Seks jest wszędzie. W serialach, piosenkach, bestsellerowych książkach, niezależnie od tego, czy jest to akurat ostatecznie dość niewinne „50 twarzy Greya” z pluszową wersją BDSM, czy szkodliwe, antykobiece „365 dni” Blanki Lipińskiej, której przyjemność pomyliła się z przemocą. W powszechnie dostępnej pornografii. Nawet w reklamach dachówek, bo przecież kawałek gołego tyłka sprzeda wszystko, prawda? Smutny paradoks polega na tym, że seksualizacja rzeczywistości nie sprzyja świadomej i wolnej ekspresji seksualności. Seks to wciąż tabu, to ciążące nam, odgórnie narzucone poczucie wstydu, blokujące przekonania i krzywdzące stereotypy.

Rozwijanie swojej inteligencji seksualnej pozwala wyzwolić się z tych przekonań i stereotypów. To prosta droga do seksualnej emancypacji, która z kolei umożliwia świadome, bezpieczne wyrażanie własnej seksualności. Inteligencja seksualna nie jest szczególnie nowym konceptem. Nie powinna też budzić kontrowersji, choć samo wyrażenie brzmi na tyle atrakcyjnie, że bywa traktowane powierzchownie, bez refleksji nad tym, co naprawdę oznacza. Takim przykładem braku zrozumienia, czym jest inteligencja seksualna, są chociażby testy, które rzekomo mierzą iloraz inteligencji seksualnej. Nie dajcie się nabrać, tego nie da się zmierzyć. Zresztą w tym przypadku to nie rozmiar ma znaczenie, ważny jest rozwój. A tym, którzy inwestują w swoje seksualne IQ, zwyczajnie żyje się lepiej. Mądrzej i przyjemniej. Seks też mają lepszy, wiadomo. 

Seksualnie inteligentni odrzucają stereotypy

Spróbujmy wyjaśnić ideę inteligencji seksualnej, ekhm, od tyłu. Czyli od tego, co się dzieje, gdy nam jej brakuje. Kim jest seksualny matoł? Człowiekiem, który opiera swoją wizję seksualności na stereotypach dotyczących płci. Który wierzy, że mężczyzna zawsze chce i zawsze może. Że gdy ma ochotę, to po prostu sobie bierze i nie pyta, czy wolno. Z kolei kobieta grzecznie czeka, nie inicjuje, nie ma własnych potrzeb seksualnych, a do tego, jako płeć wychowywana do budowania relacji notorycznie, łączy seks z miłością, więc wystarczy jej pół orgazmu, żeby zamarzyła o pierścionku zaręczynowym. A jeśli znajdzie się taka, która nie marzy? Nie wiadomo, która gorsza. Ta, dla której seks to zawsze miłość, czy ta, która nie potrzebuje oświadczyn, żeby swobodnie eksplorować swoją seksualność. Tej drugiej zaraz przecież wytkną puszczalstwo (podwójne standardy też są przykładem seksualnego zidiocenia). Inteligencji seksualnej szkodzą schematyczne przekonania dotyczące ciała, seksu i seksualności.

Po co kobietom orgazm? Naukowcy nie są w tej kwestii jednomyślni >>>

Wiara, że aby mieć udane życie seksualne, trzeba wyglądać zgodnie z danym wzorcem, zachowywać się w określony sposób. Że jedno musisz, a drugiego nie wypada. „Inteligencja seksualna to pojemny kontener zawierający zestaw wskazówek i pomysłów, które mają pomóc dobrze kształtować nasze życie psychoseksualne. Im mniej zamykamy się w sztywnym gorsecie przekonań, że coś ma być takie, coś ma się tak odbywać, tym lepiej dla wszystkich” – mówiła w jednym z odcinków swojego podcastu „O zmierzchu”, tym poświęconym właśnie inteligencji seksualnej, Marta Niedźwiecka, terapeutka i sex coach.

