Igari makeup to najmodniejszy japoński trend makijażowy 2026! Cera jest wygładzona, nawilżona i rozświetlona
Wyobraź sobie: wracasz z przyjęcia, policzki masz lekko zaróżowione, oczy błyszczą, skóra wygląda na wypoczętą i promienną. Nie, to nie efekt trzeciego prosecco. To Igari makeup - japoński trend, który udowadnia, że najpiękniejszy makijaż to ten, który wygląda jak szczęście.

Skąd się wziął rumieniec, który podbił świat?
Za fenomenem Igari makeup stoi konkretna osoba: Shinobu Igari, japońska makijażystka, która w 2010 roku postanowiła wywrócić zasady makijażu do góry nogami. W czasie gdy cały świat konturował kości policzkowe na ostro, Igari zaproponowała coś rewolucyjnego: a może byśmy przestały udawać, że nie mamy twarzy, i zaczęły wyglądać jak ludzie po naprawdę udanym wieczorze? Jej pomysł był prosty, ale genialny. Zamiast nakładać róż na kości policzkowe (tak nas uczono od lat), przesunęła go wyżej — pod oczy, na środek policzków, czasem nawet na sam nos. Efekt? Twarz wygląda, jakby właśnie się zarumieniła. Jakbyś wróciła z mroźnego spaceru albo właśnie usłyszała komplement od osoby, która ci się podoba. Japonki oszalały. Potem Koreanki. Potem reszta Azji. A teraz trend dociera do Europy i mam przeczucie, że zostanie z nami na dłużej niż jeden sezon.
Dlaczego Igari makeup działa tak dobrze?
Jest coś głęboko ludzkiego w naturalnym rumieńcu. Kiedy się śmiejemy, krępujemy, zakochujemy — krew napływa do policzków. To biologiczny sygnał: „jestem żywa, czuję, przeżywam”. Igari makeup odtwarza dokładnie ten efekt. W przeciwieństwie do tradycyjnego nakładania różu (który ma rzeźbić, wyszczuplać, definiować), japoński rumieniec ma sprawić, że wyglądasz na szczęśliwą i wypoczętą. Nawet jeśli spałaś cztery godziny i masz za sobą tydzień, który wolałabyś zapomnieć. To też makijaż, który nie krzyczy i nie mówi „popatrz, oto moje kości policzkowe”. Jest w nim coś bezczelnie łatwego, choć jak zaraz zobaczysz, wymaga pewnej precyzji.
Anatomia Igari makeup: co, gdzie i jak
Igari makeup opiera się na kilku kluczowych elementach. Każdy z nich możesz modyfikować w zależności od okazji od subtelnej wersji do biura po bardziej wyrazistą na wieczorne wyjście.
1. Skóra: promienna, nigdy matowa
Zapomnij o pudrowym, porcelanowym wykończeniu. Igari wymaga skóry, która wygląda na zdrową i lekko „rosistą”. Japonki nazywają to efektem tsuyahada, błyszcząca skóra (ale błyszcząca od zdrowia, nie od sebum!). Podkład powinien być lekki, najlepiej rozświetlający lub satynowy. Jeśli twoja cera ma tendencję do matowienia wszystkiego, dodaj kroplę olejku do podkładu lub użyj rozświetlającej bazy. Celem jest skóra, która wygląda, jakby właśnie wyszła spod prysznica — świeża i nawilżona.
2. Rumieniec: serce całego looku
I tu zaczyna się magia. W klasycznym makijażu róż nakłada się na kości policzków, tam, gdzie policzek „wpada do wewnątrz”, gdy wciągasz twarz jak ryba. W Igari makeup idziemy wyżej i bardziej do środka. Gdzie dokładnie? Wyobraź sobie trójkąt między zewnętrznym kącikiem oka a środkiem policzka. To twoja strefa rumieńca. Niektóre wersje Igari idą jeszcze dalej — róż pojawia się tuż pod dolną linią rzęs, jakby delikatnie „podpływał” pod oczy. Jaki róż wybrać? Kremowy lub w płynie. Pudrowe róże dają zbyt kontrolowany, „nałożony” efekt. Kremowe wtapiają się w skórę i wyglądają jak prawdziwy rumieniec. Kolory? Brzoskwiniowe, koralowe, różowe z pomarańczowym podtonem. Unikaj zimnych, fuksyjnych róży, te wyglądają zbyt „makijażowo”. Chcesz ciepła, jakbyś właśnie wróciła z plaży lub wypiła gorącą herbatę.
3. Oczy: miękkie, bez ostrej kreski
Igari makeup to nie miejsce na dramatyczne smoky eyes ani ostrą kreskę w stylu Amy Winehouse. Oczy mają być miękkie, trochę „zaspane”, jakbyś właśnie wstała po długiej, dobrze przespanej nocy. Cienie w ciepłych odcieniach (brzoskwinia, delikatny brąz, nude z różowym podtonem) powinny roztarte, bez wyraźnych granic. Eyeliner? Jeśli musisz, to bardzo cienki, rozmyty, nigdy niekreskowy. Albo w ogóle go pomiń. Za to mascara jest ważna, ale nakładana tak, żeby rzęsy wyglądały naturalnie. Japonki często podkręcają rzęsy zalotką i nakładają tusz tylko w jednej warstwie. Efekt: oczy otwarte i świeże, ale bez wrażenia „nalakierowania”.
4. Brwi: naturalne, pełne, nigdy ostre
W Igari makeup brwi są obecne, ale nie dominują. Żadnych ostrych konturów rysowanych kredką, żadnego instagramowego „bloku”. Brwi mają wyglądać jak twoje własne, tylko trochę uporządkowane. Japonki często używają kolorowych żeli do brwi, które nadają włoskom delikatny odcień i układają je w naturalnym kierunku. Popularne są też brwi w stylu „shibori”, lekko nieuporządkowane, jakby muśnięte wiatrem.
5. Usta: rozmyte, „zacałowane”
Ostatni element układanki to usta. I znowu -żadnej precyzyjnej kreski, żadnego idealnie wypełnionego konturu. Igari makeup celebruje efekt „zacałowanych ust” (kasane-nuri), kolor jest najbardziej intensywny w środku i delikatnie rozmywa się ku brzegom. Jak to zrobić? Nałóż pomadkę lub tint na środek ust i rozetrzyj palcem, lub pędzelkiem. Możesz też użyć tego samego kremowego różu, który masz na policzkach, a to tworzy piękną spójność looku. Kolory? Koralowe, brzoskwiniowe, naturalne różowe. W bardziej wieczorowej wersji fajny będzie głębszy róż lub malinowy, ale nadal rozmyty.