Hity kosmetyczne 2021 – co warto kupić?

Chętnie testujemy nowe kosmetyki do pielęgnacji czy makijażu. Jednak tylko niektóre z nich spełniają nasze oczekiwania i zostają z nami na dłużej. Poniżej prezentujemy absolutne perełki. Wśród nich peeling śliwkowy, woda micelarna z czystkiem, pisak do brwi, dzięki któremu osiągniesz efekt fluffy brows i wiele więcej. Naszym zdaniem te kosmetyki do pielęgnacji oraz makijażu zasługują na miano hitu kosmetycznego 2021!

Paulina Klepacz, redaktorka prowadząca Glamour.pl

Drunk Elephant Sugared Koffie Peeling złuszczający z mlekiem migdałowym

Niesamowicie delikatny i jednocześnie porządnie ożywiający skórę peeling, który pachnie obłędnie. Prysznic czy kąpiel z tym kosmetykiem to czysta przyjemność. Skóra jest nie tylko pobudzona, ale – co dla mnie ważne – również głęboko nawilżona po użyciu peelingu od Drunk Elephant. To zaleta nawilżających olejów roślinnych (z nasion kawy, marakui i maruli) i mleka migdałowego zawartych w tym kosmetyku. Za właściwości złuszczające odpowiadają z kolei brązowy cukier i sproszkowane palone ziarna kawy. I jak się okazuje zapach kawowo-migdałowy to połącznie będące strzałem w dziesiątkę! Uwielbiam peelingi, sporo ich testuję i ten zdecydowanie wysuwa się na prowadzenie wśród moich ulubionych.

fot. materiały prasowe

MOLLIS AROMATERAPEUTYCZNY, ZIOŁOWY OLEJEK DO MASAŻU INTYMNEGO

Ten olejek to złoto! Oczywiście spodziewałam się cudów, skoro to produkt, który powstał poprzez połączenie kobiecych mocy Kamili Raczyńskiej-Chomyn, znanej w sieci jako Dobre Ciało, ale też Pani od Cipek oraz Marty Górskiej stojącej za marką Szmaragdowe Żuki. Nie spodziewałam się jednak, że ten kosmetyk pomoże mi jeszcze bardziej zacieśnić więzy z moim ciałem, dać mnóstwo rozkoszy, uruchomi kreatywność. Mollis to bogaty, bosko pachnący ziołami olejek do masażu okolic intymnych. Ekstrakty roślinne w połączeniu z luksusowymi olejami zapewniają delikatnej skórze elastyczność, miękkość, ale też świetnie działają na zmysły! Do stosowania w pojedynkę lub w większym gronie!

fot. materiały prasowe

Lakier do paznokci OPI, odcień Do you lilac it?

Jeden z moich ulubionych lakierów, zarówno jeśli chodzi o odcień, jak i trwałość (do 7 dni, ale pod warunkiem – w moim przypadku – że położymy go na bazę a następnie pokryjemy topem) oraz konsystencję. Świetnie kryje, subtelnie połyskuje. Ten fioletowy pasuje i do bladej skóry zimą, jak i muśniętej słońcem. Fajnie się prezentuje na paznokciach krótkich i długich. Naprawdę, ideał!

Serum do twarzy Midnight Recovery Concentrate od Kiehl’s

Marka Kiehl’s obchodzi 170. (!) urodziny i z tej okazji jej bestsellery możecie kupić w pamiątkowej limitowanej edycji. Przy okazji więc wróciłam do jednego z moich ulubionych kosmetyków ever, czyli serum do twarzy Midnight Recovery Concentrate. Obłędnie pachnie lawendą, ale też nie za mocno, koi zmysły wieczorem po całym dniu, jak i skórę kiedy kosmetyk delikatnie, opuszkami palców wciskamy w zmęczoną i spragnioną cerę. Plus, jak dla mnie, za to, że nie jest tłusty, dobrze i szybko się wchłania oraz jest wydajny. Przy regularnym stosowaniu pomaga uzyskać efekt odprężonej skóry i równomierny koloryt. 

