Hity kosmetyczne 2021 – co warto kupić?

Chętnie testujemy nowe kosmetyki do pielęgnacji czy makijażu. Jednak tylko niektóre z nich spełniają nasze oczekiwania i zostają z nami na dłużej. Poniżej prezentujemy absolutne perełki. Wśród nich peeling śliwkowy, woda micelarna z czystkiem, pisak do brwi, dzięki któremu osiągniesz efekt fluffy brows i wiele więcej. Naszym zdaniem te kosmetyki do pielęgnacji oraz makijażu zasługują na miano hitu kosmetycznego 2021!

Paulina Klepacz, redaktorka prowadząca Glamour.pl

Serum do twarzy Midnight Recovery Concentrate od Kiehl’s

Marka Kiehl’s obchodzi 170. (!) urodziny i z tej okazji jej bestsellery możecie kupić w pamiątkowej limitowanej edycji. Przy okazji więc wróciłam do jednego z moich ulubionych kosmetyków ever, czyli serum do twarzy Midnight Recovery Concentrate. Obłędnie pachnie lawendą, ale też nie za mocno, koi zmysły wieczorem po całym dniu, jak i skórę kiedy kosmetyk delikatnie, opuszkami palców wciskamy w zmęczoną i spragnioną cerę. Plus, jak dla mnie, za to, że nie jest tłusty, dobrze i szybko się wchłania oraz jest wydajny. Przy regularnym stosowaniu pomaga uzyskać efekt odprężonej skóry i równomierny koloryt. 

fot. materiały prasowe

French Rosewater Toner marki Kiehl’s

Kolejny mój hit to też „klasyk” od Kiehl’s. Jest to woda różana French Rosewater Toner, którego początki sięgają lat 60. XX wieku. Tonik w pięknej szklanej buteleczce oparty jest na wodzie różanej z „ogrodu świata” w Turcji, która jest pozyskiwana w sposób przyjazny dla środowiska. W środku pływają płatki kwiatów, które zbierane są ręcznie. Produkt pachnie dla mnie elegancko i ponadczasowo, ale przede wszystkim orzeźwia przyjemnie skórę i pomaga jej uzyskać balans. Łagodzi i odświeża, nawadnia. Ja tonik ten stosuję rano i wieczorem. Zwłaszcza wieczorem, po oczyszczeniu skóry i przed nałożeniem serum czy kremu staram się uspokoić cerę różanym tonikiem.

fot. materiały prasowe

Drunk Elephant, Protini, krem do twarzy, szyi i dekoltu z polipeptydami

Choć większość z kosmetyków Drunk Elephant, które ostatnio testowałam, to pozytywne odkrycia (bardzo lubię oczyszczający żel do twarzy czy olejek marula), to jednak największym WOW jest ten krem nawilżający. Protini napakowany jest świetnymi składnikami: polipeptydami, aminokwasami, ekstrakt z lilii wodnej… I choć ostatnio stosowałam cięższe, natłuszczające formuły, to Protini okazał się być kremem nawilżającym naprawdę na długo i dogłębnie, choć wydaje się leciutki i szybko się wchłania. Co więcej, efekt jego działania widać niemal od razu! Skóra staje się bardziej sprężysta, gładka, wyrównana po jego zastosowaniu. W dłuższej perspektywie regeneruje, odbudowuje skórę, pobudzając jej naturalne mechanizmy odnowy. Idealny jest zarówno rano, jak i wieczorem. Może być bazą pod makijaż. 

fot. materiały prasowe Drunk Elephant

20 Seconds Magic Eye Treatment Liftingująco-naprawcze, transformujące serum pod oczy i na powieki z kofeiną, peptydami, kwasem hialuronowym i kompleksem BeautifeyeTM od Veoli Botanica

To produkt polskiej marki, którego wiecznie patrząca w telefon czy komputer redaktorka potrzebuje! Moje oczy są wciąż zmęczone. Krople nawilżające i odpowiedni krem są więc od jakiegoś czasu podstawą w mojej kosmetyczce. To serum jest magiczne. Przede wszystkim przynosi ulgę, ukojenie skórze wokół oczu. Jest bogate i działa niczym okład, mięciutka poduszeczka. Dość szybko poprawia nawilżenie delikatnej skóry w tych newralgicznych miejscach, pomaga zawalczyć z cieniami pod oczami i innymi śladami zmęczenia, rozświetla skórę. Wszystko to zapewnia świetny skład, jak wymieniony powyżej. Warto wspomnieć, kompleks Fision® Instant Lift to ten składnik, który wspomaga błyskawiczną poprawę napięcia, efekt rozświetlenia i wypełnienia zmarszczek. Jest tu też odżywczy olej z awokado, który chroni delikatną skórę okolic oczu przed odwodnieniem.

