Chętnie testujemy nowe kosmetyki do pielęgnacji czy makijażu. Jednak tylko niektóre z nich spełniają nasze oczekiwania i zostają z nami na dłużej. Poniżej prezentujemy absolutne perełki. Wśród nich peeling śliwkowy, woda micelarna z czystkiem, pisak do brwi, dzięki któremu osiągniesz efekt fluffy brows i wiele więcej. Naszym zdaniem te kosmetyki do pielęgnacji oraz makijażu zasługują na miano hitu kosmetycznego 2021!

Hity kosmetyczne 2021 – co warto kupić?

Paulina Klepacz, redaktorka prowadząca Glamour.pl

Peeling śliwkowy Ministerstwo Dobrego Mydła

Po pierwsze obłędnie pachnie. Po drugie świetnie złuszcza martwy naskórek, wspiera walkę z wrastającymi włoskami i pobudza krążenie. Skóra po jego użyciu jest nawilżona, sprężysta, miła w dotyku! Scrub o apetycznym zapachu (zawdzięcza go olejowi śliwkowemu i migdałowemu) na bazie cukru trzcinowego to jeden z moich hitów, obowiązkowy element wieczornej pielęgnacji, jak i zawsze sprawdzony pomysł na prezent.

Tonik różany Roberts

Zapach włoskich wakacji i ukojenie dla skóry, czyli tonik od florenckiej marki Roberts działającej od 1867 roku. Tonizuje i odświeża skórę. Oparty jest na ekstraktach pochodzenia naturalnego. Najlepsza pamiątka z Włoch.

Tonik różany Roberts / fot. materiały prasowe

Kinga Nowicka, zastępczyni redaktor prowadzącej Glamour.pl

Lirene Czystek BIO woda micelarna 

Cieszy mnie, że coraz więcej polskich marek drogeryjnych stawia na linie z naturalnymi składami. Jedną z nich jest Lirene. Nigdy nie miałam żadnego produkty tej firmy, ale ostatnio skusiłam się na wodę micelarną (bo od niedawna przemywam twarz głównie za pomocą tego produkty i ograniczam wodę z kranu), której podstawowym składnikiem jest czystek. I jestem absolutnie zachwycona. Kosmetyk ten, tak jak obiecuje producent, idealnie sprawdza się do cery wrażliwej i skłonnej do zaczerwienień. Po przemyciu twarzy wacikiem nasączonym BIO wodą micelarną Lirene moja twarz jest odświeżona, bez żadnego uczucia ściągnięcia czy pieczenia (a tak bywało niestety wielokrotnie, także po zastosowaniu naturalnych kosmetyków). Jeżeli macie tak jak ja, czyli wszystko was uczula, podrażnia i nie działa, a powinno, za ten produkt totalnie ręczę!

 

Zaczęłam myć twarz bez wody. I oto moje pierwsze wrażenia >>>

Lekki krem nawilżający ala natural beauty

Jestem fanką kosmetyków marki ala natural beauty, której założycielką jest top modelka Kasia Struss. Zarówno pod względem filozofii (są to produkty uniseks), opakowań, jak i składów. Miałam okazję przetestować wszystkie produkty z oferty i muszę przyznać, że bardzo ciężko było mi wybrać swojego faworyta. Ale zdecydowałam się na krem Light Cream, bo dobry krem nawilżający to podstawa każdej pielęgnacji. Ten jest niezwykle lekki, w związku z czym nadaje się do każdego typu cery, nawet najbardziej kapryśnej, skłonnej do zapychania i podrażnień. To uczucie ukojenia po nałożeniu jest po prostu nie do opisania! Dlatego uważam, że każdy powinien tego doświadczyć.

Lekki krem ala natural beauty, 89 zł / fot. materiały prasowe

Magdalena Zawadzka, redaktorka Glamour.pl

Muffinka do kąpieli, Stara Mydlarnia

Siarczyste mrozy sprawiły, że o wiele częściej niż zwykle miałam chęć na długie gorące kąpiele, które nierozerwalnie łączą się z serią pielęgnacyjnych rytuałów. To właśnie wtedy sięgam po naturalne peelingi, maseczki do twarzy i balsamy do ciała. Moje ostatnie odkrycie? Ręcznie robiona muffinka do kąpieli ze Starej Mydlarni. To jak najbardziej zdrowy deser – wystarczy wrzucić ją do wanny, by poczuć nawilżającą moc zawartych w niej olejów naturalnych, masła kakaowego i masła shea. Ciekawostka? „Bita śmietana” sprawdza się jako peeling. I ten zapach!