fot. materiały prasowe

French Rosewater Toner marki Kiehl’s

Kolejny mój hit to też „klasyk” od Kiehl’s. Jest to woda różana French Rosewater Toner, którego początki sięgają lat 60. XX wieku. Tonik w pięknej szklanej buteleczce oparty jest na wodzie różanej z „ogrodu świata” w Turcji, która jest pozyskiwana w sposób przyjazny dla środowiska. W środku pływają płatki kwiatów, które zbierane są ręcznie. Produkt pachnie dla mnie elegancko i ponadczasowo, ale przede wszystkim orzeźwia przyjemnie skórę i pomaga jej uzyskać balans. Łagodzi i odświeża, nawadnia. Ja tonik ten stosuję rano i wieczorem. Zwłaszcza wieczorem, po oczyszczeniu skóry i przed nałożeniem serum czy kremu staram się uspokoić cerę różanym tonikiem.

fot. materiały prasowe

Drunk Elephant, Protini, krem do twarzy, szyi i dekoltu z polipeptydami

Choć większość z kosmetyków Drunk Elephant, które ostatnio testowałam, to pozytywne odkrycia (bardzo lubię oczyszczający żel do twarzy czy olejek marula), to jednak największym WOW jest ten krem nawilżający. Protini napakowany jest świetnymi składnikami: polipeptydami, aminokwasami, ekstrakt z lilii wodnej… I choć ostatnio stosowałam cięższe, natłuszczające formuły, to Protini okazał się być kremem nawilżającym naprawdę na długo i dogłębnie, choć wydaje się leciutki i szybko się wchłania. Co więcej, efekt jego działania widać niemal od razu! Skóra staje się bardziej sprężysta, gładka, wyrównana po jego zastosowaniu. W dłuższej perspektywie regeneruje, odbudowuje skórę, pobudzając jej naturalne mechanizmy odnowy. Idealny jest zarówno rano, jak i wieczorem. Może być bazą pod makijaż. 

fot. materiały prasowe Drunk Elephant

20 Seconds Magic Eye Treatment Liftingująco-naprawcze, transformujące serum pod oczy i na powieki z kofeiną, peptydami, kwasem hialuronowym i kompleksem BeautifeyeTM od Veoli Botanica

To produkt polskiej marki, którego wiecznie patrząca w telefon czy komputer redaktorka potrzebuje! Moje oczy są wciąż zmęczone. Krople nawilżające i odpowiedni krem są więc od jakiegoś czasu podstawą w mojej kosmetyczce. To serum jest magiczne. Przede wszystkim przynosi ulgę, ukojenie skórze wokół oczu. Jest bogate i działa niczym okład, mięciutka poduszeczka. Dość szybko poprawia nawilżenie delikatnej skóry w tych newralgicznych miejscach, pomaga zawalczyć z cieniami pod oczami i innymi śladami zmęczenia, rozświetla skórę. Wszystko to zapewnia świetny skład, jak wymieniony powyżej. Warto wspomnieć, kompleks Fision® Instant Lift to ten składnik, który wspomaga błyskawiczną poprawę napięcia, efekt rozświetlenia i wypełnienia zmarszczek. Jest tu też odżywczy olej z awokado, który chroni delikatną skórę okolic oczu przed odwodnieniem.

Krem SOS od Your Kaya

Moja skóra nie tylko na twarzy jest sucha i podrażniona. Szczególny problem mam np. z łokciami, spierzchniętymi ustami czy skórkami wokół paznokci. Ten krem głęboko nawilża, działa niczym opatrunek. To zasługa bogatej konsystencji, która mimo wszystko szybko się wchłania, przynajmniej w przypadku mojej spragnionej ukojenia skóry. Na pewno może być to świetny kosmetyk na zimę, kiedy potrzebujemy regeneracji skóry, jak i porządnej warstwy ochronnej. Dla mnie póki co zdaje się być całorocznym towarzyszem. Co w nim działa? Między innymi olej z nasion konopi, olej ze słodkich migdałów, ale i aloes. Kosmetyk występuje w dwóch wersjach – pachnącej i bezzapachowej. Mam tę pierwszą i przyznam, że uwielbiam połączenie lawendy i rozmarynu!

fot. materiały prasowe Your Kaya

Tonik różany Roberts

Zapach włoskich wakacji i ukojenie dla skóry, czyli tonik od florenckiej marki Roberts działającej od 1867 roku. Tonizuje i odświeża skórę. Oparty jest na ekstraktach pochodzenia naturalnego. Najlepsza pamiątka z Włoch.

