Reklama

Klasyczne buty do tańca towarzyskiego (od salsy po standard) powstały z bardzo prostej potrzeby: muszą trzymać stopę, gwarantować stabilność, pozwalać na płynny ruch i jednocześnie wyglądać efektownie. Dlatego ich konstrukcja od lat pozostaje podobna: przód zbudowany z pasków, które oplatają palce, ale ich nie ściskają, zabudowana pięta, pasek przy kostce, a do tego stabilny, niezbyt wysoki obcas. Tego typu modele zwykle mają wysokość w przedziale 5–7 cm, zaokrąglony lub lekko ścięty obcas i podeszwę, która nie „klei się” do parkietu, tylko pozwala na obroty. Brzmi idealnie prawda? Do tego weźmy jeszcze złoty kolor, który jest w czołówce tych modeli. W salach treningowych i na turniejach dominuje właśnie złoto czy szampańska satyna: neutralna, elegancka, pasująca do niemal każdego kostiumu, a przy tym wizualnie wydłużająca nogę. Z daleka takie buty tworzą wrażenie przedłużenia skóry, a nie ciężkiego, ciemnego akcentu. Kiedy moda zaczęła więcej czerpać z tańca – zarówno w pokazach haute couture, jak i w sesjach editorialowych inspirowanych salsą, tangiem czy ballroomem – naturalnym krokiem było przeniesienie tych butów w przestrzeń mody użytkowej, w tym na wesela.

Złote paski, stabilny obcas: jak wyglądają współczesne „dancing shoes”?

W wersji weselno-modowej „dancing shoes” najczęściej mają złoty kolor i delikatny połysk. Cholewka z przodu zbudowana jest z kilku, czasem kilkunastu wąskich paseczków, które układają się wachlarzowo lub krzyżują się ze sobą jak dekoracyjna siateczka. Dzięki temu przód buta dopasowuje się do kształtu stopy, nie uciska jej w jednym punkcie, tylko „obejmuje” równomiernie. To rozwiązanie znane z profesjonalnych modeli: gdy stopa puchnie po godzinach tańca, paski wciąż trzymają ją stabilnie, ale nie wbijają się jak sztywne, szerokie paski w zwykłych sandałach.

fot. Ussin Yala / Getty Images
fot. Ussin Yala / Getty Images

Obcas pozostaje stosunkowo niewysoki i przede wszystkim stabilny. Zamiast cienkiej szpilki, która grzęźnie w trawie i wbija się w parkiet, pojawia się smukły, ale wyraźnie szerszy słupek, lekko ścięty lub rozszerzający się przy podstawie. Taka konstrukcja przenosi ciężar ciała w bardziej naturalny sposób i pozwala spędzić w butach kilkanaście godzin bez bólu stóp. Nic dziwnego, że sieciówki inspirują się tym fasonem, wprowadzając do oferty sandały, które wyglądają jak wyjęte z sali do tańca, tylko wykonane z bardziej codziennych materiałów, często z drobnymi modowymi dodatkami, jak perforacje czy metaliczne detale.

06099038715-p
fot. Materiały prasowe / Zara

„Dancing shoes” to najwygodniejsze buty na wesele

W kontekście wesela „dancing shoes” mają jedną ogromną przewagę nad klasycznymi szpilkami: zostały stworzone po to, żeby faktycznie tańczyć. Paseczki z przodu trzymają palce, ale dają im przestrzeń, dzięki czemu stopa nie przesuwa się do przodu. Pasek wokół kostki pilnuje, żeby but nie zsunął się w najbardziej nieoczekiwanym momencie, a zabudowana pięta stabilizuje staw skokowy. W efekcie każda figura – od prostego walca po energiczny rock and roll – wymaga mniej wysiłku, bo but współpracuje z nogą zamiast z nią walczyć.

fot. Materiały prasowe / Stradivarius
fot. Materiały prasowe / Stradivarius

Niewysoki obcas działa tu jak sprzymierzeniec, a nie przeciwnik. Z jednej strony delikatnie unosi sylwetkę, wysmuklając łydkę i nadając nogom ładny kształt, z drugiej – nie zmusza do nienaturalnego ustawienia stóp. Po kilku godzinach różnica między obcasem 7 cm a 10–12 cm staje się doskonale odczuwalna. Dla wielu panien młodych i gościń to właśnie te buty okazują się pierwszym modelem, w którym o trzeciej nad ranem wciąż da się podrygiwać do hitów z lat 2000. bez konieczności zakładania sneakersów.

Dodatkowym atutem jest fakt, że wiele modeli butów inspirowanych tańcem wykorzystuje miękkie, lekko sprężyste wkładki, zaprojektowane z myślą o wielogodzinnym ruchu. To rozwiązanie rzadko spotykane w typowo „modowych” sandałach, które często skupiają się na wyglądzie, a mniej na komforcie. W „dancing shoes” wygoda jest wpisana w projekt od pierwszego szkicu.

Czy „dancing shoes” pasują do wszystkiego?

Złote buty z pasków i ze stabilnym obcasem mają tę zaletę, że pasują do zaskakująco wielu sukienek ślubnych i weselnych. Z lekkimi, plisowanymi sukienkami midi tworzą baletowy duet. Z obcisłymi, satynowymi slip dress w klimacie lat 90. wprowadzają nutę retro glamour, jakby wyjętą z sali tanecznej starego hotelu. Do bardziej klasycznych, koronkowych kreacji dodają blasku, ale nie konkurują z bogato zdobioną górą. Co więcej można znaleźć je zarówno w profesjonalnych sklepach tanecznych jak i w sieciówkach. Ja na wesele wybrałabym model z… Decathlonu (naprawdę!) Mają świetną cenę, nie odbiegają wyglądem od modowych sieciówkowych modeli i są… wygodne!

decathlon buty taneczne
fot. Materiały prasowe / Decathlon
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...