Jeżeli wasze dzieciństwo przypada na lata 90., to na sto procent pamiętacie seriale, które wam przypomnimy. Z telewizji oczywiście, bo nikt wtedy jeszcze nie wiedział, co to Netflix i platformy streamingowe. Na odcinek czekało się cały tydzień albo śledziło codziennie od poniedziałku do piątku. Jest spora szansa, że niektóre z poniższych tytułów były wam zakazywane przez rodziców albo kompletnie was nie interesowały, bo byliście po prostu za mali i woleliście oglądać bajki (totalnie zrozumiałe). Dziś jednak każda z tych produkcji spokojnie może was zainteresować – ponownie lub po raz pierwszy. 

„Miasteczko Twin Peaks”

Dość nietypowe intro może zniechęcić nawet dorosłego widza. Ale jak już zaczniecie oglądać Twin Peaks, to nawet czołówki nie będziecie chcieli sobie odpuścić. I aż trudno będzie wam uwierzyć, że to, na co wpadli David Lynch i Mark Frost, powstawało ponad 30 lat temu. I gwarantujemy, że będziecie zachwycać się oryginalnym stylem bycia agenta Coopera (Kyle MacLachlan), stylizacjami Donny (Lara Flynn Boyle) i uroda Bobby’ego (Dana Ashbrook). 

„Seks w wielkim mieście”

Jeżeli w momencie, gdy premierowe odcinki Seksu w wielkim mieście leciały w telewizji, byliście dzieciakami, raczej nie interesowały was problemuy Carrie Bradshaw (Sarah Jessica Parker) i jej przyjaciółek, które w dużej mierze związane były z mężczyznami i seksem. Ale ponieważ sporo się w tej kwestii u was zmieniło, a rozterki serialowych przyjaciółek pozostają niezwykle aktualne, seans SATC po latach może okazać się czystą przyjemnością. 


fot. Getty Images

„Przyjaciele”

Odcinek specjalny Przyjaciół, który ostatnio ujrzał światło dzienne, to dobry pretekst, by zapoznać się z fenomenem stałych bywalców Central Perk. Bo nawet, jeśli w dzieciństwie zdarzało się wam okazyjnie oglądać w telewizji Przyjaciół, to zapewne nie reagowaliście śmiechem w tym samym momencie, gdy pojawiał się ten z puszki. Dziś perypetie Rossa (David Schwimmer), Rachel (Jennifer Aniston), Chandlera (Matthew Perry) i reszty staną się miłą odskocznią od rzeczywistości, od której szybko się uzależnicie. Ale spokojnie, sezonów do nadrobienia jest sporo. 


fot. Getty Images

„Ostry dyżur”

Założymy się, że nawet jako dzieci wiedzieliście, że Na dobre i na złe to polska odpowiedź na Ostry dyżur. I że rodzima produkcja nie dorasta do pięt tej amerykańskiej. Być może zdarzało się wam także snuć marzenia o swojej przyszłości w białym fartuchu, widząc na ekranie George’a Clooneya i jego serialowych współpracowników. I trudno się dziwić, bo każdy chciałby ratować życie w takim stylu, jak lekarze z County General Hospital. Dlatego póki co odpuście sobie New Amsterdam i sięgnijcie po prawdziwą legendę wśród medycznych seriali. 


fot. materiały dystrybutora

„Jezioro marzeń”

Jeśli marzyła się wam nastoletnia miłość rodem z serialu, to musieliście ją pooglądać w Jeziorze marzeń. I jest duża szansa, że podkochiwaliście się w czarującym Dawsonie (James Van Der Beek) i chcieliście być tak samo zbuntowani jak Jennifer (Michelle Williams). Jesteśmy przekonani, że oglądając go po latach, docenicie trudne tematy, których nie bali się podejmować twórcy, czyli m.in. choroby, śmierci czy uzależnień. A także fakt, że jedna ze scen pocałunku dwóch bohaterów serialu to pierwsza taka scena w historii amerykańskich seriali dla nastolatków. 


fot. materiały dystrybutora