Problemy z asertywnością są dwa. Pierwszy polega na tym, że najczęściej nikt nas jej nie uczy, choć to podstawowa umiejętność warunkująca bezbolesne funkcjonowanie w grupie. Drugi za to wiążę się z tym, że gdy już same zaczynamy na tym polu odnosić jakieś sukcesy, ta najczęściej – całkiem niesłusznie – poczytywana jest jako buta albo brak ogłady i dotyczy to przede wszystkim dziewczyn. Zapytałyśmy psycholog Annę Czarnecką o to, co znaczy asertywność i jak nad nią pracować.

Asertywność – co to znaczy?

Według Słownika Języka Polskiego asertywność to umiejętność otwartego i jednoznacznego wyrażania swoich potrzeb, uczuć i opinii. To nie tylko posiadanie własnego zdania, ale ta cecha, która pozwala nam na głośne jego zakomunikowanie. I nie chodzi tutaj tylko o słynne mówienie „nie” w sytuacjach, które są dla nas niekomfortowe. Powiedzenie „tak” jest czasem równie trudne, jak odmowa! Ale to też jest asertywność, choć raczej zaprzeczenie, to stanowcze „nie” zwykliśmy kojarzyć z asertywnością, ma też ona swoją drugą, bliźniaczą stronę. „Tak, ten film bardzo mi się podobał” albo „Tak, uwielbiam chodzić do tej restauracji” (podczas gdy jedno i drugie stoi w ogniu masowej krytyki i nie bardzo jest miejsce na bunt) – umiejętność przyznania się do czegoś wbrew oczekiwaniom wszystkich, czy śmiałe wypowiedzenie głośno niepopularnej opinii będzie takim samym jej wyrazem. To bycie w zgodzie ze sobą, nawet gdy świat ma inne zdanie na dany temat.

Według psychoterapeutki Anny Czarneckiej „asertywność, potocznie kojarzona ze sztuką mówienia „nie”, jest czymś dużo więcej, czymś dużo bardziej znaczącym, jeśli nie kluczowym. To takie zachowanie, które wyraża szacunek do samego siebie ale też drugiego człowieka wobec którego się (z komunikatem asertywnym) zwracamy. To zachowanie, w którym osoba komunikuje swoje uczucia, postawy, opinie, swój punkt widzenia, swoje prawa, oczekiwania i potrzeby w sposób, który z jednej strony zawiera w sobie takie jakości jak stanowczość, uczciwość, transparentność, i jednocześnie życzliwość wobec adresata – respektując tym samym jego uczucia, postawy, życzenia, opinie i potrzeby”.

Co więcej, okazuje się, że można (i powinno się!) być asertywnym nie tylko wobec kogoś, ale także wobec... siebie. W książce Samoakceptacja – samoświadomość – seksualność Karoliny Cwaliny-Stępniak i Pauliny Klepacz czytamy, że „asertywność względem siebie jest potrzebna, żeby nie kraść marzeń i celów innych”. Jak twierdzi psycholożka Julia Izmałkowa, która wypowiada się w książce, „kiedy zaczynamy porównywać się z innymi i gonić za ich oczekiwaniami, wtedy czas na asertywność i powiedzenie sobie: „Hej, to nie jest moja prawda! STOP! Przestań biec za czymś, co nie jest twoje!”. Z kolei asertywność względem innych przydaje się po to, żeby nikt nam nie narzucał swoich marzeń i swojej prawdy.

Jak być asertywnym?

Jeśli dobrze się zastanowić, obie sytuacje sprowadzają się do jednego. Asertywność to nic innego, jak powiedzenie na głos, przyznanie przed samą sobą (zgoda, trudne) i przed światem (tak, jeszcze trudniejsze): jestem ważna, mam prawo być taka jaka jestem, mam prawo do swoich poglądów i pomysłów (nawet jeśli się komuś nie podobają), bo są one dokładnie tak samo ważne i wartościowe, jak te należące do innych. 

Wyrażaj to co chcesz wyrazić w sposób bezpośredni, komunikuj się wprost. Wyrażaj się możliwie klarownie, jasno. Nie manipuluj, nie owijaj w bawełnę, nie bądź dwuznaczny, nie mów półsłówkami, nie każ ludziom domyślać się o co ci chodzi. Zadbaj by być zrozumianym zgodnie z Twoją intencją. Nie krzycz, nie podnoś głosu. Niech Twój głos jest silny, dźwięczny, ton głosu uprzejmy i łagodny ale stanowczy. Nie tłumacz się. Nie przepraszaj gdy chcesz stanowczo wyrazić swoje zdanie. Jasno i zwięźle, stanowczo, z szacunkiem do adresata, wyraź swoje oczekiwania lub swoją odmowę. Powiedz jak się czujesz w związku z zaistniałą sytuacją czy zachowaniem drugiej osoby; jaką to wywołuje u Ciebie reakcję, jak to na Ciebie wpływa. Użyj komunikatu „ja”, mówi Anna Czarnecka.

Dlaczego zachowanie asertywne jest dla nas dobre?

Jeśliby chcieć to przestawić na ilustracji, asertywność zajmie środkową pozycję miedzy dwoma ekstremami  uległością i agresją. Pierwsza z nich jest niewygodna, bo wiążę się z ciągłym naruszaniem przez innych naszych granic (za naszym przyzwoleniem). Druga, chociaż chodzi o tę werbalną – nie wymaga specjalnego wyjaśnienia, zna ją każdy. Za to asertywność jako składnik inteligencji emocjonalnej pozwala budować relacje oparte na szacunku i w tym tonie stawiać na swoim. Jest ona jedną z najbardziej istotnych umiejętności w dzisiejszym świecie. Pozwala na życie szczęśliwe i pełne, pozwala na serdeczne dzielenie się sobą z innymi, tworzenie głębokich związków, relacji z innymi – co jest możliwe tylko gdy pozwalamy sobie na swobodne wyrażanie siebie. To bycie uczciwym wobec samego siebie i innych. To dbanie o siebie i traktowanie siebie w porządku. Siebie samych i innych, tłumaczy Czarnecka.

Dobra wiadomość jest taka, że asertywności można się nauczyć. Osoby zbyt uległe powinny przede wszystkim umówić się na szczerą rozmowę same z sobą i poeksperymentować w stronę wzmacniania się, za główny azymut obierając hasło „mam prawo” (z uwzględnieniem wszystkich wyżej wspomnianych kwestii). Agresywnym za to dobrze zrobi trening milczenia – tak, by oddać głos innym, spróbować ich usłyszeć i pomyśleć o nich w kategoriach bycia tak samo okej, jak o sobie.