Reklama

Netflix bardzo mocno otworzył 2026 rok. Ledwie styczeń się rozpoczął, a platforma ma już na koncie kilka głośnych nowości i wszystko wskazuje na to, że najlepsze dopiero przed nami. Wśród nadchodzących premier szczególnie głośno jest o filmie „Łup”, czyli pełnometrażowym dreszczowcu z głośnymi nazwiskami w obsadzie, który od tygodni krąży w zapowiedziach i rozgrzewa fanów kina sensacyjnego.

Netflix konsekwentnie stawia na thrillery

Miłośnicy thrillerów zdecydowanie nie mają ostatnio powodów do narzekania. Na początku roku na Netflix zadebiutowało „O krok za daleko”, kolejna adaptacja powieści Harlana Cobena, która błyskawicznie trafiła do zestawień najchętniej oglądanych tytułów. Chwilę później dołączyła „Zabójcza przyjaźń” o toksycznej relacji i morderstwie, w której Tessa Thompson i Jon Bernthal grają bohaterów podejrzewających się nawzajem o zbrodnię. Netflix wyraźnie pokazuje, że chce regularnie dostarczać widzom nowe, mroczne historie.

„Łup” – pieniądze, policja i świat bez zasad

Ten trend będzie kontynuowany, bo już w najbliższych dniach katalog serwisu powiększy się o „Łup”. To sensacyjny thriller, w którym policjanci z Miami trafiają na opuszczone kryjówki pełne pieniędzy. Znalezisko szybko niszczy resztki zaufania, a granice między lojalnością, chciwością i strachem zaczynają się zacierać. Film zapowiada się jako historia nie tylko o przestępstwie, ale też o tym, jak łatwo w takich okolicznościach rozpadają się zasady.

Zwiastun rozpalił emocje wśród widzów

Zwiastun wyraźnie sugeruje, że „Łup” połączy mroczny klimat thrillera z widowiskową sensacją. Nic dziwnego, że w komentarzach pod trailerem widzowie piszą wprost, że czekają na tę premierę. Dużo emocji budzi nie tylko główna obsada, na czele z Benem Affleckiem i Mattem Damonem, ale również krótkie, niemal niezauważalne pojawienie się jednego z ulubieńców fanów kina akcji.

Fani od razu wypatrzyli Scotta Adkinsa

Uważni widzowie szybko rozpoznali w zwiastunie Scotta Adkinsa. Choć pojawia się na ułamek sekundy, jego obecność nie umknęła internautom. W komentarzach często powtarza się przekonanie, że to aktor wciąż niedoceniany, który zasługuje na znacznie większą rozpoznawalność. Adkins to nazwisko doskonale znane fanom brutalnego kina akcji. Widzowie zapamiętali go m.in. z „Johna Wicka 4”, gdzie zwracał uwagę fizycznością i umiejętnościami walki. Na co dzień pozostaje ikoną kina sensacyjnego i właśnie tam czuje się najlepiej. Użytkownicy Netflixa mogli się o tym przekonać choćby przy okazji filmu „Pan Wypadek: Wakacje zabójcy”, który cieszył się sporą popularnością na platformie.

Co jeszcze warto mieć na radarze?

„Łup” trafi na Netflx w piątek, 16 stycznia. Nawet jeśli rola Adkinsa okaże się epizodem, wiele wskazuje na to, że znów przyciągnie uwagę widzów. Wcześniej, bo już dwa dni przed tą premierą, w serwisie pojawi się również „Siedem Zegarów Agathy Christie” – nowa adaptacja prozy królowej kryminału. Akcja przeniesie widzów do lat 20. XX wieku i skupi się na młodej arystokratce próbującej rozwiązać zagadkę morderstwa podczas wystawnego przyjęcia. Fani klimatu „Na noże” zdecydowanie powinni mieć ten tytuł na radarze.

Fot. materiały prasowe
Fot. materiały prasowe
Reklama
Reklama
Reklama