fot. materiały prasowe Veoli Botanica

Oio Lab Harmony First – organiczna kuracja olejkowa do twarzy

Ten olejek dostałam w prezencie urodzinowym od przyjaciółki i od razu się w nim zakochałam. Kiedy tylko nałożyłam go wieczorem na moją zmęczoną, przesuszoną i podrażnioną skórę (po kuracji retinoidami wciąż nie może dojść do siebie), poczułam ulgę. Zresztą rano też uwielbiam go stosować. Nakładam go zanim przystąpię do masowania twarzy jadeitowym rollerem. Moja miłość do tego kosmetyku pogłębiła się, kiedy po kilku dniach stosowania zaczęłam zauważać, że moja skóra na twarzy jest w lepszej kondycji – miękka, nawilżona, świetlista. To zasługa składu – w 100% pochodzenia naturalnego. Znajdziemy w nim: odżywcze ekstrakty z nasion brokułu, ogórecznika, krokosza barwierskiego, dzikiej róży i wiesiołka oraz naturalne aromaty drzewa sandałowego i neroli. Nic zatem dziwnego, że Harmony First także przyjemnie pachnie! A to dla mnie akurat ważne.

Krem SOS od Your Kaya

Moja skóra nie tylko na twarzy jest sucha i podrażniona. Szczególny problem mam np. z łokciami, spierzchniętymi ustami czy skórkami wokół paznokci. Ten krem głęboko nawilża, działa niczym opatrunek. To zasługa bogatej konsystencji, która mimo wszystko szybko się wchłania, przynajmniej w przypadku mojej spragnionej ukojenia skóry. Na pewno może być to świetny kosmetyk na zimę, kiedy potrzebujemy regeneracji skóry, jak i porządnej warstwy ochronnej. Dla mnie póki co zdaje się być całorocznym towarzyszem. Co w nim działa? Między innymi olej z nasion konopi, olej ze słodkich migdałów, ale i aloes. Kosmetyk występuje w dwóch wersjach – pachnącej i bezzapachowej. Mam tę pierwszą i przyznam, że uwielbiam połączenie lawendy i rozmarynu!

fot. materiały prasowe Your Kaya

Tonik różany Roberts

Zapach włoskich wakacji i ukojenie dla skóry, czyli tonik od florenckiej marki Roberts działającej od 1867 roku. Tonizuje i odświeża skórę. Oparty jest na ekstraktach pochodzenia naturalnego. Najlepsza pamiątka z Włoch.

Tonik różany Roberts / fot. materiały prasowe

Kinga Nowicka, zastępczyni redaktor prowadzącej Glamour.pl

Rozpieszczający fluid Beauty Authentic Concept 

Moje włosy są grube i podatne. To oznacza, że zawsze po umyciu muszę wysuszyć je suszarką – bo inaczej schną cały dzień, a także, że chętnie się puszą i falują, a ja nie mam na to żadnego wpływu. Cóż, taka ich uroda. Trafiam jednak na kosmetyki, które są w stanie je nieco ujarzmić. Jednym z takich produktów jest rozpieszczający fluid marki Beauty Authentic Concept. Idealnie radzi sobie z moimi żyjącymi własnym życiem włosami, a do tego nadaje im piękny zdrowy połysk. Lubię ten produkt również dlatego, że nie zawiera silikonów i parabenów, a to w każdym obszarze mojej pielęgnacji jest dla mnie bardzo ważne.

fot. materiały prasowe

Olejkowe serum rewitalizujące do przesuszonej skóry BODY.lab Miya Cosmetics

Moja skóra wymaga nawilżania po każdej kąpieli. Staram się więc inwestować produkty, które naprawdę działają. Ostatnio w ręce wpadła mi nowość marki (jednej z moich ulubionych!) Miya Cosmetics, czyli olejkowe serum rewitalizujące do przesuszonej skóry. I już po pierwszym zastosowaniu wiedziałam, że się polubimy. Serum natychmiastowo się wchłania, co niestety jest dla mnie bardzo ważne, gdyż nie jestem fanką wieczornych rytuałów balsamowania się prze snem i lubię mieć to szybko za sobą. Produkt Miya Cosmetics przyjemnie nawilża i wygładza skórę i rewelacyjnie działa na najbardziej przesuszone partie, czyli łokcie, kolana oraz pięty. 

