Reklama

Ten francuski róż od Chanel stał się jednym z najmocniejszych akcentów wiosennych trendów beauty, bo daje dokładnie to, o czym dziś marzymy. Efekt zdrowej, promiennej skóry, która nie potrzebuje filtrów ani ciężkiego konturowania. To świeżość zamknięta w kremowej formule. Nawiązuje do romantycznej estetyki XIX-wiecznych bohaterek, ale w nowoczesnym, lekkim wydaniu. Nie zmienia rysów twarzy i wydobywa z niej to co najlepsze!

Balsam do ust i policzków Chanel w kolorze berry boost, czyli rumieniec w stylu Margot Robbie

Nie będę udawać, kiedy zobaczyłam Margot Robbie jako Catherine Earnshaw w najnowszej ekranizacji „Wichrowych Wzgórz”, patrzyłam głównie na jej policzki. Jej rumieniec był tak naturalny, jakby naprawdę wróciła z wietrznego spaceru po wrzosowiskach. Sekret? Balsam do ust i policzków Chanel w kolorze berry boost, który daje efekt tak zwanego brontë blush. Ma przyjemną, kremową konsystencję, którą rozprowadza się po skórze jak masełko. umożliwia precyzyjną aplikację, a jednocześnie nie pozostawia smug, zapewniając jednolity kolor. Bez pudrowego wykończenia. Tylko delikatne, lekko rozświetlające odcienie, które podbijają naturalny koloryt cery i sprawiają, że twarz wygląda na wypoczętą, jak po głębokim oddechu na świeżym powietrzu. To róż, który nie konturuje agresywnie i nie przerysowuje, on jedynie podkręca naturalny rumieniec. Ma wyglądać tak, jakby pojawił się sam od emocji, od chłodu, czy szybkiego spaceru.

httpswww.douglas.plplp5011870039 (37)
fot. materiały prasowe

Jak uzykać efekt brontë blush?

Jeśli marzy ci się rumieniec w stylu Margot Robbie z „Wichrowych Wzgórz”, mam dla ciebie dobrą wiadomość. To wcale nie magia światła na planie, tylko perfekcyjna technika. Wizażystka Pati Dubroff zdradza, że wszystko zaczyna się od skóry, więc ty też od tego zacznij. Najpierw sięgnij po lekką, nawilżającą bazę, która wygładzi cerę i wyrówna jej koloryt. Dopiero później nałóż kremowy róż. Wklep go opuszkami palców albo syntetycznym pędzlem, delikatnie rozcierając kolor w stronę skroni. Ruchy powinny być miękkie i niemal niewidoczne, tak, jakby rumieniec pojawił się naturalnie. Jeśli chcesz uzyskać jeszcze bardziej świeży efekt, przeciągnij odrobinę produktu przez grzbiet nosa i muśnij nim brodę. To drobny trik, który sprawi, że całość będzie wyglądała lekko, spójnie i bardzo naturalnie. Klucz? Subtelność. Róż ma być akcentem, nie główną bohaterką makijażu. Pati radzi, by delikatnie przeciągnąć kolor w stronę skroni. Ten prosty trik natychmiast odświeża twarz i daje efekt lekkiego liftingu bez skalpela. Rysy są wymodelowane, ale w sposób niemal niewidoczny. Całość pozostaje miękka, harmonijna, bardzo „no make-up”. Jeśli chodzi o odcienie, eksperci stawiają na tonacje kamelii i jagód. Ciepła, świeża kamelia pięknie rozświetla jasne cery. Chłodniejsza jagoda jest bardziej wyrazista, podkreśla porcelanową skórę i kontrastuje z ciemniejszymi włosami. Kremowe formuły pozwalają stopniować intensywność, ale najważniejsze jest jedno, dopasować kolor do naturalnego kolorytu i nie przesadzić z ilością. W tym trendzie mniej naprawdę znaczy więcej!

Jeśli ten róż nie przypadł ci do gustu, zerknij też na poniższe propozycje. Na pewno znajdziesz coś dla siebie:

Reklama
Reklama
Reklama