Kto obserwuje na Instagramie Zosię Zborowską, wie doskonale, że aktorka nie ma problemu z mówieniem głośno tego, co myśli. Wiele razy udowodniła nam, że za pośrednictwem popularnego medium, ma potrzebę dzielenia się ze swoimi odbiorcami tematami ważnymi i trudnymi. Właśnie z tego powodu była jedną z bohaterek naszych ostatnich warsztatów z cyklu Glamour Brain Lab x Levi’s, na których rozmawialiśmy o tym, jak być sobą w social mediach. Aktorka jest idealnym przykładem tego, że followersi cenią sobie naturalność, szczerość i spontaniczność. Czyli wszystko to, czego na tym kanale społecznościowym jest niestety coraz mniej. Ostatnio Zosia postanowiła po raz kolejny poruszyć tę kwestię, odpowiadając tym samym na hejt, z jakim spotkała się w sieci.

Ta Polka w ramach akcji hair body movement od roku w ogóle się nie goli! >>>

Co było powodem? Codzienna sytuacja. Zosia wybrała się kilka dni temu do centrum handlowego. I co jest zupełnie normalne, na zakupy postanowiła pójść bez makijażu. Tam zrobiono jej zdjęcia, a te oczywiście z prędkością światła trafiły do sieci i na jednym z portali zostały opatrzone niezbyt pochlebnym komentarzem na temat jej wyglądu. Aktorka, choć generalnie ma - cytując Zosię- „w nosie”, co piszą o niej inni, tym razem zdecydowała, że odniesie się do tej publikacji. Ale nie po to, by pożalić się obserwatorom, że ktoś pokazał jej zdjęcia bez makijażu, ale po to, by odnieść się do sposobu przekazywania tego typu treści w sieci. Sposobu, który jest bezpośrednim i najgorszym czynnikiem wywołującym lawinę hejtu.

Zosia Zborowska walczy z hejtem w sieci. Dlaczego postanowiła zabrać głos? 

Zosię najbardziej poruszyło i zdenerwowało to, że za wpis z aktorką w roli głównej odpowiadają kobiety. I boli ją też to, dlaczego w świecie, gdzie dziewczyny mają tak dużą potrzebę wspierania się wzajemnie, walki o swoje prawa i promowania kobiecości oraz naturalności, ktoś to podważa i to w tak słaby sposób. Co więcej, w dodatku zarabiając na tym. I dlaczego te same dziennikarki nie potrafią docenić, że Zosia Zborowska oraz inne osoby publiczne, starają się te wszystkie wartości promować choćby w social mediach. Czyli kanałach mających obecnie tak ogromny wpływ na kształtowanie ludzkich poglądów na tak wielu polach. Nie jest przecież żadną tajemnicą, że pokazywanie się na Instagramie w pełnym makijażu i z perfekcyjną fryzurą nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Coraz więcej kobiet, taże tych będących osobami publicznymi, propaguje na Instagramie naturalność. Wrzuca zdjęcia oznaczone hashtagiem #nomakeup czy #nofilter, dając najlepszy dowód, że jeśli pozuje na ściance podczas branżowej imprezy nie oznacza to przecież, że tak samo będzie wyglądała na drugi dzień, robiąc zakupy w supermarkecie.

Szczere wyznanie Lili Reinhart. Aktorka od lat walczy z przykrą dolegliwością >>>

Korzystając z okazji, Zosia oznaczyła na Instagram Stories (polecamy Wam obejrzeć całą relację na profilu aktorki @zborowskazofia) dziewczyny, promujące w mediach społecznościowych naturalność, mające sporo dystansu do siebie oraz przypominające, że tylko dlatego, że są znane i popularne, nie żyją na innych zasadach, niż ich obserwatorki. Wśród wymienionych przez Zosię Zborowską znalazły się m.in. Maja Bohosiewicz, Olga Frycz, Ola Domańska,Beata Sadowska czy Agnieszka Sienkiewicz. Ale na komentarz odpowiedziały również Maffashion oraz Marta Żmuda-Trzebiatowska. Ta druga wstawiła nawet obszerny wpis ze swoim zdjęciem, gdzie pozuje bez makijażu i czuje się z tym doskonale. I chociaż temat hejtu w sieci to studnia bez dna i mamy z nim do czynienia na każdym kroku - bez względu na to, czy dotyczy osób publicznych czy nie - takie publikacje, jak Zosi czy Marty, nie pozostają niezauważone. I są nadal niezwykle potrzebne, by zwracać uwagę na to, że anonimowość w internecie nie upoważnia nas do wydawania niesprawiedliwych osądów, obrażania czy szerzenia nienawiści. A także, by udowadniać, że każdy z nas ma prawo mieć gorszy dzień, wyjść z domu nieumalowanym i nieuczesanym czy trochę poprzeklinać. I nic nikomu do tego. Dzięki Zosia! 

Agnieszka Sienkiewicz ma dość „idealnych" zdjęć na Instagramie. Komentarze? „W końcu ktoś to napisał” >>>