„Mam na imię Simon, lubię niebieski i biały, paski, słońce, owoce, życie, poezję, Marsylię i lata 80.” – tak na swoim Instagramie przedstawia się Simon Porte Jacquemus, 31-letni projektant, który jest teraz na językach wszystkich fanów mody i to nie tylko w Paryżu, gdzie mieszka i tworzy, ale i na całym świecie. Nic dziwnego, to właśnie jemu zawdzięczamy słomkowe kapelusze z ogromnym rondem, pod którym w całości można się schować, a także odwrotnie proporcjonalne do nich torebki, które z powodzeniem mieszczą się na dłoni. Teraz o francuskim projektancie jest jeszcze głośniej. Dlaczego? Przed kilkoma dniami po ponad rocznej przerwie spowodowanej pandemią, swoją najnowszą kolekcję – na jesień-zimę 2021/22 – pokazał na wybiegu. A wśród gości znalazły się największe gwiazdy, m.in. Rosalia, Jeanne Damas, Rebecca Dayan, a także słynna stylistka Carine Roitfeld. Kolekcja wzbudziła zachwyt, co jest już normą w przypadku Jacquemusa. Ale projektant spotkał się także z głosami krytyki. Zarzucono mu bowiem, że nierówno traktuje modelki w rozmiarze S i modelki plus size. Ale po kolei...

Kolekcja Jacquemus na jesień-zimę 2021/22 – Co można było zobaczyć na wybiegu?

Zacznijmy od samej kolekcji. Zatytułowana „La Montagne” subtelnie nawiązywała do nart i innych aktywności outdoorowych. Na wybiegu mogliśmy zobaczyć więc puchowe kurtki (w tym jedną w wydaniu 3D z naszywkami w kształcie kwiatów, których płatki falowały przy każdym ruchu modela), spodnie z praktycznymi suwakami, kominiarki, sportowe kamizele i obuwie trekkingowe. Nich jednak was to nie zmyli. Kolekcja Jacquemusa na jesień-zimę 2021/22 była na wskroś miejska i nowoczesna – pełna futurystycznych fasonów i zdecydowanych (w tym asymetrycznych) cięć. I to właśnie między innymi za sprawą tych ostatnich – a właściwie... ich braku w niektórych projektach – dostało się projektantowi. Czy słusznie? Zaraz ocenicie sami.

Pokaz marki Jacquemus na jesień-zimę 2021/22 był okazją, by po przerwie zobaczyć na wybiegu najbardziej topowe modelki. Pojawiły się między innymi Bella Hadid i Kendall Jenner, a także Jil Cortleve – modelka plus size, którą wcześniej mogliśmy oglądać już na pokazie Chanel (co uznano wówczas za rewolucję). Modelek plus size było zresztą więcej. Fajnie? Fajnie, bo naturalnie. Problem w tym, że – jak zauważyli internauci – zostały potraktowane inaczej niż modelki w mniejszych rozmiarach. 

Pokaz Jacquemusa na jesień-zimę 2021/22 wywołał dyskusję o nierównym traktowaniu modelek o rozmiarze S i plus size

Na problem zwrócił uwagę Jordan Anderson – fashionista, redaktor portalu lifestylowego NSS Magazine i artysta queerowy, który dokładnie opisał w czym rzecz na swoim Insta Story. 

„Naprawdę NIE oczekuję teraz wiele od pokazów Jacquemusa, ale marki naprawdę powinny przestać angażować do swoich pokazów modelki plus size, skoro nie są w stanie ich ubrać spójnie z resztą kolekcji/pokazu” – napisał. I dodał: „Jedna rzecz, którą wie każdy o kobiecie Jacquemusa jest to, że o ile krój, który nosi, może być trochę niestosowny, jedno jest pewne – będzie wyglądać sexy. W tym, jak się ubiera zawsze jest dużo wyzwolenia i seksapilu. I zawsze widać trochę skóry... Dziwne jest więc, by mając tę świadomość, wypuścić na wybieg modelkę plus size, która jest zakryta materiałem dosłownie od stóp do głów. Jeśli nie wiesz, jak sprawić, by kobiety różnych rozmiarów wyglądały sexy, po prostu to powiedz” – wytknął projektantowi. 

Słusznie? Niewątpliwie coś w tym jest. Na wybiegu przeważały bardzo szczupłe modelki i w większości były bardzo skąpo ubrane. Tak jak Kendall Jenner, która wystąpiła na pokazie najpierw w koszuli zapiętej jedynie na jeden guzik (ten pierwszy, zaraz pod kołnierzykim), w dodatku krótkiej tak, że ledwo zakrywała biust, a następnie w równie skąpym topie. Dla odmiany, jej nieco większa koleżanka po fachu dostała w przydziale koszulową sukienkę długości midi i z długim rękawem. A do tego jeszcze grube rajstopy! Przypadek?


fot. Instagram.com/symbiosity

Internauci byli podzieleni. Część z nich była oburzona faktem, że niby dlaczego ktoś, kto nosi rozmiar większy niż S nie może już pokazać trochę więcej ciała, inni zwrócili uwagę, że osoby plus size – ale nie tylko one – pokazywać ciała wcale mogą nie chcieć. Nie rozstrzygniemy tego, nie da się jednak ukryć, że wciąż pokutuje przekonanie, że nosząc duży rozmiar, ciało lepiej ukrywać. Stąd choćby popularność kostiumów jednoczęściowych, pareo, a także sukienek, które wyglądają jak namioty. Jeśli ktoś chce się schować, OK! Pytanie jednak, czy nie jest tak, że po prostu musi, bo nie ma szans znaleźć czegoś bardziej skąpego w swoim rozmiarze. 

Zostawimy to do refleksji, tymczasem wracamy na wybieg Jacquemusa, by przyjrzeć się bliżej temu, co miały na sobie pozostałe modelki plus size. Jil Kortleve ubrana była na przykład w czarną dzianinową sukienkę miękko otulającą sylwetkę i skrojoną tak, by pokazać plecy i ramiona. Inna z modelek miała zaś koszulę zapiętą (choć słowo rozpiętą jest tu bardziej właściwe) jedynie za pomocą cieniutkiego złotego łańcuszka. To pozwala nam sądzić, że w przypadku Jacquemusa teoria Jordana Andersona była wysnuta trochę na wyrost. Nie zmienia to jednak faktu, że warto się zastanowić, jak jest w większości przypadków. I jeśli trzeba, wprowadzić potrzebne zmiany. Przede wszystkim we własnej głowie.