Chłodny blond po kilku tygodniach staje się niepokojąco truskawkowy (a to jeszcze nie jest najgorsze) albo zmierza w stronę wiejskiej jajecznicy. Wymarzony róż ma kolor ścierki, a platyna, której zazdrościły Ci wszystkie znajome wygląda jak... patyna? To że kolor po farbowaniu przez dłuższy czas zachowuje nasyconą głębię to znowu nie jest taki rocket science tylko po prostu odrobina znajomości chemii. Tomek Lisowicz, fryzjer, kolorysta, malarz (!) i szkoleniowiec marki Kevin Murphy, właściciel jedynego w swoim rodzaju Atelier gdzie zadbasz o włosy, kupisz niszowe perfumy i napijesz się dobrego wina (@DZISIAJ.art.hair.wine) dzieli się z nami tą tajemną wiedzą.

Przede wszystkim włosy podczas farbowania zostają zalkalizowane i ich łuska musi zostać uniesiona aby wpuścić do środka pigment z farby. Gdy już tam się znajdzie i równomiernie rozłoży, włosom należy przywrócić kwaśniejsze ph aby łuski domknąć. W wariantach fryzjerskich stosuje się specjalne produkty – np. słynną odżywkę Olaplex do odbudowania zerwanych podczas farbowania mostków siarczkowych w cząstkach białka oraz kosmetyki o obniżonym ph, które domykają finalnie łuski włosa (a przy okazji nadają włosom blasku).

Ten sposób znany był już od dawna – np. w formie octowych płukanek obniżających ph włosa. Więc w domu możemy albo kupić przez internet odżywkę odbudowującą zerwane wiązania białkowe albo zaopatrzyć się w odżywki lub spraye zakwaszające włosy. Jakby... banalne?

Mycie bez terroru

Każde kolejne mycie unosi na nowo łuski włosa i po troszeczku wypłukuje pigment. Zwłaszcza szampony silnie oczyszczające, dla tłustej skóry głowy i te przeciwłupieżowe słyną z agresywnego mycia. Więc jeśli zależy Ci na ochronie koloru używaj delikatnych szamponów, a najlepiej tych przeznaczonych do farbowanych włosów. Można też wziąć szampon przeznaczony dla dzieci (tam czynnik myjący jest zminimalizowany) lub swój zwykły szampon rozcieńczyć wodą w kubku zanim nałożysz go na włosy. Wiadomo też, że szampony ziołowe nie najlepiej współpracują z farbowanymi włosami – po nich kolor szybko staje się jakby zakurzony. Poza tym nie musisz myć włosów też tak często jak wtedy, gdy wychodzisz z domu. I jeszcze – łuski dobrze domyka też regularne szczotkowanie włosów.

 Odświeżenie i odżywienie koloru

„Jest kilka produktów które mogą w tym świetnie pomóc” – twierdzi Tomek Lisowicz. „Wszystkie odżywki, kuracje i maski zawierające pigmenty są zrobione w taki sposób aby wzmacniać kolor i uzupełniać jego ubytki które powstają najczęściej podczas ich mycia. Mogą to być kuracje z pigmentem jak np. Colouring Angels od Kevin Murphy, jak i zwykłe „koloryzujące” maski do włosów, które trzyma się dłuższy czas i dzięki temu są w stanie mocniej zapigmentować włosy”, podpowiada Tomek. Jeśli koloryzujemy włosy to najlepiej szukać masek w odcieniach zbliżonych do naszego farbowanego koloru.

Oszukać siwiznę

Siwe włosy pojawiające się na naszych naturalnych możemy starać się zatuszować w jakimś stopniu dzięki kuracjom i maskom w kolorze szarym/popielatym i nie ryzykować z farbowaniem w domu. Jeśli jednak farbujesz włosy i czujesz że musisz, po prostu MUSISZ zamaskować postarzającą siwiznę, najlepiej sięgnąć po farby semitransparentne, bez amoniaku. Zmywają do po ok. 28 myciach, więc dają opcję przeczekania, ale nie zrujnują tego, co zrobił dla Ciebie kolorysta. Pod tym względem zawsze lepiej będzie wybrać też jaśniejszy odcień od tego, który wydaje Ci się że będzie dobry.

Mniejsza szkoda

Profesjonaliści radzą aby w ramach S.O.S nie sięgać po ziołowe farby i henny (chyba że już je stosujesz), bo mają one zupełnie inny mechanizm działania (pokrywają włosy naturalnym barwnikiem, nie wnikają pod łuski). Te dwie techniki się znoszą i powrót do tradycyjnego farbowania będzie bardzo, bardzo trudny. A twój fryzjer zapewne wpadnie w szał, więc nie warto.

Odrosty – demaskują rzeczywistość

Np. pokazują jak szybko rosną nam włosy (to osobnicze) i kto nie jest prawdziwą blondynką, tylko tą z wyboru. Ale raczej przyznasz, że wizyta w salonie, co dwa miesiące była normą (zwłaszcza przy żywych, intensywnych albo ciemnych kolorach). Ich pozbycie się w domu to wyższa szkoła jazdy.

O ile przy blondzie do pewnego momentu wyglądają nawet dość naturalnie (pewien sposób farbowanie zakłada nawet zostawienie pewnego marginesu naturalnego koloru), przy innych odcieniach zaczynają być problemem. Albo wtedy gdy przy czole odcinają się odrosty w kolorze siwizny. Możesz wykorzystać sposób instagramerek i... po prostu wykadrować je na zdjęciu ;) Albo zwyczajnie je zaakceptować, w końcu nawet Kylie Jenner nie ma problemu z paradowaniem z odrostem.

A zupełnie na serio, jeśli masz ich już całkowicie dość, to naprawdę świetne są spraye maskujące. Tomek poleca Retouch.me marki Kevin Murphy dostępne w czterech naturalnych kolorach. „Możesz zastosować je i postarać się jeden dzień dłużej nie myć włosów jeśli chcesz utrzymać ten efekt przez chwilę” – twierdzi Tomek.

Jednym z wyjść może być również używanie Olaplexu no3 (wspomnianej już wczesnej kuracjo-odżywki) z pomieszanym pigmentem. „Istnieje tutaj pewien drobny problem, ponieważ pigmenty może nam zmieszać jedynie nasz fryzjer jeśli takowe posiada i w ten sposób może przygotować kurację spersonalizowaną dokładnie pod dany kolor włosów” – twierdzi Tomek. Pigmenty rzeczywiście są produktem przeznaczonym tylko do użytku przez profesjonalistę, dlatego nie są dostępne w zwykłym sklepie i nie mamy jak ich kupić. Ale w sumie zawsze możemy poprosić naszego fryzjera o przygotowanie takiej spersonalizowanej koloryzacji i dostarczenie jej kurierem. Czemu by nie? To dobre wyjście jeśli boisz się pójść do fryzjera ze względu na koronawirusa lub w momencie, kiedy (oby nie) salony miałyby zostać ponownie zamknięte.

Jest jeszcze jedno wyjście. Jeśli odrost jest już na tyle długi, a Ty chciałaś wrócić do naturalnego koloru – w sumie może to być jedyny moment na radykalne skrócenie włosów. Krótkie też mają swoje zalety. W zasadzie, to mają ich MNÓSTWO! Zobacz: Krótkie fryzury damskie - najmodniejsze fryzury z krótkich włosów, które każdemu pasują