Reklama

K-beauty wchodzi do Rossmanna i robi spore zamieszanie! Kosmetyki, które wcześniej oglądałyśmy tylko na TikToku czy YouTube, teraz można po prostu wrzucić do koszyka przy okazji zakupów... Marzysz o glass skin bez miliona kroków? To może być strzał w dziesiątkę! Wybrałam trzy marki, które warto poznać bliżej!

TIRTIR, czyli koreańska marka, którą pokochał cały świat

Mask Fit Red Cushion to produkt dla osób wymagających wysokiego stopnia krycia przy zachowaniu naturalnej tekstury skóry. Wersja w czerwonym cushionie to dla mnie definicja second skin! Kryje jak druga skóra, ale działa jak lekka mgiełka pielęgnacyjna. Formuła jest nawilżająca, bogata w składniki kojące (m.in. wyciągi roślinne i humektanty), a jednocześnie pięknie wygładza pory i drobne linie, jakby ktoś włączył upiększający filtr w realu. Viralowy podkład TIRTIR świetnie współpracuje z korektorem marki. To mały, czerwony „power duo”, który dosłownie wymazuje cienie i niedoskonałości jak gumka.

Bez nazwy – kopia – kopia (12)
mat.prasowe

Korektor ma kremową, ale lekką konsystencję, nie wchodzi w załamania i genialnie spłyca zmarszczki pod oczami. Gdybym miała wybrać jeden zestaw do ekspresowego makijażu do pracy, postawiłabym właśnie na ten! Kilka stempelków cushionem, odrobina korektora w strefach, które chcesz rozjaśnić, i gotowe! Makijaż trzyma się godzinami, a ty wciąż wyglądasz, jakbyś dopiero nałożyła krem BB...

Bez nazwy – kopia – kopia (13)
mat. prasowe

Zakochałam się w nim od pierwszego… otwarcia opakowania. TIRTIR Mask Fit AI Filter Cushion wygląda jak gadżet z przyszłości... W porównaniu z kultową czerwoną wersją daje jeszcze bardziej wygładzający, „wyblurowany” efekt niczym Photoshop, który rozmywa pory i linie, ale wciąż zostawia skórze jej naturalną fakturę. Formuła jest napakowana składnikami nawilżającymi i rozświetlającymi, dlatego cera po aplikacji wygląda jak rozświetlona pierwszymi promieniami słońca. Doskonale sprawdzi się przy cerze mieszanej i normalnej, bo łączy miękkie, satynowe wykończenie z dobrą trwałością (na mnie trzyma się spokojnie cały dzień w biurze).

Bez nazwy – kopia – kopia (14)
mat. prasowe

HOUSE OF HUR, czyli hybryda makijażu i pielęgnacji

HOUSE OF HUR Moist Ampoule Blusher to produkt, który zaciera granicę między serum a różem do policzków. Jego formuła opiera się na bazie wodnej, co jest kluczowe dla uzyskania efektu „świetlistej tafli”. W przeciwieństwie do klasycznych róży w kremie ampułka od House of Hur jest półtransparentna. Dzięki temu kolor można stopniować, a produkt nie tworzy plam i nie warzy się na nałożonym wcześniej podkładzie. Tutaj formuła dosłownie rozlewa się po skórze jak akwarela, więc nawet jeśli nie masz talentu makijażystki, doskonale sobie poradzisz. To idealne rozwiązanie dla osób o cerze suchej i odwodnionej. Róż nie podkreśla suchych skórek, lecz dodatkowo nawilża policzki, nadając im zdrowy, wypoczęty wygląd. Efekt? Rumieniec jak po joggingu w chłodny poranek...

Bez nazwy – kopia – kopia (15)
mat. prasowe

AMUSE, czyli nowoczesne podejście do tintów

Produkty do ust marki Amuse to przykład tego, jak zaawansowane mogą być współczesne tinty. Zamiast wysuszających formuł, mamy tu do czynienia z produktami silnie kondycjonującymi. Dew Tint oferuje wysoki blask i intensywne nawilżenie. Po aplikacji na ustach tworzy się cienka, błyszcząca warstwa, która nie jest lepka.

Bez nazwy – kopia – kopia (17)
mat. prasowe

Z kolei Bebe Tint to propozycja dla fanek matowego, ale miękkiego wykończenia. Jego mleczna, żelowa konsystencja pozwala uzyskać efekt rozmytych krawędzi, który optycznie wygładza strukturę warg. Obie wersje łączy jedna cecha: trwałość pigmentu. Nawet gdy wierzchnia warstwa zniknie w trakcie jedzenia, na ustach pozostaje estetyczny, równomierny kolor (tzw. stain).

Bez nazwy – kopia – kopia (16)
mat. prasowe
Reklama
Reklama
Reklama