 

Hydrolat z rozmarynu, Ministerstwo Dobrego Mydła

Uwielbiam hydrolaty. Momentalnie łagodzą uczucie ściągnięcia po myciu twarzy, nawilżają ją i odświeżają. A hydrolat z rozmarynu polskiej marki Ministerstwo Dobrego Mydła dodatkowo ma działanie antybakteryjne i antyseptyczne, dzięki czemu doskonale oczyszcza – nie tylko cerę, ale i dekolt. Sięgam po niego i rano, i wieczorem. Tuż przed nałożeniem kremu.

 

Joanna Twaróg, redaktorka Glamour.pl

Serum nawilżające Miya Cosmetics

Długo poszukiwałam serum idealnego. W końcu trafiłam na produkt od polskiej marki Miya, którą na pewno dobrze znasz (a jeśli nie, najwyższa pora to zmienić, serio). Serum zamknięte w buteleczce z niebieską etykietą jest dokładnie tym, czego potrzebowałam. Intensywnie nawilża, regeneruje, do tego wygładza skórę. Co więcej, ma właściwości kojące i łagodzące, dzięki czemu świetnie radzi sobie z ewentualnymi podrażnieniami. A, jeszcze jedno! Serum nawilżające z kwasem hialuronowym od Miya Cosmetics jest wegańskie. Czy mogłoby być lepiej?

 

Brow Microfilling Pen od Benfit Cosmetics

Jestem totalnie zakochana w fluffy brows, czyli brwiach rozczesanych w taki sposób, by wyglądały na gęste (wręcz puszyste) i niekoniecznie idealne. Chcąc osiągnąć taki efekt, sięgnęłam po Brow Microfilling Pen, czyli nowość z oferty Benefit Cosmetics. Kosmetyk został wyposażony w aplikator w formie potrójnego pisaka. Za jego pomocą mogłam z łatwością namalować cienkie, idealnie współgrające ze sobą linie, a tym samym optycznie zagęścić swoje brwi. Całość prezentowała się bardzo naturalnie (niczym z Pinteresta). A sam makijaż brwi zajął mi niewiele ponad minutę. Nie mam wątpliwości, że pisak z rodziny Benefit zostanie ze mną na dłużej.    

Brow Microfilling Pen, 129 zł / fot. materiały prasowe

Robert Choiński, redaktor Glamour.pl i Gala.pl

Resibo - Naturalny żel myjący do twarzy z ekstraktem z brzoskwini

Nie jestem nawet w stanie zliczyć, ile żeli do twarzy przetestowałem w ciągu ostatnich kilku lat. Jako osoba z cerą wrażliwą i skłonną do podrażnień często miałem problem nawet z produktami o dobrym, naturalnym składzie, które mnie zwyczajnie uczulały. Żel myjący polskiej marki Resibo z ekstraktem z brzoskwini kupiłem parę miesięcy temu z polecenia jednej z najpopularniejszych polskich youtuberek urodowych. Podszedłem do tematu z rezerwą, bo średnio ufam influencerom w tej kwestii, ale to akurat był strzał w dziesiątkę. Kosztuje odrobinę więcej niż tanie żele z drogerii, ale zdecydowanie jest wart każdej złotówki. Jest delikatny, ale zarazem skutecznie usuwa z twarzy wszelkie zanieczyszczenia. Po jego użyciu cera jest odświeżona i gładka. Co ważne, nie odczuwam po nim nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia i przesuszenia. No i ten świeży, owocowy zapach! Zdecydowanie zostanę z nim na dłużej.

 

Miya Cosmetics - My Wonder Balm, nawilżająco-odżywczy krem z masłem mango Hello Yellow

Co bardzo mnie cieszy, mój drugi pielęgnacyjny święty Graal również posiada metkę "made in Poland". Rzadko zdarza się, żeby jakiś kosmetyk, zwłaszcza krem do twarzy, "robił" wszystko to, co producent obiecuje na opakowaniu. A tak jest z My Wonder Balm od Miya Cosmetics. Używam go praktycznie codziennie. Świetnie nawilża, łagodzi i uspokaja skórę, dlatego moim zdaniem może być alternatywą dla niestety często zapychających pory i zbyt intensywnie perfumowanych balsamów po goleniu. Lubię go też dlatego, bo szybko się wchłania. No i tutaj również nie mogę nie wspomnieć o zapachu (świeże mango!), który jest po prostu obłędny. Jeśli ma to dla was znaczenie - a mam nadzieję, że tak - to dodam, że kremy My Wonder Balm pakowane są w tuby wykonane z tzw. zielonego plastiku, czyli trzciny cukrowej. Jak udało mi się wyczytać na stronie internetowej Miya Cosmetics, jej produkcja przyczynia się do redukcji dwutlenku węgla w atmosferze. Yay!