Jennifer Lopez jest jedną z najbardziej prominentnych postaci na światowej scenie muzycznej. Tak przynajmniej twierdzą m.in. organizatorzy prestiżowych plebiscytów magazynu „Billboard” i sieci rozgłośni iHeartRadio, które w ostatnich latach zgodnie uhonorowały artystkę nagrodami w kategorii „Ikona”. Potwierdzają to też liczby. Tylko w ostatnim miesiącu J.Lo zdobyła ponad 21,2 miliona słuchaczy w serwisie Spotify, czyli zaledwie 500 tysięcy mniej niż legendarna królowa popu, Madonna.

Muzyczna kariera Jennifer Lopez

Jennifer Lopez może się pochwalić rzeszą oddanych fanek i fanów na całym świecie. O ile jednak gwiazda uznawana jest za wybitną performerkę i całkiem niezłą aktorkę, o tyle jej umiejętności wokalne były poddawane w wątpliwość praktycznie od początku jej spektakularnej kariery. Nie jest tajemnicą, że pomysł, aby z J.Lo zrobić piosenkarkę zrodził się pod koniec lat 90. ubiegłego wieku po dużym sukcesie filmu „Selena”. 27-letnia wówczas aktorka i tancerka przekonująco wcieliła się w tytułową rolę zmarłej tragicznie w 1995 roku latynoskiej gwiazdy. W biograficznej produkcji Jennifer bez problemu odtwarzała skomplikowane choreografie i ruszała ustami, udając śpiew. Co ciekawe, wiele osób twierdzi, że od tamtego czasu w zasadzie niewiele się zmieniło.

W sieci nie brakuje opinii samozwańczych ekspertów, którzy twierdzą, że muzyczna kariera Jennifer Lopez to jedno wielkie oszustwo i długa historia wykorzystywania mniej znanych, ale za to znacznie bardziej utalentowanych wokalistek. Jedną ze zwolenniczek tej jakże śmiałej teorii jest twórczyni popularnego kanału Black Femininity TV w serwisie YouTube. W trwającym niecały kwadrans filmiku zatytułowanym „Ghost Singing: Jennifer Lopez's Stolen Vocals & Songs” youtuberka przytacza, jej zdaniem, najbardziej rażące przykłady muzycznych nadużyć ze strony J.Lo. 

J.Lo nie śpiewa swoich hitów?

Jednym z nich ma być megahit „Play”, którego kluczowe i najbardziej wymagające wokalnie partie, w tym praktycznie cały refren, zaśpiewała... Christina Milian. Ku niezadowoleniu internautów, oficjalne źródła podają, że piosenkarka, będąca także współautorką utworu, wykonuje tam jedynie chórki. Inne znane kawałki, w których J.Lo ponoć postanowiła mniej lub bardziej posłużyć się głosami innych artystek to chociażby „Jenny From The Block”, „Ain’t It Funny”, „Love Don’t Cost a Thing”, „Get Right” oraz, o ironio, „I’m Real”.


Co ciekawe, w materiałach na temat kontrowersji wokół muzycznej kariery J.Lo często przewija się nazwisko Tommy'ego Mottoli, czyli byłego prezesa wytwórni Sony Music Entertainment, a prywatnie byłego męża Mariah Carey. Para rozwiodła się w 1998 roku, czyli mniej więcej w tym samym czasie, gdy ruszyła muzyczna Lopez u boku Mottoli. Zdaniem niektórych, robiąc z Jennifer gwiazdę sceny muzycznej producent chciał utrzeć nosa swojej eks. Czy to właśnie dlatego Mariah już wielokrotnie dała wyraz temu, że nie przepada za J.Lo?

Filmik demaskujący rzekome blefy wykonawczyni przeboju „On The Floor” ma już w serwisie YouTube grubo ponad dwa miliony wyświetleń. Wiarygodność „dowodów” przedstawionych przez youtuberkę pozostawiamy waszej ocenie.


Też wyraźnie słyszycie w przebojach Jennifer Lopez wokale zupełnie innych artystek?

Zobacz także:

--
W Glamour.pl na co dzień informujemy was o trendach, stylu życia, rozrywce. Jednak w tym trudnym czasie część redakcji pracuje nad treściami skupionymi wokół sytuacji w Ukrainie. TUTAJ dowiecie się, jak pomagać, sprawdzicie, gdzie trwają zbiórki i przeczytacie, co zrobić, żeby zachować równowagę psychiczną w tych trudnych okolicznościach.