W najbliższą niedzielę staniemy przed wyborem, w jakiej Polsce chcemy obudzić się po 13-tym października. I dobrze by było, gdyby wtedy nie rządziło nami jedynie przekonanie, że powinno się postawić na mniejsze zło. To moment, w którym doskonale powinniśmy wiedzieć, komu oddajemy swój cenny głos, a wybór nie może być podyktowany jedynie zasłyszanymi opiniami opartymi na rozszalałej medialnej gorączce. To moment, kiedy powinniśmy wybrać tych, którzy wyznają podobne wartości. Jednymi z absolutnie nadrzędnych, jakie – wydawać by się mogło – przyświecają nam wszystkim, są miłość i wolność. I to właśnie na nich skupia się kampania Głosuję na miłość, której organizatorem jest Kampania Przeciw Homofobii.
 

W tych wyborach zagłosuj na miłość

Nie ma drugiej takiej kampanii w Polsce, może dlatego, że jest daleka od wielkiej polityki z wielu powodów. Po pierwsze – brak w niej nienawiści, osądzania drugiej strony, wytykania błędów, punktowania niepowodzeń, bazowania na negatywnych emocjach, które dziś w publicznej dyskusji są na porządku dziennym. Ona z założenia opiera się wyłącznie na tych pozytywnych. Jej przekaz jest prosty – stań po stronie miłości. Żadna inna nie ma pozytywniejszego wydźwięku, choć ta akurat mówi o sprawach trudnych, jak poczucie bezpieczeństwa, prawo do kochania.

Po drugie daleka jest od wielkiej polityki, bo w dzisiejszych realiach nie miałaby możliwości się w niej znaleźć. Działa więc niejako obok, a przecież mówi o wyborach 13 października, które dotyczą nas wszystkich. I o uniwersalnej sile miłości, która powinna być ponad partiami, ponad podziałami.

Kampania ta przekonuje, że „elektorat LGBT wraz z sojusznikami i sojuszniczkami to siła, która ma szansę zadecydować o wynikach tegorocznych wyborów”. Ale nikt nie mówi Ci, na kogo masz głosować, i tu jest trzecia, znacząca różnica. Zagłosuj na tych, którzy również wybierają i popierają miłość, wolność, równość, prezentują swoją postawą szacunek i tolerancję, a także wyrażają chęć do tworzenia świata (i kraju) przyjaznego dla wszystkich, niewykluczającego mniejszości, na osoby, które wspierają prawa osób LGBT.

Sekspozytywny alfabet by G’rls ROOM – L jak LGBT. Co to znaczy?

Skąd wiedzieć kim są te osoby, jeżeli nie mówi się o tym głośno publicznie? Wystarczy wejść na www.glosujenamilosc.pl, za pomocą której możecie nie tylko zadać pytania politykom swojego okręgu wyborczego (czy są za małżeństwami dla par jednopłciowych, związkami partnerskimi i jakie szczególne cechy należy chronić przed znieważeniem, np. niepełnosprawność), oraz sprawdzić, co odpowiedzieli na wysłane przez innych formularze (o ile odpowiedzieli, a to też coś oznacza). Dzięki temu czarno na białym widać, która z osób kandydujących wyznaje podobne wartości (lub nie), a Twój głos może trafić w odpowiednie ręce. Na tej samej stronie podpiszesz również Deklarację Równości, która pokaże, że w nadchodzących wyborach zagłosujesz na polityków i polityczki wspierające walkę o prawa osób LGBT. Do tego na plakatach stylizowanych na wyborcze, zachęcają: aktywistka i nasza felietonistka Areta Szpura, tancerz i gospodarz Top ModelMichał Piróg, pisarz Marcin Szczygielski, dziennikarz i influencer Piotr Grabarczyk, blogerka Sylwia Ryba, paraolimpijka Karolina Hamer i dziennikarz Anton Ambroziak.

W tym roku społeczność LGBT wraz z sojusznikami i sojuszniczkami już kilkakrotnie zdała test z solidarności. Po wydarzeniach w Białymstoku, kiedy w całej Polsce organizowano demonstracje sprzeciwu wobec nienawiści, razem pokazaliśmy, że mamy moc zmieniania polskiej rzeczywistości. Czas zmobilizować się raz jeszcze! – mówi Mirosława Makuchowska, kierowniczka Pionu Politycznego z Kampanii Przeciw Homofobii.„Głosuję na miłość”. Na nas mogą liczyć, a na Ciebie?

Zobacz także: Karta LGBT+, standardy WHO i homofobiczna nagonka ze strony rządu. O co w tym wszystkim chodzi?