Stanisława Celińska nie żyje! Wybitna polska aktorka i wokalistka miała 79 lat
Stanisława Celińska nie żyje. Aktorka i wokalistka zmarła w wieku 79 lat, a informację potwierdził jej menedżer. W mediach społecznościowych opublikowano poruszający komunikat o odejściu artystki.

- Redakcja Glamour.pl
Stanisława Celińska nie żyje!
Informacja o śmierci Stanisławy Celińskiej została potwierdzona przez jej menedżera, Macieja Muraszkę. Wcześniej w mediach społecznościowych pojawił się komunikat przekazany przez Joannę Trzcińską, która współprowadziła profil artystki:
Z wielką rozpaczą muszę Państwa poinformować, że dziś po południu odeszła Nasza Stasia. Mam wielką nadzieję, że spotkała się już z Bogiem, którego tak bardzo kochała. Stasia była Wspaniałym Człowiekiem, Najlepszym jakiego znałam…
Wiadomość poruszyła zarówno widzów pamiętających ją z kina i telewizji, jak i publiczność koncertową. Celińska przez lata budowała wyjątkową pozycję. Potrafiła mówić do widzów jednym spojrzeniem, a na scenie muzycznej przyciągała spokojem i siłą interpretacji. Dla wielu była głosem dojrzałości i doświadczenia, obecnym w kulturze na długo przed tym, zanim ponownie stała się masowo słuchana jako wokalistka.
Ostatnie miesiące były walką z bólem i przerwanymi koncertami...
W 2025 roku artystka informowała o narastającym bólu i konieczności przyspieszenia operacji kręgosłupa. To wtedy zapadła decyzja o odwołaniu lub przeniesieniu koncertów zaplanowanych na październik i listopad. Celińska podkreślała, że żałuje rozłąki z publicznością i deklarowała, że przekaże informacje o powrocie, gdy pozwoli na to stan zdrowia.
Dla fanów był to sygnał, że sprawy zaszły dalej, niż mogło się wydawać z perspektywy sceny, na której przez lata pozostawała konsekwentnie obecna. W ostatnim czasie jej aktywność zawodowa kojarzyła się z trasami po całej Polsce i intensywnym kontaktem z widzami. Tym mocniej wybrzmiało, że tym razem ciało postawiło granicę, której nie dało się obejść samą determinacją.

Jej dorobek zostaje z nami! Od sceny teatralnej po wielkie role i sukcesy muzyczne
Stanisława Celińska urodziła się 29 kwietnia 1947 roku w Warszawie. Debiutowała na scenie Teatru Współczesnego w 1969 roku, a już rok później pojawiła się na ekranie w filmie „Krajobraz po bitwie” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Z czasem występowała na kolejnych scenach teatralnych i w wielu produkcjach filmowych oraz telewizyjnych; szeroka publiczność kojarzy ją także z serialem „Alternatywy 4”.
Jej praca była doceniana nagrodami. Dwukrotnie otrzymała Orła za drugoplanową rolę kobiecą - w 2001 i 2010 roku. Równolegle rozwijała karierę muzyczną. W 1969 roku wygrała konkurs debiutów na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu utworem „Ptakom podobni”, a później zdobyła również nagrodę publiczności podczas 57. edycji festiwalu za piosenkę „Niech mnie złość”. Za zasługi dla kultury została uhonorowana odznaczeniami państwowymi, w tym m.in. Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi, medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Kochaj i Służ oraz Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości. Jej śmierć zamyka ważny rozdział polskiej kultury, tej teatralnej, filmowej i muzycznej, ale nie odbiera temu, co już zostało zagrane, zaśpiewane i zapisane w pamięci publiczności...
Bóg dał jej siłę do walki...
Stanisława Celińska wielokrotnie podkreślała, jak ogromną rolę w jej życiu odegrała wiara. Aktorka otwarcie mówiła o swojej walce z uzależnieniem, z którego udało jej się wyjść w wieku 41 lat. W rozmowie z portalem Aleteia przyznała, że siłę do zmiany odnalazła dzięki modlitwie i zaufaniu Bogu: „To był prawdziwy przełom. Modliłam się i wierzyłam, że nie jestem z tym sama. Poprosiłam Boga o pomoc, bo wiedziałam, że o własnych siłach nie dam rady. I udało się. Do dziś pamiętam ten dzień, 12 lipca 1988 roku. Miałam sięgnąć po jeszcze jedno piwo, ale tego nie zrobiłam”.
Odkąd zawierzyłam życie Bogu, czuję Jego opiekę każdego dnia. Wiem, że niełatwo dokonać tego aktu. Człowiek wierzy, że sam poprowadzi swoje życie. (…) On puka do drzwi serca każdego z nas. Od nas zależy czy go wpuścimy.