Kosmetyki, które są zarówno wysokiej jakości, a jednocześnie nie kosztują majątku, to nasze ulubione. Tusz do rzęs to podstawowy produkt do makijażu, który zapewne każda z Was ma w swojej kosmetyczce. Nie wyobrażamy sobie bez niego codziennego make-upu. Chociaż na rynku wybór mascar jest ogromny, wciąż poszukujemy tej idealnej, dopasowanej do naszych oczekiwań i preferencji. Ważne jest to, aby szczoteczka nie sklejała rzęs, ale je rozczesywała. Istotną rzeczą jest także trwałość oraz to, aby produkt się nie rozmazywał i nie osypywał w trakcie dnia. W ramach redakcyjnego testu wzięłyśmy pod lupę nowości doskonale Wam znanej marki drogeryjnej Eveline Cosmetics. Poniżej znajdziecie recenzje: Volume Temptation, Volumix Fiberlast oraz Big Volume Oh!My Lash. Sprawdźcie, czym zachwyciły nas nowe produkty i jakie mają właściwości. Tusze do rzęs Eveline Cosmetics są dostępne m.in. w drogeriach Rossmann, Hebe oraz w E.Leclerc, a także sieci marketów Auchan. 

Jak dobrać tusz do rzęs? Te zasady pozwolą wam uniknąć błędu >>>
 

Kinga Nowicka przetestowała tusz do rzęs Eveline Volumix Fiberlast (15,99 zł)

Muszę się przyznać - nie jestem dobra w makijażu. A malowanie rzęs to dla mnie często wysiłek na miarę pokonania toru z przeszkodami. Dlatego taki kosmetyk, jak mascara, musi być w moim przypadku bardzo intuicyjny i niewielkim nakładem sił po prostu zrobić swoje. Volumix Fiberlast od Eveline Cosmetics to w tej konkurencji prawdziwy zawodowiec. Nie dość, że spełnia moje wymagania, co do makijażu rzęs, czyli je wydłuża i rozdziela, to jeszcze ma świetnie wyprofilowaną szczoteczkę, którą naprawdę bardzo sprawnie nakłada się tusz. Z jednej strony posiada też wypukłość, co pozwala na pogrubienie rzęs – choć ja akurat jestem fanką maksymalnie naturalnego looku, więc z takiej opcji chętnie skorzystam przygotowując się na jakieś wieczorne wyjście. Kolejny plus Volumix Fiberlast to trwałość. W tej kwestii wiele produktów, nawet tych z wyższej półki cenowej, pozostawia niestety wiele do życzenia. Konsystencja mascary Eveline Cosmetics nie ląduje po kilku godzinach od aplikacji tam, gdzie nie powinna. Dlatego nie muszę stresować się, że będąc na wywiadzie w środku dnia, mój rozmówca może posyłać w moim kierunku niepokojące spojrzenia na granicy zdziwienia i zażenowania. Uwielbiam, kiedy produkt, na który nie wydamy fortuny, naprawdę zdaje egzamin. A do tego ma estetyczne opakowanie w przepięknym kolorze rose gold, co każda miłośniczka pięknych rzeczy, także w kosmetyczce, na pewno doceni.


Aleksandra Jóźwiak przetestowała tusz do rzęs Eveline Volume Temptation (15,99 zł)

Mascara to jeden z niewielu kosmetyków, jakich używam na co dzień, dlatego zależy mi, aby mocno podkreślał moje rzęsy. Uważam, że dobrze pomalowane rzęsy stanowią najważniejszy element make-upu, ale zwracam również uwagę na to, aby zrobić to szybko - wiadomo, że rano nawet kilka minut jest na wagę złota. Volume Temptation od Eveline Cosmetics spełnił moje oczekiwania i zachwycił mnie paroma rzeczami. Po pierwsze, włosiana szczoteczka pozwoliła mi precyzyjnie nałożyć tusz, ponieważ kształt klepsydry dopasowuje się do kształtu oka, a co za tym idzie pomalować każdą, nawet najcieńszą rzęsę. Kolejnym plusem jest to, że w po kilku ruchach mascara maksymalnie pogrubiła moje rzęsy, nie zostawiając grudek i jednocześnie je rozdzieliła oraz delikatnie podkręciła - zalotka jest w tym wypadku naprawdę zbędna! Produkt nie osypywał się i nie rozmazywał w ciągu dnia. Tusz Volume Temptation to mój nowy kosmetyczny bestseller!


Ismena Dąbrowska przetestowała tusz do rzęs Eveline Big Volume Oh!My Lash (17,99 zł)

Po pierwsze - zwykle używam tuszu pogrubiającego (jedyna rzecz, u której to akceptuję). Po drugie - nie przepadam za silikonowymi szczoteczkami. Po trzecie - zawsze wydaję na maskarę więcej niż 20 złotych. W tym tygodniu przyszło mi więc zmierzyć się ze zmianą swoich przyzwyczajeń i oczekiwań. I... jestem mile zaskoczona.

Big Volume Oh!My Lash przede wszystkim widocznie wydłuża rzęsy, ale nie tworzy z nich zbitego wachlarza. Są ładnie podkreślone, również pogrubione i rozdzielone, bo szczoteczka dociera do każdego, nawet najmniejszego włoska. To dla mnie podstawa, nienawidzę kiedy produkt skleja rzęsy tworząc na nich grudki. Tusz daje efekt wachlarza rzęs, pięknie je unosząc. Jego trwałość dorównuje tuszom, których używałam do tej pory. Wiadomo, że pocierając oczy może się osypać, ale po całym dniu pracy trzyma się naprawdę nieźle (i znosi nawet kolejne warstwy podczas wieczornego poprawiania makijażu). Najbardziej jednak zaskoczył mnie fakt, że tusz ten kosztuje mnie niż 20 zł. To bardzo dobry stosunek ceny do jakości. Niech dowodem będzie to, że jedno oko pomalowane tuszem Eveline Cosmetics nie różniło się od drugiego, gdzie użyłam maskary BARDZO znanego projektanta...