Wszystko wydaje się proste, kiedy mieszkamy z rodzicami. Nie przejmujemy się takimi rzeczami, jak pusta lodówka, czy płacenie rachunków. Schody się zaczynają, gdy postanawiamy wyprowadzić się z domu rodzinnego. Poznajemy wtedy prawdziwą wartość pieniądza i uświadamiamy sobie, dlaczego nie zawsze dostawaliśmy od rodziców to, na co mieliśmy ochotę. Zaczynamy rozumieć również, czemu tak dużo osób narzeka na dorosłe życie i deklaruje, że chętnie powróciłoby do czasów dzieciństwa. Czego jeszcze uczy mieszkanie „na swoim”?

1. Lodówka bywa pusta

Pamiętacie te piękne czasy, kiedy zaglądaliście do lodówki i mieliście pewność, że zawsze znajdziecie w niej coś dobrego do jedzenia? Nie wiemy, jak było w waszym przypadku, ale nam zdarzyło się kilka razy zapomnieć o uzupełnieniu zapasów. Szczególnie na początku dorosłego życia – tuż po wyprowadzce od rodziców. Teraz regularne zakupy wychodzą nam trochę lepiej, ale wciąż bywa tak, że budzimy się w niedzielę niehandlową, jesteśmy mega głodne, a w lodówce pustki. No cóż…

2. Bałagan zaczyna z czasem przeszkadzać

Pamiętacie te czasy, gdy mama wchodziła do waszego pokoju, łapała się za głowę i kazała jak najszybciej posprzątać? A wy zastanawialiście się oczywiście, o co jej chodzi – przecież nie jest jeszcze tak źle. Osoby, które wyprowadziły się z rodzinnego domu na pewno potwierdzą, że mieszkając na „swoim” stajemy się bardziej pedantyczni. Zaczyna zależeć nam na porządku, a także na tym, aby wszystkie rzeczy leżały na swoim (oczywiście ustalonym przez nas) miejscu.

3. Domowe obiady są najlepsze

Po wyprowadzce z domu rodzinnego zrozumiałyśmy, że naprawdę nie ma jak u mamy. Odwiedzając rodziców mamy pewność, że zawsze zjemy coś pysznego. W końcu, nikt nie gotuje lepiej niż mama (i ewentualnie babcia). Gwarantujemy, że jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, to z czasem docenicie domowe obiadki i będziecie śnić o nich nocami.

4. Sobota jest dniem sprzątania

Kiedyś to rodzice rozdzielali prace domowe. Jedno dziecko musiało poodkurzać, drugie wynieść śmieci, albo pomóc w ogródku. Obowiązki wypełniałyśmy dość niechętnie, ale doskonale wiedziałyśmy, że jeżeli tego nie zrobimy, to możemy zapomnieć o wyjściu z przyjaciółmi lub dodatkowym kieszonkowym. Teraz wprawdzie nie dostajemy szlabanów i możemy wychodzić ze znajomymi o każdej porze dnia i nocy, ale domowe obowiązki musimy wypełniać same. Z czasem zrozumiałyśmy również, dlaczego to właśnie sobota jest dniem sprzątania.

5. Rachunki same się nie zapłacą

Mieszkając z rodzicami, mało kto myśli o takich rzeczach, jak płacenie rachunków za prąd czy gaz, codziennych zakupach spożywczych i innych opłatach (np. za telefon). Dopiero po przeprowadzce „na swoje” uświadamiamy sobie ile to wszystko kosztuje. Musimy pamiętać też o regularności i dotrzymywaniu terminów wszystkich opłat. Dobrze, że istnieją różnego rodzaju przypominajki!

6. Transport

Przyznajcie się, ile razy było tak, że zaspaliście na pierwszą leksjcę i potrzebowaliście szybkiej podwózki do szkoły? Albo zasiedzieliście się z przyjaciółmi na mieście i uciekł wam ostatni autobus? Nam zdarzało się to całkiem często. W takich sytuacjach zawsze mogłyśmy poprosić rodziców (najczęściej tatę), żeby po nas przyjechali. Teraz – będąc już na swoim – w takich sytuacjach możemy liczyć wyłącznie na kody rabatowe na taksówki.

Najlepsza rada, jaką dostałam od mamy jako dziecko, a która w dorosłym życiu jest bardziej aktualna, niż kiedykolwiek >>>