Reklama

Makijaż Zendai na londyńskiej premierze „Odysei”

Zendaya pojawiła się na londyńskiej premierze filmu „Odyseja” w białej kreacji Schiaparelli, którą uzupełniła diamentowa biżuteria i fryzura z warkoczami. Chociaż cały look przyciągał uwagę, warto przyjrzeć się bliżej makijażowi aktorki. To właśnie jeden prosty detal sprawił, że jej spojrzenie wyglądało tak świeżo.

Makijażysta Ernesto Casillas nałożył jasny, niemal biały cień w wewnętrznych kącikach oczu Zendai. Kolor został delikatnie przeciągnięty w stronę środka powiek oraz wzdłuż dolnej linii rzęs. Nie był to jednak mocno błyszczący, srebrny pigment. Cień miał raczej gładkie, lekko satynowe wykończenie, dzięki czemu odbijał światło, ale nie konkurował z pozostałymi elementami makijażu.

Biel mocno kontrastowała z brązowymi oczami i ciemniejszą karnacją aktorki. W efekcie jej oczy wydawały się większe, jaśniejsze i bardziej wypoczęte. Czerń na linii rzęs oraz wydłużona kreska dodatkowo podkreśliły ich kształt. Całość uzupełniły brzoskwiniowy róż, rozświetlona skóra i błyszczyk w naturalnym kolorze. Casillas chciał stworzyć lekkie, pełne światła spojrzenie, które pasowałoby do inspirowanej grecką mitologią stylizacji.

Makijaż Zendai na londyńskiej premierze „Odysei”
Getty Images/Variety

Dlaczego warto mieć biały cień do powiek?

Wewnętrzne kąciki oczu są naturalnie zacienione przez grzbiet nosa. Dodatkowo w tej okolicy często widoczne są zasinienia i oznaki zmęczenia. Nałożenie białego lub bardzo jasnego cienia pozwala optycznie rozjaśnić ten obszar. Spojrzenie staje się bardziej otwarte, a twarz wygląda na wypoczętą, nawet po krótkiej nocy.

Ten trik szczególnie efektownie prezentuje się przy brązowych oraz niemal czarnych oczach. Jasny kolor tworzy wyraźny kontrast z tęczówką i podkreśla jej głębię. Biały cień pięknie wygląda również na ciemniejszej skórze, ponieważ jest na niej dobrze widoczny i natychmiast przyciąga uwagę do oczu.

Nie oznacza to jednak, że osoby o jasnej karnacji lub niebieskich i zielonych oczach powinny z niego rezygnować. W ich przypadku można sięgnąć po nieco delikatniejszy odcień kości słoniowej, wanilii albo chłodnej perły. Ważne jest przede wszystkim to, jaki efekt chcemy uzyskać. Czysta biel daje nowoczesne, bardziej graficzne wykończenie, natomiast kremowa biel wygląda subtelniej i sprawdzi się w codziennym makijażu.

Biały cień ma także kilka innych zastosowań. Można nakładać go na środek powieki, aby optycznie ją uwypuklić, albo delikatnie rozcierać pod łukiem brwiowym. Sprawdzi się również jako baza pod pastele, neony i inne kolory, które bez jasnego podkładu mogą wyglądać blado. Warstwa bieli wzmacnia ich pigmentację i pomaga wydobyć rzeczywisty odcień kosmetyku.

Jak nakładać biały cień, aby uniknąć kredowego efektu?

W przypadku białego cienia liczy się precyzja. Najlepiej nakładać go małym, lekko zaokrąglonym pędzelkiem. Na początek wystarczy odrobina produktu umieszczona tuż przy kanaliku łzowym. Następnie można stopniowo przeciągnąć kolor w stronę górnej i dolnej powieki, tak jak zrobiono to w makijażu Zendai.

Cienia nie należy od razu mocno rozcierać. Lepiej delikatnie wklepywać go w skórę, a dopiero później zmiękczyć krawędzie czystym pędzelkiem. Dzięki temu kolor zachowa intensywność w kąciku oka, ale płynnie połączy się z resztą makijażu. Jeśli kosmetyk słabo się trzyma, wcześniej można nałożyć w tym miejscu cienką warstwę korektora lub bazy pod cienie.

Na dzień najlepiej sprawdzi się cień satynowy, kremowy albo z bardzo drobnymi rozświetlającymi cząsteczkami. Matowa biel będzie dobrym wyborem do bardziej nowoczesnego makijażu, natomiast mocno perłowe wykończenie pasuje do wieczorowych stylizacji. Warto uważać na duże drobinki brokatu, które mogą osypywać się pod oczy i zamiast odświeżać, podkreślać strukturę skóry.

Makijaż Zendai udowadnia, że biały cień do powiek nie jest produktem zarezerwowanym wyłącznie dla odważnych stylizacji. Użyty w niewielkiej ilości potrafi rozświetlić oczy, złagodzić oznaki zmęczenia i nadać klasycznemu makijażowi zupełnie nowy charakter. To mały kosmetyk, który może zrobić zaskakująco dużą różnicę.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...