Recepta na szczęście to druga powieść Agaty Przybyłek z serii zapoczątkowanej przez Tak smakuje miłość. I kolejna pozycja, jaką nasze czytelniczki miały okazję przeczytać w ramach Glamour Book Club. Dlaczego właśnie tę książkę? Bo po pierwsze, jest napisana przez kobietę, a to właśnie autorki wspieramy najbardziej w naszym Klubie Książkowym Glamour, a po drugie  – Recepta na szczęście wydała nam się książką idealną na ten trudny moment, w jakim wszyscy się znaleźliśmy. Kiedy książka oraz zawarta w niej opowieść mogą być miłą odskocznią od niemiłej rzeczywistości. Takim światłem w tunelu, na jakie wszyscy czekamy, jest historia Julii, głównej bohaterki książki Przybyłek. Jak przypadła do gustu recenzentkom Glamour Book Club? Sprawdźcie!

A jeżeli też chciałybyście przeczytać i ocenić książkę w ramach Glamour Book Club, dołączcie do naszej zamkniętej grupy na Facebooku – Glamour Girls Club już teraz! 

Recepta na szczęście – recenzja Karoliny

W moje ręce wpadła ostatnio, dzięki uprzejmości Glamour, powieść autorstwa Agaty Przybyłek pod tytułem Recepta na szczęście. Przeczytawszy pare słów o autorce i jej artystycznym dorobku byłam niezwykle zachęcona do czytania.

Powieść opowiada o historii dziewczyny, a można nawet powiedzieć, że już kobiety, której to spełnienie marzeń uwarunkowane jest znalezieniem odpowiedniego partnera. Już po paru pierwszych stronach poznajemy głównych bohaterów i ich spojrzenie na świat. Tu po mału zaczyna pojawiać się problem. Książka osadzona jest w polskich realiach, jednak niektóre sytuacje w jakich znajdują się bohaterzy, są absolutnie nierealne, spłaszczone. Wydawałoby się, że mają wywołać u czytelnika jakieś głębsze odczucia, tymczasem wywołują niestety zażenowanie. Sami bohaterowie, ich zachowania, przemyślenia, odczucia, wydają się być bardzo infantylne, a nawet zaryzykowałabym stwierdzenie, że sztuczne. Podobnie jest również w kwestii dialogów. Już pare ładnych lat mam przyjemność rozmawiać z ludźmi i naprawdę nie wyobrażam sobie, wcielić ów książkowych dialogów w życiowe sytuacje. Oczywiście, jest to tylko książka powiecie, natomiast powieść powinna chyba jednak w jak najlepszym stopniu odzwierciedlać pewne kwestie. Tutaj gdzieś troszkę tego zabrakło.

Pomimo moich największych wysiłków, narazie nie udało dobrnąć mi się do końca, jednak mam podejrzenie jak zakończy się ta historia (i nie, nie zajrzałam na koniec książki :) ). Niemniej jednak wydaję mi się, że każda z was powinna samodzielnie ocenić tą twórczość, dać jej szanse, a być może dla was będzie ona niezwykłym doświadczeniem. W moim przypadku niestety zagości narazie na półce, pośród innych tytułów, czekając na dzień, kiedy jeszcze raz podejmę próbę, doczytaliśmy historii Julii do końca.

Recepta na szczęście – recenzja Sylwii

To moje pierwsze spotkanie z autorką Recepty na szczęście. I już od pierwszych stron pokochałam ją za lekki i niewymuszony styl pisania. Recepta na szczęście to wzruszająca, lekka i zabawna powieść o miłości i wielkim pragnieniu bycia rodzicem. W wielu momentach książka doprowadziła mnie do łez, jak i w wielu do wielkiej salwy śmiechu :) Zanurzając się w powieści, zapominamy o teraźniejszych problemach i kłopotach, a książka idealnie spełnia rolę "pocieszyciela" by zapomnieć o zmartwieniach.  Powieść upewnia nas w fakcie,że prawdziwe uczucia mają niezwykłą i wielką moc. Czuję, że pozostałe książki Pani Agaty wkrótce zagoszczą na mojej półce :) PS Już nie mogę doczekać się następnej części. 

Recepta na szczęście – recenzja Kasi

Książki Agaty Przybyłek pokazują nam, jak życie codzienne potrafi nas zaskoczyć. Opisują historie, które mogą spotkać każdą z nas, nieważne ile mamy lat, jak wyglądamy, czy co robimy na co dzień.  W Recepta na szczęście główna bohaterka Julia marzy o kochającym mężu i gromadce dzieci. Jest to niezwykle rodzinna i uczuciowa dziewczyna. Jednak jej marzenia wywracają się jak kostki domina, kiedy po wizycie kontrolnej u lekarza dowiaduje się, że mimo iż młodego wieku jej zegar biologiczny dość szybko tyka, a kandydata na męża i ojca brak. Co stanie się z marzeniami Julii, gdy na horyzoncie pojawi się przystojny okulista ratujący ją przed utratą wzroku?  A może Julia zauważy starania Maksa – brata jej najlepszej przyjaciółki, który jest na "wyciągnięcie ręki", a tak naprawdę nigdy go nie dostrzegała? 

Recepta na szczęście pokazuje nam, że szczęście i miłość mogą czekać wszędzie, w drodze do pracy, w aptece czy zwykłym spożywczaku. Wystarczy się otworzyć i przede wszystkim docenić starania innych, może spojrzeć inaczej niż przez utarty schemat. Ludzie bardzo często kreują swoje ideały, uparcie trzymając się ich i nawet gdy mają przy sobie miłość swojego życia nie dostrzegają jej, bo jakaś cecha nie pasuje do wykreowanego ideału. A co jeśli odrzucimy schematy i spojrzymy na drugiego człowieka inaczej? Czy Julia będzie patrzeć na Maksa przez pryzmat przeszłości? A może jednak jego błysk w oku zmieni jej podejście? Weź kubek gorącej herbaty do ręki, przykryj się kocem i przenieś się do świata Julii. Razem z nią zmieniaj stereotypy, a zanim się obejrzysz, dotrzecie razem do ostatniej (czy aby na pewno ostatniej?) strony książki. 

[KSIĄŻKA TYGODNIA] „Recepta na szczęście” autorstwa Agaty Przybyłek >>>