Reklama

Śliwka (zwłaszcza kakadu) jest prawdziwą bombą witaminy C, a olej z pestek śliwki obfituje w kwasy tłuszczowe i witaminę E. W praktyce oznacza to mniej szorstkości, więcej miękkości i efekt subtelnego połysku, którego tak długo mi brakowało. Poniżej opisałam trzy produkty, które przetestowałam i które (każdy na swój sposób) pokazują, że śliwkowa pielęgnacja może zdziałać prawdziwe cuda.

so!flow, rewitalizujący szampon do włosów farbowanych

Ten szampon trafił do mojej łazienki w momencie, gdy moje włosy po kolejnej koloryzacji były wyraźnie przesuszone i pozbawione życia. Formuła łączy ekstrakt ze śliwki z jeżyną. Ten duet ma wspierać ochronę koloru i przywracać blask. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że odcień nie matowieje tak szybko, a włosy nie wyglądają na „zmęczone” kilka tygodni po farbowaniu. Dużym plusem jest obecność wegańskiej keratyny, która pomaga wygładzić strukturę włosa. Pasma są bardziej zdyscyplinowane, mniej się puszą i łatwiej je ułożyć. W pielęgnacji włosów farbowanych to szczególnie istotne, bo wolne rodniki przyspieszają utratę koloru. A zapach? Słodka śliwka z nutą jeżyny sprawia, że mycie włosów jest bardzo przyjemne.

fot. Materiały prasowe / so!flow
fot. Materiały prasowe / so!flow

Kevin Murphy, Hydrate Me Rinse, nawilżająca odżywka do włosów

Jeśli moje włosy mogłyby wybrać jeden kosmetyk „ratunkowy”, byłaby to ta odżywka. Stworzona z myślą o włosach suchych i odwodnionych, działa jak kompres nawilżający. W składzie znajdziemy śliwkę kakadu – jedno z najbogatszych naturalnych źródeł witaminy C. To ona wspiera sprężystość i pomaga przywrócić połysk. Formuła została wzbogacona o składniki znane z pielęgnacji przeciwstarzeniowej skóry. Moje włosy są wygładzone, bardziej elastyczne i wyraźnie mniej szorstkie w dotyku. Masło shea, olejek jojoba, wiesiołek czy olej słonecznikowy pomagają zatrzymać wilgoć wewnątrz włosa i chronią go przed czynnikami zewnętrznymi, w tym promieniowaniem UV.

Ministerstwo Dobrego Mydła, olej z pestek śliwki

To najbardziej wszechstronna propozycja. Naturalny, tłoczony na zimno olej z pestek śliwki początkowo stosowałam do twarzy. Szybko jednak zaczęłam nakładać kilka kropli na końcówki włosów. Bogaty w kwasy oleinowy i linolowy oraz witaminę E działa jak naturalna tarcza ochronna, zabezpiecza przed utratą wilgoci i wygładza rozdwojone końcówki. Przy moich suchych włosach sprawdza się jako: serum na końcówki, dodatek do maski, olej do nocnego olejowania. Końcówki są mniej łamliwe, bardziej sprężyste i wyraźnie gładsze.

Dlaczego warto sięgnąć po śliwkową pielęgnację?

Z perspektywy osoby z włosami suchymi, skłonnymi do matowienia, mogę powiedzieć jedno: kosmetyki ze śliwką realnie poprawiają wygląd i jakość włosów. Dają lepsze nawilżenie, większą elastyczność, ochronę koloru, naturalny połysk. Jeśli twoje włosy, tak jak moje regularnie przechodzą przez koloryzację, stylizację i zmienne warunki pogodowe, śliwkowa pielęgnacja może stać się ich cichym sprzymierzeńcem.

Reklama
Reklama
Reklama