Hitowa książka „It Ends With Us", która stała się viralem w mediach społecznościowych, doczeka się swojej filmowej adaptacji. Wiemy już, że główną bohaterkę, Lily, zagra Blake Lively, a Ryle’a, mężczyznę, z którym ma romans – Justin Baldoni. Nie musiało jednak minąć dużo czasu, aby internautki i internauci rozpoczęli dyskusje na temat tych wyborów. Szczególnie nie spodobało im się to, że aktorka znana z roli Sereny van der Woodsen wcieli się w dużo młodszą od siebie postać. W internecie rozpętała się burza.

„It Ends With Us” – fabuła

Książka opowiada historię 23-letniej Lily Bloom, która właśnie skończyła studia i przeprowadziła się do Bostonu. Dziewczyna poznaje tam 30-letnigo Ryle’a. W jej życiu pojawia się też Atlas, jej młodzieńcza miłość. Lily staje przed dylematem, kogo wybrać, dodatkowo musi stawić czoła swojej mrocznej przeszłości. Powieść porusza tematy miłości, romansu, także tego przemocowego oraz kontroli.

Blake Lively zagra 23-letnią Lily Bloom – nie wszyscy są z tego powodu zadowoleni

Gdy na jaw wyszła informacja, że to Blake Lively zostanie filmową Lily, fani i fanki byli zachwyceni. W końcu aktorka może pochwalić się dużym dorobkiem filmowym (z „Plotkarą” na czele), jest znana i lubiana przez widzów i widzki. Wybór wydaje się więc idealny. Jednak nie każdy jest z niego zadowolony. W internecie rozpętała się burza. Niektórzy twierdzą, że 35-latka jest za stara na rolę bohaterki, która dopiero co skończyła studia.

Obsadzenie Blake Lively jako Lily Bloom w „It Ends With Us” jest zastanawiające, ponieważ jej bohaterka ma w książce 23 lata, a Blake jest 12 lat starsza. Nie mogliby załatwić kogoś, kogo wiek będzie bardziej odpowiedni? – brzmi jeden z wielu wpisów na ten temat na Twitterze.

Przepraszam, ale co??? Blake Lively zagra Lily w „It Ends With Us”??? Przecież istnieje ktoś taki jak Sadie Sink – napisała jedna z użytkowniczek aplikacji, podczas gdy jeszcze inna stwierdziła, że ten wybór jest prawdopodobnie najgorszym, jaki kiedykolwiek został podjęty, jeśli chodzi o obsadzenie aktorki w jakiejś produkcji.

To tylko nieliczne komentarze, które, niestety, ale głównie dziewczyny, pisały na temat obsadzenia 35-latki. Nie jesteśmy jednak zbytnio zdziwione, ponieważ hejtowanie aktorek ze względu na ich wiek jest powszechnym zjawiskiem w Hollywood. Każdy skupia się na Blake, ale nikt nie mówi o tym, że postać grana przez Justina Baldoniego jest od niego młodsza o 9 lat. Aktor ma 39, a Ryle jest 30-letnim mężczyzną. Spowodowane jest to podwójnymi standardami i nie jest to nic nowego.

Przecież to nie pierwszy raz, gdy w naszych ulubionych filmach czy serialach aktorki i aktorzy grają młodszych od siebie bohaterów. Andrew Garfield miał 29 lat, kiedy zagrał w „Spider-Manie” nastoletniego Petera Parkera. A pamiętacie film „Wredne dziewczyny”? Rachel McAdams miała 26 (!) lat, a wcielała się w licealistkę. Do teraz jest to jedna z najbardziej popularnych postaci filmowych. Nie wspominamy już o „Euforii”, gdzie w licealistów wcielają się aktorki i aktorzy, którzy mają po dwadzieścia parę i trzydzieści lat…