Chrapanie, sapanie, wiercenie się, a przede wszystkim nocne walki o kołdrę. Wstawanie kilka razy w nocy… To może skutecznie zniweczyć waszą miłość i sprawić, że zapałacie do siebie prawdziwą wrogością. Więc relacja będzie miała się nie najlepiej. I jakość naszego snu także. Bo jeśli wybudzamy się przez drugą osobę, to rano zapewne ledwo zwlekamy się z łóżka, mamy cienie pod oczami i zły humor. Długofalowo niedobór snu może prowadzić do poważnych kłopotów zdrowotnych. A to wszystko jak najbardziej może odbijać się na związku. Błędne koło się zamyka. Ale czy spanie osobno jest rozwiązaniem?

Osobne sypialnie na cenzurowanym

Przyznaję, że śpię sama i to uwielbiam. Dzięki temu zazwyczaj nic, a przede wszystkim nikt, nie zaburza mojego snu. Oczywiście przytulanie się do drugiej osoby w łóżku jest przyjemne, ale dzielenie go z kimś przez całą noc już takie atrakcyjne mi się nie wydaje. Z moim ostatnim chłopakiem wprawdzie mieszkaliśmy razem, ale sypialiśmy osobno – ja w sypialni, on w salonie. On pracował do późna w nocy i nie chciał mnie wybudzać, przychodząc do łóżka. Mieliśmy za to swoje łóżkowe rytuały – na przykład wspólnie ucinaliśmy sobie drzemki czy w weekendy któreś z nas przychodziło do łóżka tego drugiego i jeszcze sobie wspólnie dosypialiśmy. Taki układ nam obojgu odpowiadał. Jednak ilekroć ktoś się dowiadywał o tym, że nie mamy wspólnej sypialni, to reagował zdziwieniem. Bo przecież w naszym społeczeństwie przyjęło się, że pary sypiają razem i koniec. W innym wypadku musi być coś nie tak z relacją…

Wspólne łóżko, osobne kołdry

Koleżanka od osobnych kołder powiedziała, że i ona nie wyobrażała sobie, by spać osobno ze swoim chłopakiem. Ale jednak miała dość ciągłych walk o kołdrę, zwłaszcza że kiedy zasypia, musi być nią szczelnie opatulona. Wkurzało ją, że chłopak w nocy rozkopuje kołdrę itp. Ona budziła się z zimna. Wściekła i niewyspana zaproponowała mu radykalne rozwiązanie – aby spał na kanapie. Cóż, on – podobnie pewnie jak znakomita większość naszego społeczeństwa – nie był w stanie się na takie rozwiązanie zgodzić. Poszli więc na kompromis – osobne kołdry. Choć według niego to też był dość wynaturzony pomysł. Według niego miało zaburzyć bliskość między nimi. Jednak ta bliskość była między nimi tuż przed zaśnięciem, a w ciągu nocy każde żyło swoim własnym sennym życiem. Teraz moja koleżanka jest zadowolona, ma swoją kołdrę, jest jej ciepło i w ogóle. 

Mój przyjaciel też jest z tych osób, które uważają, że spanie razem, pod jedną kołdrą scala związek! Twierdzi, że to przyjemne i pozwala się przytulać do drugiej osoby. „Ale kołdra wspólna musi być odpowiednio duża, wręcz wielka, bo w przeciwnym razie się ją z siebie ściąga i wtedy faktycznie powstają konflikty” – dodaje. Aczkolwiek jego chłopak też wywalczył osobne kołdry. 

Spanie osobno poprawia jakość snu według badań

Co jednak na to wszystko nauka? Jakiś czas temu brytyjski ekspert snu, dr Neil Stanley, przeprowadził badania, z których wynika, że osoby, które śpią razem mają o 50% więcej problemów ze snem niż te, które mają oddzielne sypialnie, a przynajmniej łóżka! A więc nie tylko osobne kołdry. Cóż, jednak o osobne łóżka czy sypialnie może być trudno, choćby z powodu metrażu mieszkania. Dla mnie brzmi to jednak dobrze i podoba mi się, że mój styl spania znajduje uzasadnienie w badaniach. 

Mam też znajomych, którzy podobnie jak ja kiedyś, śpią w osobnych pokojach. Według nich właśnie to cementuje ich związek, sprawia, że wciąż pojawia się ekscytacja, kiedy odwiedzają swoje łóżka. Mają poczucie, że nie są dla siebie na wyciągnięcie ręki i muszą się trochę postarać, pouwodzić. Mówią bez wahania: mają większą ochotę na seks. Poza tym według nich bliskość można i warto pielęgnować na różne sposoby i to w ciągu dnia, a nie tylko tuż przed zaśnięciem. Generalnie jednak wypracowali kilka swoich wieczornych rytuałów, na przykład oglądają przed pójściem spać w jednym z łóżek seriale, leżąc w czułych objęciach. Starają się żegnać przed rozejściem się spać. Kiedy na początku związku w malutkim mieszkaniu spali razem, bywało, że po prostu odwracali się do siebie plecami i zasypiali bez słowa czy pieszczoty. „Wspólne spanie celebrujemy teraz tylko podczas wyjazdów, przytulamy się, miziamy. Choć czasem bywa wtedy trudno zasnąć obok drugiej osoby, bo się odzwyczailiśmy od takiego spania” – przyznają. 

Sleep divorce – spanie osobno

Zatem odseparowanie się od siebie na czas snu może być sposobem na wysypianie się i poprawę relacji, w tym życia seksualnego. Warto to chociaż przemyśleć. Oczywiście wymaga to przearanżowania mieszkania, przyzwyczajeń, ale może dać wam nową energię. Argumenty za sleep divorce są mocne. Nie chodzi tu przecież, że coś z waszym związkiem jest nie tak. Zdecydowanie się na taki krok nie odziera waszej relacji z magii i romantyzmu. Bo to właśnie wyraz miłości i troski o siebie, kiedy dbacie o to, by się wysypiać. A długotrwałe niewysypianie się w imię relacji romantyczne bez wątpienia nie jest. Swoją drogą, jeśli macie poważne problemy ze snem, to warto mimo wszystko skorzystać z pomocy specjalistki czy specjalisty.