Choć panuje powszechna opinia, że Tinder to aplikacja do umawiania się na seks, to osobiście znam osoby, które poznały tam miłość życia czy znalazły przyjaciół. Naturalnie na one night stand czy układ friends with benefits też jak najbardziej można się za pośrednictwem tej aplikacji umówić. Moim zdaniem najważniejsze jest przemyślenie tego, czego oczekujemy. I warto zaznaczyć to już w opisie na swoim profilu, choć uważam, że nawet szukając miłości, nie ma co zamykać się na przygody, które mogą nas spotkać po drodze, o ile mamy na to tylko ochotę.

Przede wszystkim jednak wypada ściągnąć aplikację. Skupię się na Tinderze, bo z niego najczęściej korzystam i najlepiej go znam. Najpopularniejsza w Polsce jest jednak aplikacja Badoo – jak dla mnie zbyt angażująca, sporo się tam dzieje i trzeba poświęcić dużo czasu, aby być w centrum zainteresowania. Zauważyłam, że są tam inne osoby niż na Tinderze.

Z kolei podobne użytkowniczki i użytkownicy pojawiają się w apce OKCupid, ale jest ich mniej niż na Tinderze. Plusem OKCupid jest jednak możliwość wypełnienia długiej ankiety co do naszych preferencji, na podstawie czego aplikacja pokaże nam, ile procent dopasowania mamy z innymi osobami. To może ułatwiać wybór, jak i pomaga dowiedzieć się sporo o sobie, bo trzeba odpowiedzieć na pytania, których zwykle sobie nie zadajemy.

Oczywiście są też takie apki jak Grindr, z którego korzystają głównie homoseksualni mężczyźni czy Her – stworzona z myślą o lesbijkach, ale generalnie przyjazna wszystkim osobom LGBTQIA+. Na Tinderze też możemy wybrać, kogo szukamy – kobiet czy mężczyzn, a może i jednych, i drugich. Do tego możemy ustawić, w jakiej odległości od nas ma się znajdować potencjalna kandydatka czy kandydat.

Zobacz także: Najlepsze aplikacje randkowe. Tinder, Bumble, Skout i inne

Jak stworzyć profil na Tinderze? Co napisać w opisie? Jakie zdjęcie dodać?

Zanim jednak zaczniemy poszukiwania, wypada popracować nad swoim profilem. Jeśli chodzi o zdjęcia, to najlepiej dodać portret i takie, które pokazuje naszą sylwetkę. Kolejna istotna sprawa to opis. Choć osobiści długo wzbraniałam się przed jego dodaniem, to na bazie doświadczeń ostatecznie uważam, że warto zaznaczyć, czego szukamy – związku czy przelotnej znajomości, jaka jest nasza otwartość.

Przydaje się także napisanie o swoich poglądach (ja np. podaję, że jestem feministką) czy zainteresowaniach. Pozwala to zaoszczędzić czas, jak i bywa dobrą bazą do rozpoczęcia rozmowy. Bo cóż, wygląd to nie wszystko. Na szczęście! I choć uważam, że można się dogadać mimo różnicy poglądów, to niestety nie wszyscy są podobnego zdania. Kiedy dopiero w trakcie rozmowy okazywało się, że nie szukam związku (bywali naturalnie tacy śmiałkowie, którzy byli gotowi mnie nawracać na drogę miłości, ale nigdy nie skorzystałam) lub mam takie a nie inne poglądy ciążące ku lewej stronie, to bywało, że spotykałam się z niewybrednymi komentarzami.

Także szczery opis pozwala odsiać osoby, które nie będą nami zainteresowane, co oszczędzi nam nerwów, jak i nie zmarnujemy wspomnianego czasu na konwersowanie prowadzące donikąd. Działa to też w drugą stronę – czytanie opisów zazwyczaj się opłaca. Jak i omijanie profili, które wyglądają na fejkowe – nie ma np. zdjęcia czy pojawia się takie, które należy do znanej osoby. Więcej o tym: jak sprawdzić, czy profil chłopaka, z którym piszemy na Tinderze, jest fejkiem? Oto sprawdzone sposoby!

Jak działa Tinder i kiedy mamy match?

No dobrze, profil gotowy, wiemy, kogo szukamy i czego unikać. Zaczynamy swipe’owanie. W lewo na nie, w prawo na tak. Jeśli i druga osoba dała nam serduszko/przesunęła nasz profil w prawo – mamy match i możemy rozpocząć czat. Wydaje mi się, że w tym względzie panuje już równouprawnienie i jeśli masz ochotę, to po prostu zaczynasz rozmowę. Co mimo wszystko może nie być łatwe. Bo przecież wydaje nam się, że trzeba wykazać się kreatywnością, zrobić dobre pierwsze wrażenie, ale może być ciężko, kiedy mamy do czynienia z obcym człowiekiem a danych o nim jest jak na lekarstwo. Oczywiście fajnie, jeśli można nawiązać do zdjęcia czy opisu. Jednak czasem standardowe „cześć” czy „dzień dobry”, coś w stylu „miło mi poznać” – jest jak najbardziej OK.

Można porozmawiać o swojej codzienności, zainteresowaniach – ważne, by wyczuć, jakie mamy flow. I jeśli jest ono dobre, chcemy wiedzieć o tej osobie więcej, szukamy podobnych rzeczy, to polecam jak najszybciej umówić się na spotkanie w realu. Nie ma co przedłużać i rozmawiać w nieskończoność. Cóż, zdarzają się na Tinderze, zwykle męscy, erotomani-gawędziarze, którzy chcą tylko podzielić się swoimi fantazjami, ewentualnie zdjęciem penisa (oczywiście do jego przesłania trzeba użyć innej apki, na Tinderze nie ma opcji przesyłania materiałów graficznych – może i dobrze) – jeśli chce wam się tak gawędzić, proszę bardzo, ale jeśli nie tego szukacie, to warto podziękować czym prędzej i szukać dalej. Ach, są też i tacy użytkownicy, którzy po chwili rozmowy proponują spotkanie na seks – za 15 minut mogą być u ciebie. Co, kto lubi. Jednak według mnie dobrze najpierw poznać się na żywo na neutralnym gruncie, zanim wylądujemy razem w sypialni.

Dziwne sytuacje, które mogą przytrafić się wam na Tinderze. Przeczytajcie, zanim założycie!

Jeszcze jedna sprawa. Zwykle par będziemy mieć kilka i prowadzić równolegle więcej niż jedną konwersację. Cóż, tak to wygląda. Większość osób tak robi. To zwiększa szanse na poznanie odpowiedniej osoby. Warto jednak przeprowadzać selekcję i nie utknąć w gąszczu wielu rozmów, ale dążyć do spotkania z tymi, którzy najbardziej do nas przemawiają. A wymieniając się tym, co lubimy, w jakie miejsca najchętniej chodzimy, łatwo można nawiązać do tego, żeby tu czy tam wspólnie się wybrać, lepiej poznać i sprawdzić, czy się nadaje na tych samych falach. Jak taką randkę zaplanować? To już historia na kolejny artykuł!