Reklama

Rita Hayworth to jedna z największych ikon lat 40. XX wieku i najsłynniejszy symbol seksapilu tamtych czasów. Amerykańskie kino okrzyknęło ją prawdziwą „boginią miłości”. Wybór zapachu Guerlain Shalimar idealnie współgrał z jej filmowym alter ego, ponieważ były to pierwsze orientalne perfumy w historii, które swoją głębią i ciepłymi nutami wanilii oraz irysa doskonale podkreślały magnetyzm najjaśniejszej gwiazdy Hollywood!

Pierwsze orientalne perfumy w historii, czyli Guerlain Shalimar!

Wybór Rity Hayworth nie był przypadkowy. Shalimar, stworzony przez Jacques’a Guerlaina w 1925 roku, to kompozycja absolutnie przełomowa. Uznaje się ją za pierwsze orientalne perfumy w historii. Zapach ten narodził się z fascynacji kulturą Wschodu i został zainspirowany indyjskimi ogrodami Shalimar, które cesarz Szahdżahan kazał założyć dla swojej ukochanej żony, Mumtaz Mahal (tej samej, dla której wzniósł później Taj Mahal). Jacques Guerlain zamknął tę legendarną opowieść o wiecznej miłości w szklanym flakonie, tworząc kompozycję odważną, zmysłową i na tamte czasy niezwykle nowoczesną.

Jakie nuty zapachowe kryją pierwsze w historii orientalne perfumy Guerlain Shalimar?

Sukces i ponadczasowość tego zapachu tkwią w genialnie zbalansowanych, kontrastujących ze sobą nutach. O jego unikalnym charakterze decydują trzy główne filary:

  • Bergamotka - odpowiada za świeże, cytrusowe i niezwykle świetliste otwarcie. To ona nadaje perfumom dynamiki od pierwszego rozpylenia;
  • Irys - wprowadza do kompozycji niezwykle elegancki, pudrowy i nieco tajemniczy akcent, tak charakterystyczny dla stylu vintage;
  • Wanilia - głęboka, ciepła, balsamiczna i niesamowicie trwała. To właśnie rewolucyjne, odważne użycie przedawkowanej dawki wanilii (w postaci nowatorskiej cząsteczki etylowanilii) nadało Shalimar jego niepodrabialny, orientalny sznyt.

Gdy nuty te łączą się na skórze, tworzą otulający, wręcz namiętny ogon, od którego nie sposób się oderwać.

Rytuał gwiazdy „Gildy”

Rita Hayworth nie tylko nosiła Shalimar na wielkie gale, ale traktowała ten zapach jako nieodłączną część swojej osobowości. Gwiazda niezwykle często była fotografowana w swojej garderobie, gdy zmysłowym gestem spryskiwała się tymi perfumami tuż przed wejściem na plan filmowy czy wyjściem na czerwony dywan. Dla Hayworth Shalimar stał się niewidzialną kreacją, symbolem niezależności i zmysłowości, który idealnie współgrał z jej filmowym alter ego. Nic dziwnego, że flakon od Guerlain towarzyszył jej przez większość kariery. Co ciekawe, choć od premiery Shalimar minęło już ponad stulecie, perfumy wciąż znajdują się na półkach perfumerii i nie tracą na aktualności. To zapach z charakterem. Gęsty, bogaty i ewoluujący na skórze przez wiele godzin. Wybierając Shalimar dzisiaj, nie kupujesz tylko flakonu perfum. Kupujesz bilet do czasów Złotej Ery Hollywood i tajemnicę uroku samej Rity Hayworth!

Jeśli te perfumy nie przypadły ci do gustu, zerknij też na poniższe propozycje. Na pewno znajdziesz coś dla siebie:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...