Co to jest cut crease

Jeśli w makijażu stawiacie na oko i nie boicie się eksperymentować, ten makijaż może być dla was idealny! Mowa o cut crease – to opcja na wieczór, która daje oku pierwszy plan. Choć cut crease nie jest nowym wynalazkiem, raz na jakiś czas przeżywa prawdziwy renesans i tak jest właśnie i tym razem. Wszystko przez efekt jaki daje – chodzi nie tylko o mocne podkreślenie górnej powieki w taki sposób, by widocznie się odznaczała. To, co powstaje na powiece to prawdziwe dzieło! Całości dopełnia gruba przedłużona kreska, wychodząca poza zewnętrzny kącik oka i mocno zaakcentowane rzęsy.

Tantouring to nowy trend w makijażu, który jest lepszy niż konturowanie

Jak zrobić cut crease krok po kroku

Pierwszy krok to zdyscyplinowanie i „uczesanie” brwi. Powinny być dużo ciemniejsze niż naturalnie, tak by tworzyć ładną oprawę i spójny efekt z mocnym makijażem całego oka.

Kolejna sprawa to aplikacja cienia w załamaniu powieki (a wcześniej – aplikacja bazy). Tak, zaczynamy nie tak jak zwykle tuż nad linią rzęs, ale właśnie w załamaniu. Po nałożeniu ciemnego, np. brązowego cienia rozcieramy go cienkim skośnym pędzelkiem, a następnie intensyfikujemy kolor za pomocą grubszego pędzla aplikując kolejną warstwę kosmetyku. Kładziemy go także powyżej załamania pod linią brwi.

Dalej przychodzi kolej na dolna powiekę – tutaj aplikujemy jaśniejszy cień w dużo mniejszej ilości. Warto pamiętać o tym, że najważniejszą zasadą makijażu cut crease jest precyzyjne roztarcie cieni.

O ile wcześniej, malując górna powiekę, sięgnęłyśmy po ciemniejszy kolor, teraz można posiłkować się jaśniejszym np. w takim odcieniu beżu czy musztardy. To czas na ciepły akcent – cień w takim właśnie odcieniu nakładamy na całą górna powiekę pilnując, by pozostawić jej zagłębienie wyraźnie odznaczone.

Niektóre makijażystki dla dodatkowego podkreślenia efektu, na ruchomą powiekę nakładają podkład (dla zwiększenia kontrastu można dodatkowo sięgnąć po bardzo jasny cień). Zaczynają nad linią rzęs i kończą jego aplikację tuż nad załamaniem powieki; przy zamkniętym oku daje to efekt fali pozostającej pomiędzy łukiem brwiowym, a jej załamaniem (cut crease). Jeśli linia podkładu znajdzie się jedynie wzdłuż załamania, mamy do czynienia z double cut crease.

Na dole za to nakładamy teraz ciemniejszy odcień (ten sam, którym na początku podkreśliłyśmy załamanie na górze) i delikatnie rozcieramy go okrągłym miękkim pędzelkiem. Wewnętrzne kąciki oczu zostawiamy jaśniejsze. Kolejny krok to aplikacja eyelinera – tym obrysowujemy całe oko (nie ruszamy tylko wewnętrznych kącików). Jeśli macie wprawę, możecie nałożyć go na linię wodną, czyli w miejscu najbardziej zbliżonym do samego oka. Dla bardziej zachowawczych dobrym rozwiązaniem będzie zaaplikowanie go w klasyczny sposób.

Zanim zabierzecie się za dolną powiekę, pamiętajcie o zastosowaniu korektora na okolice pod oczami, tak by cienie nie popsuły całego efektu.

Jeśli chcecie dodatkowo podkreślić oko, tuż nad linią eyelinera możecie przeciągnąć je dodatkowo kolorem, np. złotem albo czerwienią. Ostatni etap to wytuszowanie rzęs (chętne mogą posiłkować się sztucznymi) i oprószenie całej twarzy sypkim pudrem. Pasjonatki cut crease najpewniej pokuszą się także o konturowanie.

Co ciekawe, wbrew pozorom ta technika daje szalone możliwości kreacyjne, od delikatniejszych rozwiązań, po najbardziej fantazyjne i zaskakujące, pozostające na granicy charakteryzacji. Jedynym ograniczeniem pozostaje wasza wyobraźnia. Spróbujecie cut crease?

To najokropniejszy trend w manicure, jaki kiedykolwiek wymyślono!