Reklama

Dlaczego cały świat uważa, że japońskie SPF-y nie mają sobie równych? Oto 6 najmocniejszych argumentów:

Kosmetyczna elegancja. Czyli filtr, którego nie czuć na skórze

Pamiętasz te ciężkie, tłuste kremy z dzieciństwa? Zapomnij o nich. Japońskie filtry, jak legendarny Bioré UV Aqua Rich, mają konsystencję wodnistych esencji. Wchłaniają się w sekundę, zostawiając skórę nawilżoną, a nie natłuszczoną. Czy to możliwe, by ochrona była tak lekka? W J-Beauty to standard. Skóra ma być Mochi-Hada, czyli sprężysta i świeża, a nie przykryta filtrem jak „folią spożywczą”.

System PA++++. Widzisz, przed czym się chronisz

W Europie patrzymy głównie na SPF (ochrona przed UVB). Japonki od dekad obsesyjnie sprawdzają system ocen PA. Czy wiedziałaś, że to właśnie plusy przy PA mówią, jak bardzo produkt chroni cię przed promieniami UVA, odpowiedzialnymi za zmarszczki i fotostarzenie? Japońskie standardy są tu bezlitosne — cztery plusy to absolutna tarcza dla naszego kolagenu.

Innowacyjne filtry, których zazdrości im świat

Podczas gdy niektóre rynki wciąż bazują na filtrach sprzed 20 lat, japońskie laboratoria (jak np. Shiseido) wprowadzają molekuły, które stają się silniejsze pod wpływem... ciepła lub wody (technologia HeatForce i WetForce). Czy Twój SPF potrafi „docisnąć” ochronę, gdy zaczynasz się pocić? Japoński, tak!

Zero białego osadu

Biała twarz na zdjęciach z flashem? Nie w tym scenariuszu. Japończycy opanowali do perfekcji mikronizację filtrów mineralnych i stabilizację chemicznych. Efekt? Filtr jest całkowicie transparentny, nawet na ciemniejszych karnacjach. Czy ochrona może być niewidzialna? Dla J-Beauty to punkt honoru.

Hybrydowa pielęgnacja i ochrona w jednym

Japoński SPF to rzadko „tylko” filtr. To często serum naszpikowane kwasem hialuronowym, wyciągiem z zielonej herbaty czy ceramidami. To realizacja strategii „wszystko w jednym”, która oszczędza twój czas rano. Czy skóra może być leczona, podczas gdy ty spacerujesz w pełnym słońcu? No... zdecydowanie tak!

Stabilność w ekstremalnych warunkach

Tokio latem to dżungla — wilgotność i upał są nie do zniesienia. Dlatego japońskie SPF-y są projektowane tak, by nie spływać z twarzy przy pierwszym kroku na zewnątrz. Są „odporne na tarcie” (friction-resistant), co docenisz, nosząc okulary lub maseczkę. Ten kosmetyk spełnia wszystkie wymienione wyżej kryteria, a poza tym naprawdę jest bajecznie przyjemny w użyciu.

Test: Shiseido Sun Care Sports BB SPF 50+

To wielofunkcyjny krem BB stworzony z myślą o aktywnych kobietach, które nie chcą rezygnować z makijażu nawet podczas intensywnego wysiłku fizycznego czy długich godzin spędzonych na słońcu. Shiseido Sun Care Sports BB łączy bardzo wysoką ochronę przeciwsłoneczną SPF 50+ z lekkimi właściwościami kryjącymi i pielęgnacyjnymi. Formuła została opracowana w oparciu o autorską technologię WetForce – oznacza to, że krem zwiększa swoją skuteczność ochronną w kontakcie z wodą i potem, zamiast się zmywać. To idealne rozwiązanie na plażę, basen, bieganie czy tenis. Wyrównuje koloryt skóry i maskuje drobne niedoskonałości, zapewniając naturalny, zdrowy wygląd. Odcień Dark przeznaczony jest dla cery śniadej lub opalonej. Formuła jest lekka, nie zatyka porów i pozwala skórze oddychać. Krem jest wodoodporny i odporny na pot, dzięki czemu utrzymuje się nawet podczas intensywnej aktywności. Nałóż równomiernie na twarz jako ostatni krok pielęgnacji, przed wyjściem na słońce. Aby utrzymać ochronę, ponawiaj aplikację co 2 godziny, szczególnie po kąpieli lub intensywnym poceniu się. A jeśli chcecie wypróbować „konkurencyjny” SPF z innej azjatyckiej pielęgnacji, polecam wam te:

Reklama
Reklama
Reklama