Jeżeli zastanawiacie się, czy w ten weekend (lub w najbliższym czasie) warto wybrać się do kina, odpowiedź brzmi: tak. Wręcz powinniście, bo na polskie ekrany trafił ostatnio film Sound of Metal w reżyserii Dariusa Mardera. To jego reżyserski debiut, choć w branży nowicjuszem nie jest – ma na koncie m.in. scenariusz Drugiego oblicza Dereka Cianfrance’a. Nad Sound of Metal również pracował – w sumie przez 13(!) lat – z Cianfrance’em i lepszego reżyserskiego debiutu wymarzyć sobie nie mógł. O tej produkcji mówią teraz wszyscy.

Sound of Metal, czyli niebłoga cisza

Ruben – w tej roli rewelacyjny Riz Ahmed, którego znacie z filmów Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie (2016), Venom (2018) czy miniserialu HBO Długa noc – jest perkusistą i przebywa właśnie w trakcie koncertowej ze swoją dziewczyną Lou (Olivia Cooke). Podczas jednego z koncertów ich duetu Blackhammon młody mężczyzna nagle przestaje słyszeć, co sam gra, co śpiewa wokalistka, a po występie stan ten nie ulega zmianie. Kiedy sfrustrowany Ruben trafia w końcu do lekarza, okazuje się, że jego słuch zanika zarówno w lewym, jak i prawym uchu. I choć początkowo broni się rękami i nogami, w końcu zaczyna przyzwyczajać się do nowej, głuchej rzeczywistości.

Młody mężczyzna trafia pod skrzydła Joe, który stracił słuch na froncie, a potem przez alkohol – rodzinę. Gdy odbił się od dna, postanowił założyć ośrodek dla osób niesłyszących i każdego dnia uświadamiać ich, że ich wartość nie zmalała wraz z utratą słuchu. Joe szybko wyczuwa w Rubenie człowieka z problemami, byłego narkomana. Nietrudno się domyślić, że do powrotu do nałogu dzieliły go dni, albo i godziny. Perkusiście trudno pogodzić się z tym, że musi rozstać się z partnerką i zamieszkać na odludziu z osobami, z którymi nie potrafi się porozumieć, jednak wie, że nie ma innego wyjścia. Z dnia na dzień coraz lepiej adaptuje się do otaczającej go, pozbawionej dźwięków rzeczywistości, ale ma też jasno postawiony cel – chce te dźwięki ponownie usłyszeć.


fot. materiały prasowe

Koncertowy Riz Ahmed!

Film Sound of Metal ogląda się w ciszy, której doznać miał okazję też odtwórca głównej roli. Riz Ahmed grał w blokerach w uszach, aby choć trochę zrozumieć, jak może poczuć się człowiek, który z dnia na dzień traci słuch. Jego wejście w rolę robi wrażenie również pod względem tego, jak dobrze opanował język migowy, a do tego grę na perkusji (wow!) – obie te umiejętności aktor nabył przez siedem miesięcy. A jego nauczycielem migowego był Jeremy Lee Stone, który w tej samej roli pojawia się także na ekranie. - Moje przygotowania do tego filmu nie były nauką, były przywilejem. I radością, która zmieniła moją osobę i wzbogaciła moje życie – wyznał w rozmowie z magazynem Variety  Ahmed. Bohaterem, obok którego nie można przejść obojętnie jest również Joe. Grający go Paul Raci miał o tyle ułatwione zadanie, że z osobami niesłyszącymi ma do czynienia od dziecka – jego rodzice są głusi. Pięknie o postaci Joe napisała krytyczka Kaja Klimek:

Znajdź w swoim życiu kogoś, kto tak pięknie jednym spojrzeniem prześwietli i rozbroi cały Twój bullshit jak robi to Joe...

Opublikowany przez Kajutex Wtorek, 16 lutego 2021

Sound of Metal – film, którego nie można przemilczeć

Sound of Metal to perełka nagrodzona już kilkoma nagrodami i nominacjami, m.in. do Złotych Globów dla Riza Ahmeda (rozdanie nagród 1 już 1 marca). I lata oraz jakość przygotowań, o których widz może nie nieć pojęcia. Jak choćby fakt, że przed rozpoczęciem zdjęć nadzorujący montaż dźwięku Nicolas Becker zabrał reżysera Dariusa Mardera do komory bezechowej, czyli pomieszczenia przeznaczonego do pochłaniania 99,99 % dźwięku. - Zaczynasz w niej słyszeć swoje własne ścięgna, bicie serca, ciśnienie krwi oraz dźwięk aparatu słuchowego – tłumaczył w rozmowie z serwisem Deadline Becker.

Wybierając się na seans Sound of Metal z przekonaniem, że jest to film o muzyce, można się nieco rozczarować. Oczywiście nie jest ona w tym obrazie bez znaczenia, ale wywołuje zupełnie inne emocje, niż zazwyczaj. Zaczynamy się bowiem zastanawiać, jak to jest, gdy można ją jedynie poczuć, a nie usłyszeć. I to nie koniec refleksji, z jakimi zostaniemy po obejrzeniu Sound of Metal. Jest też szansa, że gdy zobaczymy na ulicy osoby niesłyszące, znając taką postać jak Ruben, naszego wzroku nie przyciągnie tylko ich miganie, a chęć zrozumienia o czym migają.