Wszyscy mówią o tym filmie akcji Prime Video! Klimat buddy movie z lat 80. i 90. wciąga i nie odpuszcza aż do końca!
Tradycyjne hiszpańskie święto La Tomatina zamienia się w krwawą jatkę, a to dopiero rozgrzewka. „Sojusznicy” z Johnem Ceną i Idrisem Elbą wjeżdżają na Prime Video z energią buddy movies, które królowały trzydzieści lat temu. Film w pierwszym miesiącu obejrzało 75 milionów widzów na platformie.

Air Force One eksploduje gdzieś nad Białorusią, dwie głowy państw lądują na spadochronach w lesie i mają dobę, żeby dotrzeć do bazy CIA w Warszawie. To stamtąd „Sojusznicy” rozpędzają się na dobre. Naishuller miesza tradycję „48 godzin” z humorem, który nie udaje czegoś więcej, niż jest.
O czym są „Sojusznicy”? Historia, która zaczyna się od... bitwy na pomidory
Otwarcie filmu rozgrywa się podczas La Tomatiny w Hiszpanii. Agenci brytyjskiego wywiadu pod dowództwem Noel Bisset (Priyanka Chopra Jonas) próbują dorwać rosyjskiego handlarza bronią Viktora Gradova (Paddy Considine). Bitwa na pomidory zamienia się w strzelaninę, Gradov ucieka, a od tego momentu zaczyna się właściwa fabuła. Tytułowi sojusznicy to nowo wybrany prezydent USA Will Derringer (John Cena), były aktor kina akcji, i premier Wielkiej Brytanii Sam Clarke (Idris Elba), absolwent Cambridge i weteran armii. Niespecjalnie się lubią, ale otoczenie wmusza im wspólny lot przez Warszawę do Triestu, na szczyt NATO. Air Force One pada ofiarą zamachu, obaj cudem ratują się na spadochronach i lądują w białoruskim lesie. Dalej muszą dotrzeć do placówki CIA w Warszawie i pokrzyżować plan Gradova, który chce zniszczyć europejsko-amerykańską współpracę. Scenariusz napisali Josh Appelbaum, André Nemec i Harrison Query. Logiczne dziury i przeskoki czasowe są tu raczej cechą gatunku niż wadą, choć największą ofiarą tych decyzji pada Paddy Considine, któremu nie zostawiono miejsca, żeby pobawić się rolą. Ani nawet, żeby spróbował mówić z rosyjskim akcentem.
Obsada „Sojuszników”: John Cena, Idris Elba i agentka MI6, która kradnie scenę
John Cena gra Willa Derringera, ekranowego prezydenta USA wzorowanego na Arnoldzie Schwarzeneggerze. Wybrany na urząd były aktor kina akcji wciąż myśli kategoriami planu filmowego i traktuje realne tarapaty jak rozszerzony „Water Cobra”. Idris Elba to jego całkowite przeciwieństwo, Sam Clarke, syn emigrantów, który długo piął się po szczeblach kariery, najpierw w wywiadzie, potem w polityce. Priyanka Chopra Jonas wcieliła się w Noel Bisset, agentkę MI6 prowadzącą całą operację od początku. To ona dostaje sceny akcji najbardziej dopracowane choreograficznie i to ona najczęściej wyciąga obu panów z kłopotów. Paddy Considine zagrał głównego antagonistę Viktora Gradova, choć dostał wyraźnie mniej czasu, niż jego rola na to zasługiwała. W obsadzie pojawiają się też Jack Quaid jako oficer CIA Marty Comer, stacjonujący w Warszawie, Stephen Root jako haker Arthur Hammond, Carla Gugino jako wiceprezydent USA Elizabeth Kirk oraz Sarah Niles i Richard Coyle w mniejszych rolach. Za zdjęcia odpowiada Ben Davis, muzykę napisał Steven Price.
