Polski kościół ma problem z wieloma mniejszościami. Ostatnio głównie z LGBT. I choć pisząc „polski kościół” zdajemy sobie sprawę z generalizacji jakiej się dopuszczamy, to jednak trudno się o nią nie pokusić, kiedy dyskryminujące słowa padają z ust jednego z prominentnych duchownych, metropolity krakowskiego arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Tego samego, który o osobach o odmiennej orientacji seksualnej mówił „tęczowa zaraza”, a tę porównał do epidemii cholery. Taka terminologia idealnie wpisała się również w program partii rządzącej i jego kandydata na prezydenta z wyborcami w czasie niedawnej kampanii prezydenckiej. Ubiegający się o drugą kadencjęAndrzej Duda krzyczał na wiecach niczym z ambony o „ideologii LGBT”, zaskarbiając sobie najbardziej konserwatywny elektorat Prawa i Sprawiedliwości. A także kościoła, który z władzą jeszcze nigdy nie był tak blisko jak teraz.

Polska, państwo coraz bardziej (nie)kościelne? 

Okazuje się, że zarówno rządzącym, jak i kościołowi na wątrobie leży jeszcze jedna grupa, a mianowicie single. To oni spędzają władzy sen z powiek, ponieważ to głównie przez nich w Polsce odnotowuje się zapaść demograficzną, a żadne pieniądze nie są w stanie zachęcić ich do założenia rodziny. Właśnie dlatego Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej chce wydać 600 tysięcy złotych, by rozwodzić się nad problemem bezdzietności mimo, że odpowiedź na to pytanie, dlaczego mamy z nim w Polsce do czynienia, znana jest od kilku dobrych lat – problem z mieszkaniami, żłobkami czy niestabilną pracą zwłaszcza wśród młodych ludzi to tylko kilka powodów. Z kolei kościelnych hierarchów martwi to, że Polacy nie są zainteresowani instytucją małżeństwa rozumianą jako sakrament. Tutaj też powodu daleko szukać nie trzeba.

Sondaż sporządzony przez serwis OKO.press jesienią zeszłego roku dotyczący zaufania (nie tylko) młodych ludzi do instytucji kościoła pokazał, że aż 55 procent kobiet w wieku 18-39 lat deklaruje spadek tegoż zaufania. Gdyby teraz takie badanie powtórzyć, wynik byłby zapewne na tym samym poziomie lub wyższy. Kobiety atakowane są przez kościół zdecydowanie częściej niż mężczyźni, gdyż odkładanie macierzyństwa na później (zwłaszcza kosztem rozwoju zawodowego), a także domaganie się legalnego dostępu do aborcji są przecież przez tę instytucję nie do zaakceptowania. I podsuwane niby mimochodem politykom do rozwiązywania na sali sejmowej.


Zobacz także: Skandaliczne słowa posła PiS. Jego zdaniem przed trzydziestką kobiety powinny rodzić dzieci, a nie skupiać się na karierze zawodowej
 

Arcybiskup Jędraszewski znowu straszy. Tym razem singlami

Zarówno kościół jaki i politycy bardzo chcą sprowadzać ludzi do nowych wymyślonych ideologii i porównywać do innych, z kolei doskonale znanych – komunizmu, nihilizmu. Zdają sobie sprawę z tego, że odwoływanie się do przeszłości i czegoś, co może większości społeczeństwa (zwłaszcza tego 60+) nie jest do końca jasne, wzbudzi jeszcze większy strach i niechęć. Właśnie dlatego w ostatnią niedzielę podczas mszy świętej w sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej wspomniany już wcześniej arcybiskup Marek Jędraszewski powiedział grzmiał, że należy bać się osób, które nie chcą się wiązać lub preferują wolne związki. - Nie żyjemy dla siebie i nie umieramy dla siebie, wbrew lansowanym dzisiaj najprzeróżniejszym ideologiom, począwszy od ideologii singli, która każe nam żyć jako samotna wyspa. Jeżeli akceptuje się jakieś związki z innymi, to na zasadzie przelotności i nietrwałości. Bez wzajemnych zobowiązań – mówił metropolita krakowski.


Zobacz także: Mam 30 lat, a nie mam męża, dzieci i kredytu. Czy coś jest ze mną nie tak?
 

Jędraszewski poruszył także kwestię rodzicielstwa. Jego zdaniem sprzeczne z wolą bożą (czyli w jego i nie tylko jego mniemaniu jedyną, zgodnie z którą powinno się w Polsce funkcjonować) jest, gdy „dziecko uważa się za przeszkodę i zawadę w realizacji siebie”. - Przerażające jest sformułowanie (…), że „dziecko trzeba usunąć”. Sami wiecie, co ono wyraża (…) „Usunąć dziecko” z horyzontu własnego życia, z możliwości kochania, opieki, okazywania serca. W tym momencie nie tylko „dziecko się usuwa”, tzn. zabija. Zabija się też własne serce i siebie samego krzywdzi w sposób przeogromny. Dziecko jest błogosławieństwem, źródłem radości – powiedział Jędraszewski.

Wychodzi więc na to, że najbardziej niebezpieczną grupą w Polsce, no może zaraz po osobach LGBT, są single, którzy rozwijają się, czują z tego satysfakcję, ale nie dzielą się tym szczęściem z innymi, tzn. potencjalną żoną lub mężem, oraz nie chcą zapewnić szczęścia nowej osobie, czyli dziecku, które nadałoby tej relacji jedyny prawdziwy sens. I skoro już mowa o straszeniu, to najbardziej przerażające jest w tym wszystkim to, jak w ostatnim czasie powszechne stało się szukanie wroga na siłę w tych, którzy tak naprawdę najmniej komukolwiek zagrażają. Kto by pomyślał, że w 2020 roku w Polsce najbardziej heroiczną postawą będzie samorozwój i życie w zgodzie z własnymi przekonaniami. 


Zobacz także: Poseł Konfederacji uważa, że rząd powinien zająć się problemem „bezkobiecia”. I nie chodzi mu o brak żeńskiej reprezentacji jego partii w Sejmie...