Resibo, All Clean Oczyszczająca maska z glinką 

Niezwykle delikatna i skuteczna maska glinkowa. Nie podrażnia oraz nie powoduje uczucia ściągnięcia jak niestety większość maseczek, jakie miałam okazję przetestować. Łagodzi stany zapalne i delikatne matuje. Mam cerę bardzo wrażliwą, a do tego ze skłonnością do niedoskonałości. Jeśli macie podobnie, musicie wypróbować produkt od Resibo.

IOSSI, Czarny Bez. Wygładzający krem pod oczy 

W tym niewielkim słoiczku znajdziecie wszystko, co niezbędne w pielęgnacji okolicy oczu. To m.in. ekstrakt  z kwiatów czarnego bzu, który wzmacnia naczynia krwionośne, witamina C w stężeniu 3% wyrównująca koloryt i stymulująca produkcję kolagenu, czy hydrolat z róży damasceńskiej dający efekt nawilżenia i odświeżenia. Ja jestem zachwycona i przekonana, że wy także będziecie. 

Oio Lab, The Forest Retreat, Wyciszająca kuracja adaptogenna do twarzy 

Oio Lab to jedna z moich ulubionych polskich marek kosmetycznych, więc jestem na bieżąco z każdym nowym produktem. Ale kiedy dowiedziałam się o TEJ nowości, byłam wyjątkowo podekscytowana, bowiem wydaje się być skrojona idealnie pod moje potrzeby. Moja cera bardzo źle reaguje na stres - twarz oblewa nieprzyjemny rumień, skóra jest szorstka i piecze. Często nie wiedziałam już po co sięgać w celu ukojenia, ale teraz mam już ten problem z głowy. Dziękuję, Oio Lab! 

fot. materiały prasowe Oio Lab

Silnie oczyszczająca kostka do demakijażu OREKA

Pierwszy raz miałam okazję przetestować kostkę do demakijażu i muszę przyznać, że to rozwiązanie, które każdej z was polecam. Dajcie na chwilę wolne innym swoim ulubionym kosmetykom do demakijażu i pozwólcie wykazać się niewielkiemu, naturalnemu, wegańskiemu oraz biodegradowalnemu produktowi, który genialnie poradzi sobie z zalegającymi po całym dniu na twarzy zanieczyszczeniami – także tymi zawartymi w smogu, czyli szkodliwymi pyłami PM1 i PM2.5. – a jednocześnie pozostawi skórę nawilżoną i złagodzoną.

fot. materiały prasowe OREKA

Lirene Czystek BIO woda micelarna 

Cieszy mnie, że coraz więcej polskich marek drogeryjnych stawia na linie z naturalnymi składami. Jedną z nich jest Lirene. Nigdy nie miałam żadnego produkty tej firmy, ale ostatnio skusiłam się na wodę micelarną (bo od niedawna przemywam twarz głównie za pomocą tego produkty i ograniczam wodę z kranu), której podstawowym składnikiem jest czystek. I jestem absolutnie zachwycona. Kosmetyk ten, tak jak obiecuje producent, idealnie sprawdza się do cery wrażliwej i skłonnej do zaczerwienień. Po przemyciu twarzy wacikiem nasączonym BIO wodą micelarną Lirene moja twarz jest odświeżona, bez żadnego uczucia ściągnięcia czy pieczenia (a tak bywało niestety wielokrotnie, także po zastosowaniu naturalnych kosmetyków). Jeżeli macie tak jak ja, czyli wszystko was uczula, podrażnia i nie działa, a powinno, za ten produkt totalnie ręczę!

