Przyjaźnicie się od lat, wiecie o sobie wszystko. A teraz wyjeżdżacie na studia do innego miasta i postanowiłyście, że wynajmiecie razem mieszkanie. Mogłoby być lepiej? To zależy! Jeżeli przeprowadzacie się do nowego nieznanego miasta, to dobrze mieć przy sobie bliską, zaufaną osobę. Taką, z którą można porozmawiać o wszystkim i liczyć na jej pomoc. Ale powiedzmy sobie szczerze: niektóre nawyki mieszkaniowe (i nie tylko) mogą skutecznie odstraszyć, a nawet zniechęcić do najlepszej przyjaciółki. Co na to Karolina Lea Jarmołowicz – psycholożka i socjolożka z Ośrodek CENTRUM? Sprawdźcie poniżej!

To wszystko zależy pewnie od konkretnej relacji i osób. Pytanie jak dawno się znamy i jaki stopień zażyłości i wspólnych doświadczeń nas dotąd łączył. Czym innym jest pewnie zamieszkać z przyjaciółką, którą znamy od dziecka i łączą nas miliony wspólnych wspomnień nie tylko z weekendów czy szkoły, ale także wspólnie spędzanych wakacji. Kiedy znamy „mieszkaniowe” wady danej osoby to jest łatwiej podjąć decyzję.

Ekspertka zwraca również uwagę na fakt, że również mieszkanie z osobą, której dotąd nie znaliśmy, może mieć swoje wady. W końcu nie wiemy, co nas czeka.

Lepiej mieszkać z kimś kogo znamy i wiemy co nas czeka, a nie z obca zupełnie osobą, z która nie będziemy mogły nawet słowa zamówić nie mając nic wspólnego, a każda drobna sprawa będzie wymagała specjalnego omówienia.

Mieszkanie z przyjaciółką na studiach – zalety wspólnego mieszkania

Karolina Lea Jarmołowicz zauważa, że zaczynając „nowe życie” w kompletnie obcym dla nas miejscu, warto mieć kogoś bliskiego przy sobie. Zwraca również uwagę na kwestie praktyczne, takie jak wspólne urządzanie wynajmowanego lokum. Pokrewne dusze często mają podobny gust i zbliżone do siebie preferencje żywieniowe. To pomaga uniknąć wielu konfliktów.

Wiemy, co nas łączy i co dzieli. Znamy swoje przyzwyczajenia i mamy przy sobie pokrewną duszę, na którą możemy liczyć. Razem w nowym miejscu jest po prostu raźniej. Kiedy mamy gorszy dzień możemy liczyć na wsparcie. To samo w chorobie. Wiadomo, że przyjaciółka skoczy do apteki, albo zrobi rosół, a po kłótni z chłopakiem kupi lody i „popsioczy” pod kocem przy dobrym filmie. Łatwiej też dograć wspólne wyposażenie, np. toster czy mikrofalówka. We dwójkę generalnie jest żyć taniej. Jak się to dobrze zaplanuje to razem można kupować mleko albo masło, co pozwala na to, by produkty się nie psuły. Wspólne mieszkanie to nowa odpowiedzialność – trzeba ustalić kto wyrzuca śmieci, zmiany sprzątania łazienki, czy odkurzania. Łatwiej jest osobom które miały rodzeństwo, bo trzeba zrobić sobie taką listę zadań, jaką robiła mama w domu, rozdzielając obowiązki – powiedziała nam Karolina Lea Jarmołowicz.

Mieszkanie z przyjaciółką na studiach – jak uniknąć konfliktów?

Przeprowadzka i mieszkanie z nową osobą to pewnego rodzaju odmiana. Nawet, jeśli decydujecie się na mieszkanie z najlepszą przyjaciółką. Warto na początku ustalić pewne zasady, dzięki czemu lepiej się zorganizujecie i ogarniecie kompletnie nową rzeczywistość.

Ustalenie na początku zasad i organizacji domostwa pomaga. Wymaga to rozmowy. Jeżeli przyjaźń jest długa i dobrze czujemy się w swoim towarzystwie nawet milcząc – dogranie takich spraw nie będzie stanowiło dużego problemu. Trzeba jednak o wszystkim rozmawiać i każde napięcie od razu omawiać, aby nie było efektu kuli śnieżnej. Ale wspólne mieszkanie nie oznacza, że wszystko mamy wspólne np. szafę. To wspaniałe dzielić ubrania i zawartość lodówki, a także wspólnie jeść posiłki. Jednak warto upewnić się, czy ta druga osoba nie będzie miała nic przeciwko temu, że coś od niej pożyczymy.

Czy wspólne mieszkanie może doprowadzić do zakończenia przyjaźni?

Jeżeli zajrzycie na fora internetowe, albo zapytacie swoich znajomych, zauważycie, że wiele przyjaźni rozpadło się właśnie przez wspólne mieszkanie. W sieci często pojawiają się negatywne opinie dotyczące wynajmowania lokum z przyjaciółką, między innymi „Chcesz stracić przyjaciółkę? Zamieszkają z nią”.

Dlaczego wspólne mieszkanie tak często doprowadza do zakończenia przyjaźni? I to nie tylko relacji krótkich, ale również tych wieloletnich – mogłoby się wydawać, że „aż po grób”.

Dzieje się tak, ponieważ zakładamy że wszystko samo i naturalnie się ułoży. Wspólne mieszkanie to trochę jak małżeństwo. Zanim zdecydujemy się na „stały związek mieszkaniowy” warto dopytać jak druga osoba wyobraża sobie wspólną codzienność. Jak widzicie wspólne wieczory, czy chciałaby zapraszać gości i jak często, czy np. nie będzie tak, że w każdy weekend będzie do niej wpadał ktoś z rodziny i spał na kanapie w salonie, albo co piątek będzie wyprawiała imprezę. Rozmowa to podstawa. Dobrze abyśmy także zweryfikowali nasze potrzeby i oczekiwania. Zanim podejmiemy decyzje ostatecznie, warto spotkać się kilka razy i szczegółowo o tym porozmawiać. Jeżeli mamy się nie dogadać to z cała pewnością wyjdzie to dość szybko.

Ale pamiętajcie, że dotyczy to zaledwie części przyjaciółek, które zdecydowały się na wspólne mieszkanie. Karolina Lea Jarmołowicz przekonuje, że może to być genialna przygoda. A także pewnego rodzaju test waszej przyjaźni.

Diabeł tkwi w szczegółach. A ostatecznie będzie tak jak w życiu – może być różnie, wszystkiego nie przewidzimy. Czy warto jednak rezygnować z tego powodu? To także może być fajna przygoda i początek dorosłej przyjaźni - aż do starości.

Przyjaciółka potrzebna od zaraz. Jak zbudować przyjaźń? >>>