Panic! At The Disco kończy karierę

Niespodziewanie wieści z obozu Panic! At The Disco. We wtorek na oficjalnych profilach amerykańskiej formacji w mediach społecznościowych pojawił się ważny komunikat dotyczący przyszłości projektu. Brendon Urie ogłosił, że po blisko dwóch dekadach kończy swoją działalność pod szyldem P!ATD.

Cóż, to była piekielna podróż... Dorastając w Vegas, nie byłem nawet w stanie sobie wyobrazić, dokąd zaprowadzi mnie to życie. Tak wiele miejsc na całym świecie i ci wszyscy przyjaciele, których poznaliśmy po drodze – czytamy we wstępie.

Brendon Urie zostanie ojcem

Założyciel zespołu, który od 2015 roku był już wyłącznie jego solowym przedsięwzięciem, wyjawił przyczyny swojej decyzji. Z obszernego wpisu dowiadujemy się, że wokalista ma zamiar w najbliższym czasie całkowicie skupić się na swoim życiu osobistym. Trzydziestopięcioletni gwiazdor potwierdził, że jego żona Sara Urie, z domu Orzechowski, jest w zaawansowanej ciąży. Pierwsze wspólne dziecko pary ma pojawić się na świecie już wkrótce.

Czasami jedna podróż musi się skończyć, aby zacząć mogła się kolejna. Staraliśmy się zachować to dla siebie, chociaż niektórzy z was mogli już o tym usłyszeć... Sarah i ja spodziewamy się dziecka – pisze Brendon Urie.

Artysta wyjawił, że nie może doczekać się europejskiej części trasy koncertowej Viva Las Vengeance Tour. Zaplanowane na przełom lutego i marca tournée najprawdopodobniej będzie już ostatnią okazją, aby posłuchać na żywo takich hitów jak „I Write Sins Not Tragedies”, „High Hopes” czy robiącego w ostatnim czasie furorę na TikToku kawałka „House of Memories”.

Na koniec Urie zwrócił się bezpośrednio do swoich fanek i fanów.

Kocham was. Doceniam was. Dziękuję za to, że jesteście – wyznał.

Przypomnijmy, że Panic! At The Disco, wtedy jeszcze jako kilkuosobowy zespół, wystąpił przed polską publicznością tylko raz – w 2010 roku podczas Coke Live Festival w Krakowie.

Z pełną treścią słodko-gorzkiego oświadczenia P!ATD możecie zapoznać się poniżej.