu Jagoda Szelc, która napisała i wyreżyserowała film jako swój pełnometrażowy debiut, od razu zwracając na siebie uwagę odważnym, autorskim stylem. W rolę Muli wciela się Anna Krotoska, a jej siostrę Kaję gra Małgorzata Szczerbowska, przy czym to właśnie napięcie między ich bohaterkami napędza całą historię. W obsadzie pojawia się również Rafał Cieluch jako Michał. Reżyserka zdobyła nagrody za debiut i scenariusz na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, a niedługo później została uhonorowana prestiżowym Paszportem Polityki. To właśnie połączenie świeżego spojrzenia i konsekwentnie budowanego nastroju sprawiło, że film stał się jednym z ważniejszych debiutów tamtych lat.

Kino, które wymyka się gatunkom. Dlaczego o „Wieży” wciąż się mówi?

Film łączy rodzinny dramat z elementami grozy i kina tajemnicy, nie dając się przypisać do jednej szufladki. Godna uwagi jest także atmosfera, ponieważ Szelc potrafi z najzwyklejszych sytuacji, takich jak rodzinny obiad czy spacer, wydobyć narastający niepokój. Kolejnym argumentem przemawiającym za tym, że warto obejrzeć produkcję są nagrody i uznanie krytyków, które ustawiły „Wieżę. Jasny dzień” w gronie najciekawszych polskich debiutów. Film bywa też porównywany do twórczości reżyserów, którzy stawiają nastrój ponad wyjaśnienie, co dla części widzów jest zaletą, a dla innych wadą. To propozycja dla tych, którzy w kinie szukają zagadki, a nie gotowej odpowiedzi.

Co o filmie mówią widzowie?

Opinie są skrajnie podzielone i dobrze pokazują, że „Wieża. Jasny dzień” to film, który albo się pokocha, albo natychmiast odrzuci. Zwolennicy doceniają jego siłę i symbolikę, jak w komentarzu „Bardzo udany debiut Jagody Szelc, który na długo pozostanie w mojej pamięci. Film mocny, pełen symboli”. Sceptycy są jednak bezlitośni i nie kryją rozczarowania, czego przykładem jest opinia „Artystyczna porażka. Miało wyjść ambitnie, a wyszedł bełkot”. Część widzów czuła się też po prostu znudzona, co podsumował komentarz „Oglądając Wieżę czułem się, jakbym oglądał nieco lepiej nakręcony, trwający ponad półtorej godziny odcinek losowego paradokumentu”. To rzadki przypadek filmu, który niemal nie zostawia miejsca na obojętność.

Niepokój, który zostaje. Co kryje się w „Wieży. Jasny dzień”?

Najmocniej zostaje w pamięci nie konkretne rozwiązanie zagadki, lecz uczucie narastającego lęku, który przenika cały film. „Wieża. Jasny dzień” pokazuje, że groza nie musi przychodzić z zewnątrz, bo potrafi narastać w najbliższym otoczeniu, wśród ludzi, których znamy. To kino, które każe widzowi samemu poskładać znaczenia i pogodzić się z tym, że nie wszystko da się wytłumaczyć. Jednych taka propozycja zachwyci, innych pozostawi z poczuciem niedosytu. Film obejrzysz w internetowym kinie studyjnym E-Kino Pod Baranami.

fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
fot. mat. pras.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...