Dziś mamy już dostęp do wiedzy, ale i tak czasami dajemy się zaskoczyć. Na przykład nadal nie wiemy, po co nam błona dziewicza. Biologia ewolucyjna poddała się, nie znalazłszy odpowiedzi na to pytanie. Kiedyś sądzono, że miała być gwarancją dla mężczyzny, że nie będzie wychowywał cudzego dziecka. Bez sensu i jakże patriarchalne. Natura zadałaby sobie tyle trudu dla jednego stosunku? W życiu! Wciąż stawiamy sobie wiele pytań o swoją waginę: czy dobrze wygląda, czy zapach jest właściwy. Wraz z dr Jen Gunter odpowiadamy na kilka z nich.

1. Co ma dieta do twojej pochwy

Nic. To bzdura. Nie ma żadnego połączenia między środowiskiem wewnętrznym twojej pochwy a tym, co jesz. Więc żadne „odstaw pieczywo, a pozbędziesz się grzybicy”, czy „jedz ananasy, a będziesz tam słodko pachnieć”. Sorry, owoce nie mogą zmienić zapachu twojej waginy. Jej naturalną woń tworzy miks komórek nabłonkowych, zasiedlających ją pałeczek kwasu mlekowego, śluzu szyjkowego i małej ilości przesięku (płynu przenikającego między komórkami). Nie da się też zmienić dietą poziomu cukru w wydzielinie, ponieważ pochodzi on z komórek błony śluzowej. A tak w ogóle to pochwa cukru akurat potrzebuje, aby karmić nim swoje dobre bakterie (do 3 proc. zawartości w wydzielinie to glikogen). Innymi słowy – pochwa lubi cukier, ale nie ma on nic wspólnego z jedzeniem!

2. Bielizna – czy może nabroić?

Babcia mówiła ci, że powinnaś nosić białe bawełniane majtki, aby uniknąć grzybicy? Miała wiele racji. Najlepsza dla pochwy i jej okolic jest ekologiczna bawełna. Pamiętaj jednak, że pochwa musi poradzić sobie z urodzeniem dziecka,
a miejsca intymne z kontaktami z krwią i innymi średnio przyjemnymi wydzielinami – dlatego raz na jakiś czas kawałek koronki jej nie zaszkodzi. Cipka to nie jest odbezpieczony granat i naprawdę ma własne supersprawne mechanizmy obronne. Majtki nie potrafią zmieniać jej pH. Owszem, mogą powodować otarcia, odparzenia i mikrourazy. Dlatego wybieraj po prostu te wygodne. Najlepiej, żeby zdecydowana większość tych, które masz w swojej szafie, była z ekologicznej bawełny.

3. Higiena – to może cię zaskoczyć

Zdziwisz się, ale srom z medycznego punktu widzenia wymaga mycia w bardzo ograniczonym zakresie. Nasze nawyki higieniczne to jednak kwestia wychowania. Wiele kobiet twierdzi, że myją się tam, aby zapobiegać powstawaniu zapachu
i żeby „czuć się czyste”. „Trzeba pamiętać, że idea kobiecej «czystości» zrodziła się w społeczeństwach zdominowanych przez mężczyzn, w których przez całe stulecia uznawano normalne żeńskie narządy płciowe i ich wydzieliny za nieczyste” – pisze dr Gunter. Tę ideę skutecznie podtrzymuje rynek produktów do higieny intymnej wart miliony. Zdrowy srom nie pachnie ani trochę inaczej niż pozostałe części ciała. Czego nie myć? Miejsc, które pokryte są błoną śluzową. Pozostałe okolice według własnych preferencji – wodą, żelem. Nie musisz używać środków bakteriobójczych, to nie walka z koronawirusem, tylko cipka. Możesz stosować żel do higieny intymnej, ale nie jest to konieczne. Nie myj się w środku! Zapomnij o irygacjach, sprejach zapachowych czy potpourri do miejsc intymnych (są też takie koszmarne wynalazki).

4. Przeżyć (!) menstruację

Też słyszałaś opowieści o śmiertelnie niebezpiecznym zespole wstrząsu toksycznego teoretycznie powodowanym przez używanie tamponów? Na niejednej kolonii te historie nie pozwalałyby spać po nocach. Spokojnie – narażony na niego jest tylko 1 proc. kobiet i są to nosicielki bytującego w pochwie gronkowca zdolnego wytwarzać tę toksynę. W ich przypadku kubeczki menstruacyjne nie są bezpieczniejsze od tamponów – na nich również może powstawać biofilm. Pozostałe 99 proc. kobiet może sięgać po dowolne, najlepiej ekologiczne środki higieny. Z badań wynika, że kobiety najbardziej stresuje nie tyle ilość traconej krwi, ile przeciekanie i brudzenie ubrań. Przesiąkanie najczęściej wskazuje na niewłaściwie dobrane środki higieniczne. Częstość zmiany podpasek/tamponów jest kwestią indywidualną. Ilość krwi waha się od 1,4 ml do 3 ml na jednej podpasce.

5. Antybiotyki i ich przykre konsekwencje

Z antybiotykiem jest tak, że albo go potrzebujesz, albo nie. Nie ma dyskusji, decyduje lekarz. Rzeczywiście u 23 proc. kobiet po zażyciu antybiotyku rozwija się w pochwie infekcja grzybicza (pałeczki giną, drożdżaki mają raj). Trudno jednak zalecać leki przeciwgrzybicze każdej kobiecie, która dostała antybiotyk, bo w ten sposób 77 proc. kobiet otrzymałoby leczenie, którego nie potrzebuje. Jeśli jednak zawsze cierpisz po antybiotykoterapii – rozsądnie jest podjąć taką kurację do 2–3 dni po zażyciu antybiotyku. Jest grupa antybiotyków, które dają małe ryzyko pojawienia się grzybicy (nitrofurantoina, fosfomycyna, metronidazol, norfloksacyna, sulfametoksazol).

6. Antykoncepcja, bakterie i biofilm

Stosowanie prezerwatyw może być dla pochwy korzystne, bo chronią one jej naturalne środowisko, nie pozwalając „domieszać się” innym organizmom, z kolei pigułki z estrogenem zwiększają ilość glikogenu w nabłonku, więc „karmią” pałeczki kwasu mlekowego. Natomiast biofilm (czyli zgrupowane złe bakterie otoczone „czapką niewidką”) znajdowano
na spiralach. Jeśli masz nawracające zakażenia bakteryjne i wkładkę, warto to sprawdzić.

Lektura obowiązkowa:
„Biblia waginy” (wyd. Marginesy)

Absolutnie każda z nas powinna mieć taką ginekolożkę jak dr Jen Gunter, ale – wiadomo – nie każda może. Za to każda może (a ja gorąco namawiam) przeczytać jej książkę, w której obala mity i podaje fakty poparte badaniami na temat kobiecej anatomii, zdrowia i seksualności. Już nigdy nie będziesz się wstydzić!