„Imperium światła”: nowy film Sama Mendesa

Zdobywca Oscara w 1999 za reżyserię „American Beauty” powraca na ekrany kin w wielkim stylu. Najnowsza produkcja Sama Mendesa będzie daleka od obu jego filmów z serii o Jamesie Bondzie („Skyfall” i „Spectre”) – zarówno pod względem fabuły, jak i estetyki. „Imperium światła”  zostało pomyślane jako „miłosny list do kina”, będzie więc kolejnym w ostatnich miesiącach – po głośnych „Fabelmanach” Stevena Spielberga i „Babilonie” Damiena Chazzelle’a – hołdem złożonym sztuce filmowej.

O wyjątkowy klimat obrazu zadbał wybitny operator Roger Deakins, dla którego będzie to już piąta współpraca z byłym mężem Kate Winslet. Przypomnijmy: za zdjęcia do ostatniego filmu Sama Mendesa – „1917” z 2019 roku – Deakins otrzymał drugiego w swojej karierze Oscara (pierwszą statuetkę dostał za „Łowcę Androidów 2049” Denisa Villeneuve'a z 2017 roku). Co cenieni filmowcy przygotowali tym razem?

„Imperium światła”: fabuła

„Imperium światła” (ang. „Empire of Light”) przeniesie nas do uroczego nadmorskiego angielskiego miasteczka i zabierze nas do początku lat 80. XX wieku, kiedy to Wielka Brytania pod rządami Margaret Thatcher mierzyła się z recesją, rasizmem oraz licznymi problemami społeczno-gospodarczymi. Film Sama Mendesa opowie intymną historię romansu i – jak głosi oficjalny opis – pokaże „siłę ludzkich relacji w burzliwych czasach”.

Utrzymana w formule melodramatu produkcja Searchlight Pictures koncentruje się na postaci Hilary Small, kierowniczki kina Empire w miasteczku Margate zlokalizowanym w hrabstwie Kent na południowym wybrzeżu Anglii. Hilary zmaga się z chorobą afektywną dwubiegunową i jest uwikłana w niesatysfakcjonujący romans ze swoim szefem, Donaldem Ellisem. 

Życie bohaterki zmienia się, gdy pracę w kinie rozpoczyna ciemnoskóry i sporo młodszy Brytyjczyk Stephen. Wchodząc w nowy związek, Small będzie musiała uporać się nie tylko z prywatnymi demonami, które nawiedzają ją w związku z chorobą, ale także rasizmem, który doświadcza jej partner. Tłem dla romansu będzie zaś kinowy krajobraz wczesnych lat 80.

„Imperium światła” nawiązuje do wielu znanych klasyków z tamtej epoki, takich jak „Cały ten zgiełk” Boba Fosse’a czy „Człowiek słoń” Davida Lyncha. Centralne miejsce dla rozwoju akcji zajmą jednak: nagrodzony Oscarem dramat Hugh Hudsona „Rydwany ognia” oraz komediodramat Hala Ashby'ego, „Wystarczy być”, oparty na uznanej powieści Jerzego Kosińskiego z 1970 roku. Ten ostatni obraz to według Sama Mendesa jeden z kamieni milowych w historii kinematografii.

„Imperium światła”: obsada

W „Imperium światła” w roli głównej wystąpiła Olivia Colman, 48-letnia zdobywczyni Oscara za rolę królowej Anny w filmie „Faworyta” Yorgosa Lanthimosa (2018) oraz niezapomniana królowa Elżbieta II w hicie Netfliksa „The Crown”.

Brytyjskiej aktorce na ekranie partnerują:

  • Colin Firth – laureat Oscara za rolę króla Jerzego VI w dramacie historycznym Toma Hoopera „Jak zostać królem” (2010) wcielił się w kochanka Hilary;
  • Michael Ward – 25-letni jamajsko-brytyjski aktor zagrał sprzedawcę biletów, Stephena, z którym Hilary wchodzi w intymny związek.

W obsadzie drugoplanowej wystąpili:

  • Toby Jones,
  • Tom Brooke,
  • Hannah Onslow,
  • Tanya Moodie,
  • Crystal Clarke,
  • Monica Dolan,
  • Sara Stewart,
  • Ron Cook,
  • Justin Edwards.

„Imperium światła”: premiera

Światowa premiera filmu „Empire of Light” miała miejsce na festiwalu filmowym Telluride 3 września 2022 roku. 9 grudnia 2022 obraz trafił do kin w Stanach Zjednoczonych, a od 13 stycznia 2023  jest grany w Wielkiej Brytanii. Polską premierę produkcja miała na festiwalu EnergaCamerimage  w listopadzie ubiegłego roku, jednak musimy poczekać do 3 marca 2023, by móc zobaczyć ją w kinach w całej Polsce.

„Imperium światła”: zwiastun

Też nie możecie doczekać się najnowszego filmu Sama Mendesa? Sprawdźcie zwiastun „Imperium światła”. Bez cienia wątpliwości – wizualnie zapowiada się arcydzieło.