Przemysł rozrywkowy lubi stygmatyzować depresję i problemy psychiczne, a sięgnięcie po profesjonalną pomoc i chodzenie na terapię wciąż jest dla niektórych osób powodem do wstydu. Nie potrafimy rozmawiać o zaburzeniach psychicznych, co udowodniło kilka ostatnich incydentów w branży rozrywkowej, a teraz w branży mody. Na pewno pamiętacie Filipa Chajzera i jego słynny już udawany „atak paniki” na wizji „Dzień dobry TVN”, który zamiast rozbawić widzów, mocno ich zniesmaczył. Niedawno dużą niewiedzą wykazali się również prowadzący „Pytanie na śniadanie” – Iga Nowakowska i Łukasz Nowicki – którzy pokazali stereotypowe myślenie, rekomendując, aby zażywać jak najmniej leków, a jako lekarstwo na depresję polecili ich program śniadaniowy. „Oglądajcie nas, spotykajcie się z najbliższymi. Sport, sport, sport!”, „To prawda. Głowa do góry, można jeść i chrupać” i inne komentarze prowadzących, które pojawiły się na antenie TVP2 również spotkały się z ogromną krytyką. Niestety profesjonaliści (a przynajmniej osoby, które powinni nimi być) po raz kolejny wykazali się nie tylko nieznajomością tematu, ale również brakiem klasy i bagatelizowaniem poważnych problemów i kwestii, jakimi są depresja i terapia. Marka Medicine opublikowała kampanię z hasłami typu „Ubrania, które leczą”, „Everyday therapy” i wiele innych sloganów, które sugerują, że aby uporać się z depresją i brakiem sił do życia, trzeba wybrać się na zakupy do sklepów Medicine. Ale po kolei.

Marka Medicine w ogniu krytyki – dlaczego kampania „Everyday therapy” jest szkodliwa i nie powinna mieć miejsca?

Przedwczoraj na Instagramie Medicine pojawiły się teasery kampanii, promującej kolekcję Doroty Masłowskiej i Macieja Chorążego. Pod zdjęciem imitującym pudełko tabletek z logo marki i hasłem „Everyday therapy”, pojawił się podpis „Pora zająć się prawdziwą Medycyną! Pora na alternatywną TERAPIĘ, jakiej jeszcze nie było! Pora na ubrania, które leczą!”. Internauci zareagowali natychmiast, posypało się wiele negatywnych komentarzy – w tym od osób, które chodzą na terapię i zmagają się z różnymi zaburzeniami i którzy poczuli się urażeni. Okazało się, że kampania promuje kolekcję Doroty Masłowskiej i Macieja Chorążego, którzy stworzyli linię „koszulek terapeutycznych” oraz „prawdziwą terapeutyczną kolekcję Medicinie: innowacyjne ubrania, które wywierają diametralny wpływ na funkcjonowanie i samopoczucie”, jak głosi inne hasło z tej samej kampanii. 

Jednocześnie marka pod każdym postem na Instagramie, Instagram Stories, a także w opisie krótkiego spotu na platformie YouTube dodała informację o tym, że „powyższe informacje mają charakter wyłącznie fikcyjny, służący kreacji artystycznej”. Po wielu głosach krytyki, Medicine wydało oświadczenie i poinformowało, że cały zysk ze sprzedaży kolekcji trafi do instytucji zajmującej się problemami psychicznymi. „(…) podkreślamy, że koncepcja kolekcji jest wizją i kreacją artystyczną, w której spotykają się światy mody, sztuki i literatury. Dorota Masłowska i Maciej Chorąży oparli swój pomysł na przewrotnej konwencji, wykorzystując takie narzędzia, jak pastisz czy ironia. (…) Przepraszamy wszystkich, którzy poczuli się urażeni przekazem zapowiedzi projektu. (…)”, czytamy w oficjalnym oświadczeniu marki odzieżowej.

To jednak nie powstrzymało fali krytyki, która zalała media społecznościowe Medicine. Głos zabrali nie tylko internauci i klienci Medicine, ale również specjaliści, którzy alarmują, że takie kampanie są szkodliwe. – Rozumiem, ze kampania miała obśmiać pseudoekspertów, którzy polecają na depresje suplementy diety czy inne nieskuteczne metody, ale zabrakło tutaj chyba umiejętnie poprowadzonej narracji – mówi psycholog Kinga Rajchel. – W kraju, w którym wiedza na temat zdrowia psychicznego i zaburzeń psychicznych jest wciąż za mała, niestosowne są takie chwyty marketingowe. Tym bardziej w dobie, w której ważna jest polityka, idea firmy, wartości jakimi się kieruje, a nie tylko same jej produkty. Oczywiście, dozwolone jest niemal wszystko, jeśli chodzi o promowanie produktu, ale konsekwencją jest niesmak klientów. Marka tłumaczy, że był to pastisz – pastisz ma bawić, obśmiewać, jeśli jest umiejętnie zrobiony – dodaje. 

Mamy nadzieję, że tym razem marki modowe i przemysł rozrywkowy, a także reklamowy wyciągnie wnioski z niefortunnej kampanii Medicine, a marketingowcy następnym razem zastanowią się dłużej nad taką „formą kreacji”, krzywdzącą inne osoby i umacniającą stereotypy dotyczące zaburzeń psychicznych. – Konsekwencje mogą być takie, że utwierdzą innych, być może głównie młodych ludzi, w przekonaniu, że depresja to chandra i że zakupoholizm (który jest destruktywnym sposobem radzenia sobie z nastrojem) jest metodą – dodaje Kinga Rajchel.

Kinga Rajchel – psycholog specjalizująca się w diagnozie psychologicznej. Prowadzi gabinet w Warszawie. Stara się popularyzować wiedzę opartą o rzetelne dowody naukowe. Nagrywa podcasty i wykorzystuje media społecznościowe, w tym swój Instagram (@kinga.rajchel) do kontaktu z młodymi ludźmi. Chce pokazać, że dzisiaj specjalista nierzadko musi sam wyjść z inicjatywą, poszukiwać nowych form komunikacji z ludźmi. Propaguje korzystanie z rzetelnych naukowych źródeł oraz pokazuje jak czytać i gdzie szukać badań. Stara się udostępniać treści dotyczące tego, gdzie nauka, a szczególnie nauka dotycząca zdrowia psychicznego zmierza w Polsce i na świecie, a także co obecnie jest tematem badań, jakie technologie są lub mają być wykorzystywane oraz jak rozwijają się aplikacje, które sama na sobie testuje.