Tonik różany Roberts / fot. materiały prasowe

Kinga Nowicka, zastępczyni redaktor prowadzącej Glamour.pl

Kiré Skin Tonik Czarna Herbata & Woda Figowa

Ten produkt jest po prostu wspaniały! Cudownie tonizuje, koi i wyraźnie nawilża cerę – także tę mieszaną, wrażliwą i skłonną do niedoskonałości. Po zastosowaniu toniku skóra jest wyraźnie nawilżona i rozświetlona. Wszystko to jest zasługą doskonałego, naturalnego składu: czarnej herbaty, sfermentowanej wody ryżowej, gruszki oraz figi. Poza tym przy okazji stosowania toniku zrezygnowałam z wacików, aby z jednej strony nie marnować tego rewelacyjnego produkty, a z drugiej – nie podrażniać skóry poprzez wcieranie. Delikatne wklepywanie toniku stało się moim nowym ulubionym rytuałem pielęgnacyjnym. Polecam!

fot. materiały prasowe

Serum Iossi B3-shot Calm & Clarify Vitamin Treatment

To moje pierwsze serum z niacynamidem w składzie. I od razu trafione w dziesiątkę! Świetnie sprawdza się przy mojej mieszanej i zarazem wrażliwej cerze, szczególnie w tych problematycznych partiach, gdzie lubią pojawiać się niemiłe niespodzianki. Zauważyłam, że cera jest o wiele bardziej nawilżona, elastyczna, przebarwienia po niedoskonałościach znikają znacznie szybciej, a nowi nieproszeni goście pojawiają się rzadziej. Serum stosuję na noc, kilka razy w tygodniu i to wystarcza, by zobaczyć zadowalające mnie efekty. Jest też bardzo wydajne, więc na pewno posłuży mi jeszcze przez długi czas.

fot. materiały prasowe

Krem Krayna AY2 Water Pepper

Nie sądziłam, że kiedyś to napiszę, ale tak: znalazłam krem idealny dla mojej cery. Od razu zaznaczam, że cery bardzo kapryśnej, bo wrażliwej i problematycznej, którą wszystko uczula albo zapycha. Kiedy już byłam przekonana, że muszę przyzwyczaić się do tego stanu rzeczy, że żaden produkt w pełni jej nie zadowoli, trafiłam na krem polskiej marki Krayna, oferującej kosmetyki naturalne (innych nie używam konsekwentnie już od dwóch lat!). Przyznam, że produkty Krayna zachwyciły mnie też pięknymi opakowaniami, ale to składy zasługują tutaj na szczególna uwagę. Krem AY2 Water Pepper, czyli moje cudowne odkrycie, ma w składzie m.in. wyciąg z nagietka, olej z czarnuszki, pestek dyni i nasion słonecznika, czy ekstrakt z Kali Musli oraz rdestu, co przyczynia się do tego, że cera jest wyciszona i ukojona, a wszelkie niedoskonałości pod kontrolą.

Rozpieszczający fluid Beauty Authentic Concept 

Moje włosy są grube i podatne. To oznacza, że zawsze po umyciu muszę wysuszyć je suszarką – bo inaczej schną cały dzień, a także, że chętnie się puszą i falują, a ja nie mam na to żadnego wpływu. Cóż, taka ich uroda. Trafiam jednak na kosmetyki, które są w stanie je nieco ujarzmić. Jednym z takich produktów jest rozpieszczający fluid marki Beauty Authentic Concept. Idealnie radzi sobie z moimi żyjącymi własnym życiem włosami, a do tego nadaje im piękny zdrowy połysk. Lubię ten produkt również dlatego, że nie zawiera silikonów i parabenów, a to w każdym obszarze mojej pielęgnacji jest dla mnie bardzo ważne.

fot. materiały prasowe

Resibo, All Clean Oczyszczająca maska z glinką 

Niezwykle delikatna i skuteczna maska glinkowa. Nie podrażnia oraz nie powoduje uczucia ściągnięcia jak niestety większość maseczek, jakie miałam okazję przetestować. Łagodzi stany zapalne i delikatne matuje. Mam cerę bardzo wrażliwą, a do tego ze skłonnością do niedoskonałości. Jeśli macie podobnie, musicie wypróbować produkt od Resibo.

IOSSI, Czarny Bez. Wygładzający krem pod oczy 

W tym niewielkim słoiczku znajdziecie wszystko, co niezbędne w pielęgnacji okolicy oczu. To m.in. ekstrakt  z kwiatów czarnego bzu, który wzmacnia naczynia krwionośne, witamina C w stężeniu 3% wyrównująca koloryt i stymulująca produkcję kolagenu, czy hydrolat z róży damasceńskiej dający efekt nawilżenia i odświeżenia. Ja jestem zachwycona i przekonana, że wy także będziecie. 

