Stealthing, czyli gwałt, o którym nawet nie wiesz

Czym jest stealthing? To niestety coraz częstsze zjawisko polegające na zdjęciu prezerwatywy przez mężczyznę w trakcie stosunku bez wiedzy partnerki czy partnera seksualnego. Według Alexandry Brodsky – prawniczki, autorki książki „Sexual Justice” i badania na temat samego zjawiska – stealthing to przemoc seksualna i przestępstwo, które może mieć poważne konsekwencje.

Brodsky opublikowała raport na łamach „Columbia Journal of Gender and Law” – periodyku wydawanego przez amerykańską uczelnię Columbia University School of Law – już w kwietniu 2017 roku, jednak ogromna grupa osób, które doświadczyły stealthingu wciąż nie umie nazwać, co je spotkało. Potwierdza to jedna z uczestniczek badania cytowana w artykule, która pracuje w telefonie zaufania udzielającego pomocy ofiarom przemocy seksualnej. Zgłaszające się do niej kobiety bardzo często przyznawały, że padły ofiarą stealthingu, jednak wciąż brakowało im odpowiednich słów na określenie tego, co czują. Nie były pewne, czy doświadczyły gwałtu, ale były świadome tego, że były napastowane, a ich granice zostały przekroczone. Dzięki między innymi Alexandrze Brodsky dyskusja na temat braku zgody na seks bez zabezpieczenia pojawiła się w debacie publicznej, a kolejne osoby poszkodowane mogą coraz śmielej dochodzić swoich praw – także przed sądem.

Również w 2017 roku sąd w Szwajcarii skazał 47-letniego mężczyznę na rok więzienia w zawieszeniu za to, że podczas stosunku, bez wiedzy partnerki ściągnął prezerwatywę. Kobieta dowiodła przed sądem, że nigdy nie zgodziłaby się na seks bez zabezpieczenia. Sąd uznał, że „stosunek bez prezerwatywy, jeśli takie zabezpieczenie było oczekiwane przez partnerkę, należy traktować jako gwałt”.

Osoby, z którymi Bordsky przeprowadziła wywiady do swojego badania, zgodnie przyznały, że w związku z brakiem prezerwatywy podczas seksu były narażone na stres związany z możliwością zarażenia się infekcją przenoszoną drogą płciową i zajścia w ciąże. Co więcej, każda z tych osób miała głębokie poczucie utraty sprawczości, naruszenia ich autonomii i poniżającego pogwałcenia praw w kontakcie seksualnym z partnerem.

Według seksuolożki i psycholożki Oli Madej stealthing to przemoc:

„(…) Takie zachowanie może prowadzić do zakażenia się jednym z zakażeń przenoszonych drogą płciową lub do zapłodnienia. Jest to przemoc, ponieważ wyklucza warunki świadomej zgody. Świadomie zgadzam się na stosunek z zabezpieczeniem, mam prawo wycofać zgodę lub w ogóle jej nie udzielić na stosunek bez zabezpieczenia” [1]

Dlaczego mężczyźni tak postępują? Autorka artykułu uważa, że wszystko ma swoje źródło w głęboko zakorzenionej mizoginii i poczuciu władzy nad kobietami. Wielu mężczyzn przyznaje, że nie chodzi tylko i wyłącznie o fizyczną przyjemność, którą najsilniej można według nich poczuć jedynie bez gumki, ale usprawiedliwiają się … męskim instynktem, potrzebą dominacji i naturalnym prawem mężczyzny (cokolwiek to ma znaczyć). Polecam zapoznać się z całym artykułem Brodsky[2], która cytuje autorów postów na forach internetowych lub komentarzy pod artykułami dotyczącymi stealthingu. Ciężko uwierzyć, że w XXI wieku istnieją ludzie o takich poglądach. Do tego wszystkiego w internecie można znaleźć całe fora i poradniki, gdzie użytkownicy wymieniają się sposobami na to, jak usunąć niepostrzeżenie prezerwatywę albo jak „udobruchać” partnerkę, jeśli ta zorientuje się, co się stało (!).

Jakie są zatem argumenty osób z penisami za takim zachowaniem? Po pierwsze i chyba najbardziej szokujące to „męskie prawo do rozprzestrzeniania swojego nasienia”, nawet jeśli celem nie jest zapłodnienie. Chodzi o to, że według niektórych mężczyzn obowiązkiem kobiety jest po prostu przyjęcie nasienia samca. Do tego można przeczytać wiele opinii, że bez gumki są lepsze doznania, a seks z niczego nieświadomą partnerką jest wyjątkowo podniecający i zapewnia wysoki poziom pożądanej adrenaliny.

Zobacz także:

Kalifornia będzie karała za zdjęcie prezerwatywy w trakcie seksu bez zgody partnerki czy partnera

Wyrok skazujący sądu w Szwajcarii z roku 2017 był pierwszym w tego typu sprawie, ale na pewno nie ostatnim. W Wielkiej Brytanii stealthing jest traktowany jako przemoc seksualna, a co za tym idzie – jest to zachowanie karalne. W tym tygodniu ponownie zrobiło się głośno o tym zjawisku ze względu na nową ustawę penalizującą ściąganie prezerwatywy bez zgody partnera, która leży już na biurku gubernatora stanu Kalifornia. Jeżeli dojdzie do jej podpisania, będzie to pierwszy taki akt prawny w USA. Dzięki niemu ofiara stealthingu będzie mogła ubiegać się o finansowe odszkodowanie od sprawcy na drodze sądowej. Ze względu na klasyfikację czynu, który ma być traktowany jedynie jako wykroczenie, sprawcom nie będzie groziło więzienie, a grzywna i/lub inne kary.[3]

W Polsce zapewne czeka nas jeszcze bardzo długa droga do tego, żeby zmienić prawo i dopisać stealthing na listę przestępstw. Niestety brak edukacji seksualnej, konserwatywne poglądy ogromnej części naszego społeczeństwa i wciąż bardzo mocne wpływy kościoła mają swoje konsekwencje. Obecnie pozostaje nam uświadamianie kobiet, że seks bez zabezpieczenia, na który nie wyrażają zgody, to przemoc. A mężczyzn edukować, bo nikt nie ma prawa w ten sposób naruszać granic drugiego człowieka, nawet jeżeli doszło do obopólnej zgody na stosunek. Trzeba bowiem pamiętać, że doszło do tej zgody pod warunkiem, że będzie to stosunek zabezpieczony prezerwatywą. Jeśli ściągamy ją bez wiedzy drugiej strony, zrywamy warunki umowy.

 I mimo tego, że nadal seks dla wielu jest tematem tabu, a pojęcie seksu konsensualnego albo nie istnieje, albo wciąż wzbudza niezrozumiałe dla mnie kontrowersje, prowadzi do niewybrednych żartów i salw śmiechu, tak czas w końcu zrozumieć, że seks, na który nie ma zgody, to gwałt. A gwałt to zakazana przemoc mająca niewyobrażalne konsekwencje fizyczne, jak i psychiczne i która nie ma prawa się zdarzyć.