Reklama

W katalogu HBO Max wciąż dostępny jest serial, który w momencie premiery wywołał sporo szumu, a dziś jakby zupełnie zniknął z radarów widzów. Mowa o #BringBackAlice. To polska produkcja pomiędzy kryminałem a młodzieżową dramą, z wyraźnie „zagranicznym” sznytem i bardzo charakterystyczną estetyką. To serial, który wygląda jak amerykańska teen drama, tylko że bohaterowie mówią po polsku, a akcja dzieje się nad Bałtykiem.

O czym jest „#BringBackAlice”?

W centrum historii znajduje się Alicja Stec, nastolatka z zamożnego domu, influencerka, dziewczyna z pozornie idealnym życiem. Podczas jednej imprezy znika bez śladu. Wraca dopiero po roku. Problem w tym, że nic nie pamięta. Jej powrót nie przynosi ulgi. Wśród znajomych zaczyna narastać napięcie, pojawiają się niedopowiedzenia, a pytanie „co wydarzyło się tamtej nocy?” wisi nad wszystkimi jak ciężka chmura. Szybko okazuje się, że nie każdy cieszy się z jej powrotu, a prawda może być dużo bardziej niewygodna, niż ktokolwiek przypuszczał...

Polska młodzieżówka w ciekawej estetyce

Serial wyraźnie czerpie z estetyki takich tytułów jak Gossip Girl, Pretty Little Liars, Elite czy Euphoria. Mamy tu bogatą młodzież, szkolne podziały, imprezy, narkotyki, miłosne napięcia i tajemnicę większą niż życie. Trójmiasto pokazane jest w sposób niemal nierealny, piękne, stylowe, przerysowane. Neonowe światła, muzyka, kostiumy, zdjęcia i montaż tworzą bardzo spójny, atrakcyjny wizualnie świat. To jeden z tych seriali, które ogląda się momentami bardziej „oczami” niż fabułą.

Helena Englert przyciąga uwagę

Najmocniejszym punktem serialu jest Helena Englert w roli Alicji. Aktorka potrafi utrzymać uwagę widza nawet wtedy, gdy scenariusz zaczyna się plątać. W jej grze widać napięcie, zagubienie i niejednoznaczność, które są kluczowe dla tej historii. Dobrze wypada też młoda obsada. Relacje między bohaterami są wiarygodne, a w scenach grupowych czuć naturalną energię młodości.

Dlaczego ten serial mógł umknąć?

„#BringBackAlice” powstało w momencie, gdy HBO Max w Polsce testowało bardziej młodzieżowy, „netflixowy” kierunek produkcji. Niedługo później strategia platformy się zmieniła, część projektów skasowano, inne przeniesiono, a ten tytuł… po prostu został w katalogu bez kontynuacji i bez dalszego hype’u.

Czy warto dziś do niego wrócić?

Jeśli lubisz młodzieżowe dramaty z tajemnicą w tle, stylową realizację i klimat, który bardziej przypomina seriale z USA czy Hiszpanii niż typową polską produkcję, to może być zaskakująco ciekawy seans. To nie jest serial realistyczny, a „przestylizowany”, momentami odklejony od rzeczywistości, ale właśnie w tym tkwi jego charakter. I może dlatego, mimo upływu czasu, wciąż dobrze się go ogląda na HBO Max.

Fot. materiały prasowe
Fot. materiały prasowe
Fot. materiały prasowe
Fot. materiały prasowe
Fot. materiały prasowe
Fot. materiały prasowe
Reklama
Reklama
Reklama