 

Lekki krem nawilżający ala natural beauty

Jestem fanką kosmetyków marki ala natural beauty, której założycielką jest top modelka Kasia Struss. Zarówno pod względem filozofii (są to produkty uniseks), opakowań, jak i składów. Miałam okazję przetestować wszystkie produkty z oferty i muszę przyznać, że bardzo ciężko było mi wybrać swojego faworyta. Ale zdecydowałam się na krem Light Cream, bo dobry krem nawilżający to podstawa każdej pielęgnacji. Ten jest niezwykle lekki, w związku z czym nadaje się do każdego typu cery, nawet najbardziej kapryśnej, skłonnej do zapychania i podrażnień. To uczucie ukojenia po nałożeniu jest po prostu nie do opisania! Dlatego uważam, że każdy powinien tego doświadczyć.

Lekki krem ala natural beauty, 89 zł / fot. materiały prasowe

Magdalena Zawadzka, redaktorka Glamour.pl

Detoksykująco-kojąca maseczka z różową glinką Oczyszczająca Kompanka, FaceBoom

Zgodnie z nazwą jest świetnym wsparciem w walce o czystą cerę. Niezależnie od tego, czy jest ona mieszana, tłusta, sucha, a nawet skłonna do podrażnień. Wystarczy od czasu do czasu nałożyć maseczkę na umytą buzię na 10 minut, a następnie spłukać. Pokochałam ją nie tylko za skuteczność w oczyszczaniu i zmniejszaniu porów, ale i za naturalny skład, a także piękne opakowanie (to już znak rozpoznawczy produktów tej polskiej marki).

Peeling wygładzający do dłoni i paznokci, Miya

Po zimie, a także wielomiesięcznym używaniu żeli antybakteryjnych, ten peeling to wybawienie dla moich dłoni. Wystarczy 2-3 razy w tygodniu wetrzeć go w spierzchnięte i wysuszone dłonie (tak jakbyś myła ręce, tyle że „na sucho”), by w mgnieniu oka stały się delikatne i miękkie. A przy tym nawilżone, bo nowość w ofercie marki Miya oprócz naturalnych drobinek peelingujących (z krzemionki, kukurydzy i orzecha włoskiego) zawiera naturalne olejki ze słodkich migdałów i słonecznika, które odżywiają skórę, wygładzają, poprawiają elastyczność i pozostawiają na niej warstwę ochronną. I ten zapach!

Normalizujący krem do cery problematycznej z olejem z czarnuszki, Melo

To idealny krem nawilżający dla osób o cerze skłonnej do niedoskonałości. Przynosi skórze prawdziwe ukojenie – nie tylko nawilża, ale i łagodzi wszelkie podrażnienia, zapobiegając nowym, bo ma właściwości przeciwzapalne. Reguluje gospodarkę sebum, zmniejsza pory oczyszcza skórę i... pięknie pachnie lawendą.

Wielofunkcyjny olejek Stay Pure, Annabelle Minerals

Nowość w ofercie marki stworzona z myślą o demakijażu cery problematycznej. Nie jest zbyt tłusty, a więc nie obciąża skóry, ale i nie pozostawia jej wysuszonej. A dzięki zawartości kwasów tłuszczowych cudownie koi skórę. 

Tonik oczyszczający z ekstraktem z Neem i olejkiem miętowym Herbal Essentials

Rewelacyjny tonik dla cer mieszanych, tłustych i problematycznych. Reguluje gospodarkę sebum i pozwala pozbyć się wyprysków i widocznie zmniejsza pory. A do tego przynosi ukojenie i uczucie świeżości. To zasługa naturalnych składników: himalajskiej wody, olejku z miodli indyjskiej i mięty pieprzowej. Idealny, jeśli już chcecie poczuć na skórze wiosenną świeżość!

 

Joanna Twaróg, redaktorka Glamour.pl

Team Sunscreen. Krem nawilżający z SPF 30 od Resibo

Krem nawilżający Krem z filtrem SPF to must-have w mojej kosmetyczce. Używam go przez cały rok (i ciebie również do tego zachęcam). Niedawno w moje ręce wpadł Team Sunscreen, czyli krem nawilżająco z SPF 30 od Resibo i… muszę przyznać, że od razu się polubiliśmy! Nowość od polskiej marki beauty skutecznie nawilża i regeneruje skórę, chroni ją przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym, a także wykazuje silne właściwości antyoksydacyjne. Ma delikatny pigment. Dlatego stanowi świetną alternatywę dla kremu BB, sprawdzi się również jako baza pod makijaż. Idealny na wiosnę w mieście i nie tylko!