Oio Lab, The Forest Retreat, Wyciszająca kuracja adaptogenna do twarzy 

Oio Lab to jedna z moich ulubionych polskich marek kosmetycznych, więc jestem na bieżąco z każdym nowym produktem. Ale kiedy dowiedziałam się o TEJ nowości, byłam wyjątkowo podekscytowana, bowiem wydaje się być skrojona idealnie pod moje potrzeby. Moja cera bardzo źle reaguje na stres - twarz oblewa nieprzyjemny rumień, skóra jest szorstka i piecze. Często nie wiedziałam już po co sięgać w celu ukojenia, ale teraz mam już ten problem z głowy. Dziękuję, Oio Lab! 

fot. materiały prasowe Oio Lab

Silnie oczyszczająca kostka do demakijażu OREKA

Pierwszy raz miałam okazję przetestować kostkę do demakijażu i muszę przyznać, że to rozwiązanie, które każdej z was polecam. Dajcie na chwilę wolne innym swoim ulubionym kosmetykom do demakijażu i pozwólcie wykazać się niewielkiemu, naturalnemu, wegańskiemu oraz biodegradowalnemu produktowi, który genialnie poradzi sobie z zalegającymi po całym dniu na twarzy zanieczyszczeniami – także tymi zawartymi w smogu, czyli szkodliwymi pyłami PM1 i PM2.5. – a jednocześnie pozostawi skórę nawilżoną i złagodzoną.

fot. materiały prasowe OREKA

Lirene Czystek BIO woda micelarna 

Cieszy mnie, że coraz więcej polskich marek drogeryjnych stawia na linie z naturalnymi składami. Jedną z nich jest Lirene. Nigdy nie miałam żadnego produkty tej firmy, ale ostatnio skusiłam się na wodę micelarną (bo od niedawna przemywam twarz głównie za pomocą tego produkty i ograniczam wodę z kranu), której podstawowym składnikiem jest czystek. I jestem absolutnie zachwycona. Kosmetyk ten, tak jak obiecuje producent, idealnie sprawdza się do cery wrażliwej i skłonnej do zaczerwienień. Po przemyciu twarzy wacikiem nasączonym BIO wodą micelarną Lirene moja twarz jest odświeżona, bez żadnego uczucia ściągnięcia czy pieczenia (a tak bywało niestety wielokrotnie, także po zastosowaniu naturalnych kosmetyków). Jeżeli macie tak jak ja, czyli wszystko was uczula, podrażnia i nie działa, a powinno, za ten produkt totalnie ręczę!

 

Lekki krem nawilżający ala natural beauty

Jestem fanką kosmetyków marki ala natural beauty, której założycielką jest top modelka Kasia Struss. Zarówno pod względem filozofii (są to produkty uniseks), opakowań, jak i składów. Miałam okazję przetestować wszystkie produkty z oferty i muszę przyznać, że bardzo ciężko było mi wybrać swojego faworyta. Ale zdecydowałam się na krem Light Cream, bo dobry krem nawilżający to podstawa każdej pielęgnacji. Ten jest niezwykle lekki, w związku z czym nadaje się do każdego typu cery, nawet najbardziej kapryśnej, skłonnej do zapychania i podrażnień. To uczucie ukojenia po nałożeniu jest po prostu nie do opisania! Dlatego uważam, że każdy powinien tego doświadczyć.

Magdalena Zawadzka, redaktorka Glamour.pl

Balsam do ust California Mint Lip Balm, Salt & Stone

Jeśli miałabym zabrać na bezludną wyspę jeden kosmetyk, bez wątpienia byłby to balsam do ust. Jestem od nich uzależniona. Tego lata do moich faworytów dołączył miętowy balsam w sztyfcie wywodzącej się z Los Angeles marki Salt & Stone, która specjalizuje się w naturalnych i organicznych kosmetykach pielęgnacyjnych. California Mint Lip Balm dostałam w prezencie i od razu się zachwyciłam. W pierwszej chwili – pięknym, minimalistycznym designem opakowania, w drugiej – ożywczym smakiem mięty na ustach. Które przy regularnym używaniu są doskonale nawilżone, ale nie lepkie (balsam pozostawia na nich matowe wykończenie). Gdzie go kupić? Na Zalando!

fot. materiały prasowe

Normalizujący krem do cery problematycznej z olejem z czarnuszki, Melo

To idealny krem nawilżający dla osób o cerze skłonnej do niedoskonałości. Przynosi skórze prawdziwe ukojenie – nie tylko nawilża, ale i łagodzi wszelkie podrażnienia, zapobiegając nowym, bo ma właściwości przeciwzapalne. Reguluje gospodarkę sebum, zmniejsza pory oczyszcza skórę i... pięknie pachnie lawendą.