Wiara w mity jest równie szkodliwa dla świadomego, zdrowego rozwoju seksualności jak niewiara, że seksualność zmienną jest. „Wiele osób nie wierzy w to, że ludzka seksualność rozwija się i zmienia wraz ze zmianą i rozwojem w ich życiu – to cytat z tego samego odcinka podcastu «O zmierzchu». Jeśli jako 40-latkowie będziecie przykładali do swojej seksualności takie oczekiwania, jakie mieliście w wieku dwudziestu paru lat, to skazujecie się na klęskę i srogi zawód. Nie chodzi tylko o hormony i o to, czy komuś coś działa, czy nie działa. Chodzi na przykład o to, że mając 20 lat, ludzie więcej szukają, więcej eksperymentują, mają więcej odwagi, ale też doświadczają większej przypadkowości, która nie jest udziałem 40-latków. Osobiście uważam, że gdybyśmy uczciwie spojrzeli na ten nasz zmitologizowany seks za młodu, to okazałoby się, że był on zalękniony, nawalony, chaotyczny i wcale nie taki niesamowity, jak go lubimy malować z perspektywy czasu”. Jeszcze jakieś błędy? „Jednym z ważniejszych powodów porażek w seksualności jest to, że czekamy, aż dobry seks wydarzy się sam i nie robimy nic, żeby budować seksualność w kontinuum naszego życia” – mówiła w swoim podcaście Niedźwiecka.

Wiesz, znasz siebie, czujesz – jesteś seksualnie inteligentna

Jak w takim razie rozwijać inteligencję seksualną? To zadanie wymaga pracy w trzech przestrzeniach, filarach seksualnego IQ. Pierwszym z nich są wiedza i doświadczenie, drugim – świadomość siebie, a trzecim – emocje. Wiedzę buduje rzetelna, równościowa edukacja seksualna, w której celebruje się pozytywne, otwarte podejście do różnorodności ludzkich doświadczeń, preferencji i temperamentów. W której nie ma miejsca na ideologię, uprzedzenia, dyktaturę zapatrzonych w patriarchat konserwatywnych polityków i przekonanych o swoim monopolu na moralność funkcjonariuszy Kościoła. To edukacja, w której przykłada się dużą wagę do świadomej zgody na seks i bezpiecznego doświadczenia seksualnego. Świadomość siebie wymaga znajomości swoich potrzeb i samoakceptacji.

W jej rozwoju przeszkadza kultura, która wpędza w kompleksy i blokuje pełne samopoznanie. Te kulturowe hamulce widać chociażby w podejściu do kobiecej masturbacji. Choć o samomiłości mówi się coraz więcej, kobieca masturbacja wciąż pozostaje tabu, mimo że jest skutecznym sposobem odkrywania swoich potrzeb i źródeł przyjemności. A emocje? Tu chodzi o to, że każde doświadczenie seksualne jest doświadczeniem emocjonalnym, bo seks bez emocji nie istnieje (nie mylić emocji z zakochaniem i miłością). Wypieranie ich z kontaktu seksualnego też przeszkadza w rozwoju inteligencji seksualnej.

7 zalet seksu: dlaczego warto go uprawiać i jak czerpać z seksu najwięcej korzyści? >>>

Seks to nie zawody

„Musimy zrozumieć, na jakich zasadach wchodzimy z innymi w interakcje. Jak budujemy wzajemny szacunek, jak podzielamy wartości, dlaczego komuś ufamy i jak sami wzbudzamy zaufanie w innych. Tu nie chodzi o wykonanie zadania,a o te wszystkie mniejsze rzeczy dookoła, którymi zajmujesz się, wykonując zadanie” – tak z kolei o inteligencji seksualnej mówiła w jednym ze swoich wystąpień Esther Perel, terapeutka, autorka książek, gwiazda seksuologii. Rozwój seksualnego IQ wymaga zmiany sposobu myślenia o seksualności. Odejścia od modelu performatywnego i przejścia do modelu przyjemnościowego. Ten pierwszy jest nastawiony na cel, na wyniki. Wymusza ciśnienie na całodobowe erekcje i wielokrotne orgazmy. „Model performatywny jest związany z patriarchalnym myśleniem o męskości, którą trzeba potwierdzać dużą liczbę udanych aktów seksualnych i partnerek – wyjaśniała w «O zmierzchu» Niedźwiecka. – Kobiecość w tym modelu jest submisywna. Inteligencja seksualna pozwala nam używać aktów seksualnych do wyrażania siebie, a nie do zdobywania punktów w rankingu najlepszego samca dzielnicy”. W modelu, który skupia się na przyjemności, jest miejsce na realizację potrzeb, komunikację, bliskość, szacunek, bezpieczeństwo, czułość. Bo seks to nie zawody. Każda seksualna bystrzacha to wie.

Tekst pierwotnie ukazał się w magazynie GLAMOUR nr  12/2020 - 1/2021 (206)