fot. materiały prasowe

Mandarynka i Malina. Naturalny balsam do ciała YOPE 

Od pewnego czasu zaczęłam zwracać większą uwagę na pielęgnację ciała – moja skóra stała się bowiem bardzo sucha i skłonna do podrażnień. Długo szukałam balsamu, który porządnie ją nawilży, zregeneruje oraz odżywki. Ale w końcu trafiłam na balsam YOPE z mandarynką i maliną. To kompozycja zbawiennych dla skóry składników (w składzie znajdziemy m.in. naturalne masła shea i mafura oraz oleje z rokitnika i macadamia), która pozwala zadbać o nią kompleksowo. Czyli nawilżyć, zmiękczyć, rozjaśnić, wzmocnić jej barierę ochronną, a co za tym idzie: ochronić przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Jestem na TAK!

fot. materiały prasowe

Soul Balm od SLAAP

Soul Balm? Połączyła nas miłość od pierwszego... użycia. Balsam do demakijażu od SLAAP skutecznie usuwa makijaż oraz zanieczyszczenia z powierzchni skóry, a jednocześnie nie narusza jej bariery hydrolipidowej. Poza tym skutecznie nawilża i odżywia. W składzie Soul Balm znajdziemy m.in. olej słonecznikowy, organiczny olej z marakui, jak również (mój ulubiony) olej z pestek malin, czyli naturalne źródło witamin A i E. Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała, że kosmetyk do demakijażu od polskiej marki beauty jest wegański (posiada certyfikat Fundacji Viva) i ma bardzo przyjemny, lekki zapach. Spodoba się fankom oraz fanom kwiatowych nut. 

PS balsam do demakijażu Soul Balm możesz kupić w zestawie z rękawicą SLAAP BAMBOO GLOVE, za pomocą której skutecznie usuniesz jego pozostałości z twarzy, a tym samym przygotujesz się na kolejne etapy pielęgnacji. Posiada ona właściwości antybakteryjne i przeciwgrzybicze, jest niezwykle delikatna, a jej jakość potwierdza certyfikat CERTIFIED OEKO-TEX ® STANDARD 100. Warto dodać, że została ona wyprodukowana w Polsce.

Hydra-Cream Light od Embryolisse

Od pewnego czasu szukałam lekkiego kremu na dzień – pod makijaż albo (po prostu) na cieplejsze miesiące. I tak oto trafiłam na produkt Hydra-Cream Light od Embryolisse, czyli marki, którą znam, a także uwielbiam od dawna. Muszę przyznać, że jest świetny. Dzięki zawartym w nim – zbawiennym dla skóry składnikom (na czele z kompleksem z białej lilii wodnej oraz kwasem hialuronowym) skutecznie i, co bardzo ważne, długotrwale nawilża skórę. Poza tym zapewnia jej ochronę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Dla mnie ważne jest również to, że krem Embryolisse szybko się wchłania. Na pewno zagości w mojej kosmetyczce na dłużej.

Serum nawilżające Miya Cosmetics

Długo poszukiwałam serum idealnego. W końcu trafiłam na produkt od polskiej marki Miya, którą na pewno dobrze znasz (a jeśli nie, najwyższa pora to zmienić, serio). Serum zamknięte w buteleczce z niebieską etykietą jest dokładnie tym, czego potrzebowałam. Intensywnie nawilża, regeneruje, do tego wygładza skórę. Co więcej, ma właściwości kojące i łagodzące, dzięki czemu świetnie radzi sobie z ewentualnymi podrażnieniami. A, jeszcze jedno! Serum nawilżające z kwasem hialuronowym od Miya Cosmetics jest wegańskie. Czy mogłoby być lepiej?

 

Brow Microfilling Pen od Benfit Cosmetics

Jestem totalnie zakochana w fluffy brows, czyli brwiach rozczesanych w taki sposób, by wyglądały na gęste (wręcz puszyste) i niekoniecznie idealne. Chcąc osiągnąć taki efekt, sięgnęłam po Brow Microfilling Pen, czyli nowość z oferty Benefit Cosmetics. Kosmetyk został wyposażony w aplikator w formie potrójnego pisaka. Za jego pomocą mogłam z łatwością namalować cienkie, idealnie współgrające ze sobą linie, a tym samym optycznie zagęścić swoje brwi. Całość prezentowała się bardzo naturalnie (niczym z Pinteresta). A sam makijaż brwi zajął mi niewiele ponad minutę. Nie mam wątpliwości, że pisak z rodziny Benefit zostanie ze mną na dłużej.    