Wielofunkcyjny olejek Stay Pure, Annabelle Minerals

Nowość w ofercie marki stworzona z myślą o demakijażu cery problematycznej. Nie jest zbyt tłusty, a więc nie obciąża skóry, ale i nie pozostawia jej wysuszonej. A dzięki zawartości kwasów tłuszczowych cudownie koi skórę. 

Joanna Twaróg, redaktorka Glamour.pl

Easy Ice Roller

W tym miesiącu wyjątkowo nie polecę kosmetyku, ale akcesorium, które (serio!) ratuje moją skórę w upały. Chodzi o Easy Ice Roller, czyli innowacyjny masażer do twarzy i ciała z wałeczkiem wypełnionym wodą oraz hydrożelowymi kuleczkami. Używam go o poranku, aby pobudzić i orzeźwić skórę, a także zmniejszyć opuchliznę. Muszę przyznać, że efekty widać od razu! Jestem pewna, że zostanie ze mną na długo. Ba! Mam zamiar kupować go swoim bliskim z okazji urodzin czy innych okazji – nie mam wątpliwości, że też pokochają ten gadżet.   

fot. materiały prasowe

Mandarynka i Malina. Naturalny balsam do ciała YOPE 

Od pewnego czasu zaczęłam zwracać większą uwagę na pielęgnację ciała – moja skóra stała się bowiem bardzo sucha i skłonna do podrażnień. Długo szukałam balsamu, który porządnie ją nawilży, zregeneruje oraz odżywki. Ale w końcu trafiłam na balsam YOPE z mandarynką i maliną. To kompozycja zbawiennych dla skóry składników (w składzie znajdziemy m.in. naturalne masła shea i mafura oraz oleje z rokitnika i macadamia), która pozwala zadbać o nią kompleksowo. Czyli nawilżyć, zmiękczyć, rozjaśnić, wzmocnić jej barierę ochronną, a co za tym idzie: ochronić przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Jestem na TAK!

fot. materiały prasowe

Krem hydra-Cream Light od Embryolisse

Od pewnego czasu szukałam lekkiego kremu na dzień – pod makijaż albo (po prostu) na cieplejsze miesiące. I tak oto trafiłam na produkt Hydra-Cream Light od Embryolisse, czyli marki, którą znam, a także uwielbiam od dawna. Muszę przyznać, że jest świetny. Dzięki zawartym w nim – zbawiennym dla skóry składnikom (na czele z kompleksem z białej lilii wodnej oraz kwasem hialuronowym) skutecznie i, co bardzo ważne, długotrwale nawilża skórę. Poza tym zapewnia jej ochronę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Dla mnie ważne jest również to, że krem Embryolisse szybko się wchłania. Na pewno zagości w mojej kosmetyczce na dłużej.

Brow Microfilling Pen od Benfit Cosmetics

Jestem totalnie zakochana w fluffy brows, czyli brwiach rozczesanych w taki sposób, by wyglądały na gęste (wręcz puszyste) i niekoniecznie idealne. Chcąc osiągnąć taki efekt, sięgnęłam po Brow Microfilling Pen, czyli nowość z oferty Benefit Cosmetics. Kosmetyk został wyposażony w aplikator w formie potrójnego pisaka. Za jego pomocą mogłam z łatwością namalować cienkie, idealnie współgrające ze sobą linie, a tym samym optycznie zagęścić swoje brwi. Całość prezentowała się bardzo naturalnie (niczym z Pinteresta). A sam makijaż brwi zajął mi niewiele ponad minutę. Nie mam wątpliwości, że pisak z rodziny Benefit zostanie ze mną na dłużej.    