Reżyser „Hardcore Henry” zmienia kierunek
„Sojusznicy” to świadome odejście Ilyi Naishullera od kina akcji z kategorią R, którym zadebiutował w Hollywood. Po brutalnym „Hardcore Henry” i równie krwawym „Nikt” reżyser wziął się za buddy movie spod znaku „48 godzin” Waltera Hilla, „Zabójczej broni” Richarda Donnera i „Zdążyć przed północą” Martina Bresta. Gdyby ten film powstał trzydzieści lat temu, rolę Derringera dostałby Schwarzenegger, a Elbie odpowiednikiem byłby zapewne Eddie Murphy. Sednem produkcji jest aktorska chemia Ceny i Elby. Obaj spotkali się już wcześniej na planie „Legionu samobójców” Jamesa Gunna i wyciągnęli z tamtej współpracy maksimum, tu pogłębiają to o przekomarzanki rodem ze starego małżeństwa. Akcja gra rolę pretekstu, na pierwszym planie jest komediowa relacja dwóch facetów, którzy nie wiedzą, czy chcą sobie przywalić, czy pójść razem na piwo. Polski wątek to osobny rozdział. Warszawa w „Sojusznikach” wygląda jak z AI. Nie zgadza się prawie nic, od rejestracji policyjnego radiowozu po polskojęzyczne witryny sklepowe i reklamy. Polscy widzowie wyłapali to natychmiast, a w sieci od premiery krąży kompilacja najzabawniejszych wpadek. Dla samych twórców był to chyba świadomy wybór, bo w warstwie humoru wątek warszawski należy do najmocniejszych elementów filmu. Film w pierwszym miesiącu obejrzało 75 milionów widzów platformy, co dało mu czwarte miejsce wśród najchętniej oglądanych premier Prime Video. Na Rotten Tomatoes 68 procent recenzentów ocenia go pozytywnie, widzowie podbili wynik do 80 procent.
Opinie widzów. Co mówią o „Sojusznikach” ci, którzy mieli okazję ich obejrzeć?
Reakcje są zgodne co do jednego, że to film bez ambicji bycia czymś więcej, niż wakacyjną komedią akcji, i właśnie w tej roli sprawdza się najlepiej. „Sprawna, nowoczesna realizacja, nie ma czasu na nudę, dużo akcji i humoru, po prostu idealny film na oderwanie się od codziennych problemów”, piszą widzowie, którzy traktują „Sojuszników”, jako wieczorną propozycję na weekend. Pojawia się też głos chłodniejszy, choć życzliwy. „Przyjemna i miejscami pomysłowa komedia akcji, ale też równie głupia i tendencyjna”, oddaje to wrażenie podzielonych odczuć, gdzie tempo nadrabia braki scenariusza. Naishullerowi obrywa się, że „sprawnie markuje polityczną wagę i powagę filmu, podczas gdy idzie tutaj o przekomarzanki i strzelanki”. W komentarzach przewija się też lokalny motyw, polscy widzowie z rozbawieniem wracają do warszawskich scen, w których nic się nie zgadza, a które stały się osobnym, nieplanowanym żartem produkcji.
Czy warto obejrzeć „Sojuszników”? Dla kogo ten film będzie strzałem w dziesiątkę?
„Sojusznicy” nie zmienią spojrzenia na gatunek szpiegowski. Dadzą jednak 113 minut konkretnej rozrywki dla widzów, którzy lubią buddy movies z lat 80. i 90., chemię między aktorami i lekki klimat letniego thrillera. Cena i Elba bawią się swoimi rolami, Chopra Jonas trzyma fabułę za fraki, a polski wątek zapewnia komediowy bonus. To propozycja dla widza, który po pracy chce nacisnąć play i nie myśleć przez dwie godziny. Bez wielkich pretensji, bez dyskusji o gatunku, bez szukania drugiego dna. Jeśli szukasz na taki wieczór konkretnej propozycji, „Sojusznicy” wpasują się idealnie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.


