Za każdym razem obiecuję sobie, że nie będę na nim płakać. Ale to film, który chwyta za gardło i nie puszcza aż do końca
„Manchester by the Sea” to nagrodzony Oscarem dramat w reżyserii Kennetha Lonergana, który opowiada o stracie, winie i niemożności powrotu do dawnego życia. Film zdobył uznanie krytyków i widzów na całym świecie, a rola Caseya Afflecka przeszła do historii współczesnego kina.

Za każdym razem myślę, że znam już tę historię na tyle dobrze, by oglądać ją z dystansem. A jednak „Manchester by the Sea” znów trafia w to samo miejsce. To film o relacjach, które są zbyt skomplikowane, by zamknąć je w jednym zdaniu, i o bólu, który nie znika tylko dlatego, że bardzo byśmy tego chcieli.
O czym jest „Manchester by the Sea”?
Film w reżyserii i według scenariusza Kennetha Lonergana opowiada historię Lee Chandlera (Casey Affleck), samotnego dozorcy pracującego w Bostonie. Po śmierci brata wraca do rodzinnego miasteczka Manchester-by-the-Sea, gdzie dowiaduje się, że został prawnym opiekunem swojego nastoletniego bratanka Patricka (Lucas Hedges). Powrót do domu oznacza jednak konfrontację z przeszłością, od której Lee próbował uciec. W kolejnych scenach widz stopniowo poznaje dramatyczne wydarzenia, które doprowadziły do jego emocjonalnego wycofania i izolacji. „Manchester by the Sea” to opowieść o żałobie, winie i o tym, że nie każdą ranę da się zagoić.
Obsada i twórcy „Manchester by the Sea”
Casey Affleck za rolę Lee Chandlera otrzymał Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Jego kreacja opiera się na minimalizmie, głównie oszczędnej mimice, krótkich odpowiedziach, unikaniu kontaktu wzrokowego. To aktorstwo, które nie dominuje, lecz precyzyjnie oddaje stan wewnętrznego wycofania. Na ekranie partnerują mu Lucas Hedges jako Patrick, nastolatek próbujący odnaleźć się w nowej sytuacji, oraz Michelle Williams w roli byłej żony Lee. Jedna z ich wspólnych scen, rozgrywająca się na ulicy rodzinnego miasteczka, należy do najbardziej komentowanych momentów filmu. Za zdjęcia odpowiada Jody Lee Lipes, a muzykę skomponowała Lesley Barber. Warstwa wizualna jest stonowana, chłodna, podporządkowana realizmowi. Film trwa 137 minut i konsekwentnie utrzymuje kameralny ton.
Opinie widzów – emocje bez podpowiedzi
„Manchester by the Sea” od premiery zbiera bardzo wysokie oceny i utrzymuje mocną pozycję w zestawieniach najlepszych dramatów XXI wieku. Widzowie najczęściej podkreślają aktorstwo Caseya Afflecka oraz sposób, w jaki film łączy melancholię z subtelnym, czarnym humorem. „9,5|Rola Afflecka genialna. To, co zagrał samą mimiką, szacunek. Mały, kameralny obraz dramatu człowieka okryty czarnym humorem. Kibicuje w walce o Oscary” – pisze jeden z użytkowników. Inny zwraca uwagę na poziom aktorski: „Stoi na najwyższym aktorskim poziomie, nieraz słowa nie oddadzą faktycznych emocji, więc pozostaje mimika. Od totalnej depresji co jakiś czas odciąga humor”. Pojawiają się też głosy doceniające całość realizacji: „Wręcz idealne pod każdym względem: scenariusz, muzyka, montaż, Affleck. Bardzo smutne i mocne kino, nic nie mówi wprost, a wiemy wszystko, co potrzeba. Oscar!”. Wielu widzów podkreśla siłę emocjonalną filmu: „Wraca dyszka, bo od roku żaden film nie złamał mi serca tak jak Manchester”. „Obraz, który chwyta za gardło na początku i nie puszcza nawet po seansie. Casey doskonale potrafił pokazać wewnętrzny ból, smutek i złość swojego bohatera”. Nie brakuje również bardziej wyważonych opinii: „7,5 Może jestem grubszą skorupą niż postać grana przez Caseya Affleca, ale jakoś nie poczułem tego filmu. 3 wielkie sceny to trochę mało...”. Takie komentarze pokazują, że film nie jest uniwersalnym doświadczeniem dla każdego widza. Jego siła tkwi w powściągliwości i niedopowiedzeniu, które nie wszystkich angażują w ten sam sposób.
Gdzie obejrzeć „Manchester by the Sea”?
Film jest dostępny w streamingu, m.in. na HBO. W zależności od aktualnej oferty platform można go znaleźć w modelu subskrypcyjnym lub w opcji wypożyczenia VOD. To tytuł, który regularnie pojawia się w katalogach największych serwisów streamingowych.