Brow Microfilling Pen, 129 zł / fot. materiały prasowe

Robert Choiński, redaktor Glamour.pl i Gala.pl

CeraVE - Nawilżająca emulsja do Mycia

Silnie perfumowane, naładowane parabenami i silikonem żele pod prysznic z peelingującymi mikrogranulkami z plastiku? Nie, dziękuję. Im jestem starszy, tym moja skóra zdecydowanie coraz bardziej docenia bezapachowe, delikatne kosmetyki. Pod prysznicem od jakiegoś czasu towarzyszy mi hipoalergiczna emulsja do mycia z oferty marki CeraVe. Opracowany przez dermatologów produkt przeznaczony jest przede wszystkim dla skóry normalnej i suchej. Nie tylko bowiem skutecznie oczyszcza skórę, ale także ją świetnie nawilża – zawiera bowiem w składzie kwas hialuronowy oraz trzy kluczowe ceramidy. Jego delikatna formuła sprawia, że powodzeniem można nim także myć twarz, co jest sporą oszczędnością czasu, zwłaszcza rano. Dostępny w kilku wariantach. Opakowanie o pojemności 473 ml starcza nawet na pół roku!

Łagodzący tonik antyoksydacyjny Clochee

Jeśli tylko mam taką możliwość, to staram się wybierać wysokiej jakości produkty polskich marek specjalizujących się w produkcji kosmetyków naturalnych i ekologicznych. Tym właśnie sposobem już jakiś czas temu w moje ręce trafił łagodzący tonik antyokscydacyjny marki Clochee. To już moje drugie opakowanie. Uwielbiam go stosować, bo przyjemnie odświeża skórę i świetnie przygotowuje ją na kolejne etapy codziennej pielęgnacji. Jest przeznaczony do każdego rodzaju cery, ale w szczególności polecany jest do skóry wrażliwej, suchej i naczynkowej. W swoim składzie ma ekstrakt z zielonej herbaty, posiadający właściwości przeciwzapalne, kojące, ujędrniające i przeciwstarzeniowe. Musze zaznaczyć, że ten tonik ma dość specyficzny zapach. Moim zdaniem jednak szybko można się do niego przyzwyczaić i nawet go polubić. Jedynym minusem może być jego cena - jest nieco wyższa niż większości tego typu produktów z drogerii. Warto jednak wiedzieć, że dość często można go upolować w mocno obniżonej cenie (do nawet -35%!) - chociażby w popularnych perfumeriach internetowych. No i jest bardzo wydajny. Opakowanie o pojemności 250 ml bez problemu starcza mi nawet na parę miesięcy. 

Resibo - Naturalny żel myjący do twarzy z ekstraktem z brzoskwini

Nie jestem nawet w stanie zliczyć, ile żeli do twarzy przetestowałem w ciągu ostatnich kilku lat. Jako osoba z cerą wrażliwą i skłonną do podrażnień często miałem problem nawet z produktami o dobrym, naturalnym składzie, które mnie zwyczajnie uczulały. Żel myjący polskiej marki Resibo z ekstraktem z brzoskwini kupiłem parę miesięcy temu z polecenia jednej z najpopularniejszych polskich youtuberek urodowych. Podszedłem do tematu z rezerwą, bo średnio ufam influencerom w tej kwestii, ale to akurat był strzał w dziesiątkę. Kosztuje odrobinę więcej niż tanie żele z drogerii, ale zdecydowanie jest wart każdej złotówki. Jest delikatny, ale zarazem skutecznie usuwa z twarzy wszelkie zanieczyszczenia. Po jego użyciu cera jest odświeżona i gładka. Co ważne, nie odczuwam po nim nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia i przesuszenia. No i ten świeży, owocowy zapach! Zdecydowanie zostanę z nim na dłużej.

 

Miya Cosmetics - My Wonder Balm, nawilżająco-odżywczy krem z masłem mango Hello Yellow

Co bardzo mnie cieszy, mój drugi pielęgnacyjny święty Graal również posiada metkę "made in Poland". Rzadko zdarza się, żeby jakiś kosmetyk, zwłaszcza krem do twarzy, "robił" wszystko to, co producent obiecuje na opakowaniu. A tak jest z My Wonder Balm od Miya Cosmetics. Używam go praktycznie codziennie. Świetnie nawilża, łagodzi i uspokaja skórę, dlatego moim zdaniem może być alternatywą dla niestety często zapychających pory i zbyt intensywnie perfumowanych balsamów po goleniu. Lubię go też dlatego, bo szybko się wchłania. No i tutaj również nie mogę nie wspomnieć o zapachu (świeże mango!), który jest po prostu obłędny. Jeśli ma to dla was znaczenie - a mam nadzieję, że tak - to dodam, że kremy My Wonder Balm pakowane są w tuby wykonane z tzw. zielonego plastiku, czyli trzciny cukrowej. Jak udało mi się wyczytać na stronie internetowej Miya Cosmetics, jej produkcja przyczynia się do redukcji dwutlenku węgla w atmosferze. Yay!