Brow Microfilling Pen, 129 zł / fot. materiały prasowe

Robert Choiński, redaktor Glamour.pl i Gala.pl

Łagodzący tonik antyoksydacyjny Clochee

Jeśli tylko mam taką możliwość, to staram się wybierać wysokiej jakości produkty polskich marek specjalizujących się w produkcji kosmetyków naturalnych i ekologicznych. Tym właśnie sposobem już jakiś czas temu w moje ręce trafił łagodzący tonik antyokscydacyjny marki Clochee. To już moje drugie opakowanie. Uwielbiam go stosować, bo przyjemnie odświeża skórę i świetnie przygotowuje ją na kolejne etapy codziennej pielęgnacji. Jest przeznaczony do każdego rodzaju cery, ale w szczególności polecany jest do skóry wrażliwej, suchej i naczynkowej. W swoim składzie ma ekstrakt z zielonej herbaty, posiadający właściwości przeciwzapalne, kojące, ujędrniające i przeciwstarzeniowe. Musze zaznaczyć, że ten tonik ma dość specyficzny zapach. Moim zdaniem jednak szybko można się do niego przyzwyczaić i nawet go polubić. Jedynym minusem może być jego cena - jest nieco wyższa niż większości tego typu produktów z drogerii. Warto jednak wiedzieć, że dość często można go upolować w mocno obniżonej cenie (do nawet -35%!) - chociażby w popularnych perfumeriach internetowych. No i jest bardzo wydajny. Opakowanie o pojemności 250 ml bez problemu starcza mi nawet na parę miesięcy. 

Resibo - Naturalny żel myjący do twarzy z ekstraktem z brzoskwini

Nie jestem nawet w stanie zliczyć, ile żeli do twarzy przetestowałem w ciągu ostatnich kilku lat. Jako osoba z cerą wrażliwą i skłonną do podrażnień często miałem problem nawet z produktami o dobrym, naturalnym składzie, które mnie zwyczajnie uczulały. Żel myjący polskiej marki Resibo z ekstraktem z brzoskwini kupiłem parę miesięcy temu z polecenia jednej z najpopularniejszych polskich youtuberek urodowych. Podszedłem do tematu z rezerwą, bo średnio ufam influencerom w tej kwestii, ale to akurat był strzał w dziesiątkę. Kosztuje odrobinę więcej niż tanie żele z drogerii, ale zdecydowanie jest wart każdej złotówki. Jest delikatny, ale zarazem skutecznie usuwa z twarzy wszelkie zanieczyszczenia. Po jego użyciu cera jest odświeżona i gładka. Co ważne, nie odczuwam po nim nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia i przesuszenia. No i ten świeży, owocowy zapach! Zdecydowanie zostanę z nim na dłużej.

 

Miya Cosmetics - My Wonder Balm, nawilżająco-odżywczy krem z masłem mango Hello Yellow

Co bardzo mnie cieszy, mój drugi pielęgnacyjny święty Graal również posiada metkę "made in Poland". Rzadko zdarza się, żeby jakiś kosmetyk, zwłaszcza krem do twarzy, "robił" wszystko to, co producent obiecuje na opakowaniu. A tak jest z My Wonder Balm od Miya Cosmetics. Używam go praktycznie codziennie. Świetnie nawilża, łagodzi i uspokaja skórę, dlatego moim zdaniem może być alternatywą dla niestety często zapychających pory i zbyt intensywnie perfumowanych balsamów po goleniu. Lubię go też dlatego, bo szybko się wchłania. No i tutaj również nie mogę nie wspomnieć o zapachu (świeże mango!), który jest po prostu obłędny. Jeśli ma to dla was znaczenie - a mam nadzieję, że tak - to dodam, że kremy My Wonder Balm pakowane są w tuby wykonane z tzw. zielonego plastiku, czyli trzciny cukrowej. Jak udało mi się wyczytać na stronie internetowej Miya Cosmetics, jej produkcja przyczynia się do redukcji dwutlenku węgla w atmosferze. Yay!