Stosunek przerywany nie został uznany przez WHO (Światową Organizację Zdrowia) za naturalną metodę antykoncepcji. Wynika to z faktu, że skuteczność tego środka jest bardzo niska, a jego stosowanie, wbrew powszechnej opinii, może przyczynić się do wystąpienia szeregu zaburzeń. Czy można zajść w ciążę bez wytrysku? Czy stosunek przerywany jest bezpieczny?
 

Stosunek przerywany – co to znaczy?

Stosunek przerywany to technika, która polega na celowym przerwaniu zbliżenia w odpowiednim momencie – mężczyzna wycofuje członek z pochwy zanim dojdzie do wytrysku. W rezultacie, ejakulacja następuje poza ciałem kobiety, co w teorii ma wykluczyć ryzyko zapłodnienia.

Aby móc stosować tę technikę, mężczyzna musi wykazać się doskonałą znajomością swoich reakcji – musi wiedzieć, w którym momencie nastąpi wytrysk, a jednocześnie powinien być na tyle skupiony i opanowany, żeby mógł wycofać członek na czas. Warto podkreślić, że epitet „opanowany” nie został użyty na wyrost. W chwili odczuwania maksymalnie silnego podniecenia, które poprzedza wytrysk, łatwo o chwilę zapomnienia.

Antykoncepcja – rodzaje i skuteczność. Wszystko, co powinniście wiedzieć
 

Stosunek przerywany może doprowadzić do ciąży?

Stosunek przerywany przewiduje wytrysk poza pochwą, zatem teoretycznie, jeżeli mężczyzna zdąży wycofać członek na czas, ryzyko zapłodnienia nie występuje. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że ta teoria jest niekompletna.

W momencie pobudzenia seksualnego, ciało mężczyzny zaczyna wydzielać preejakulat. Jest to bezbarwna ciecz, której zadaniem jest nawilżenie narządów rozrodczych i neutralizacja kwaśnego odczynu cewki moczowej (co ma służyć przedłużeniu żywotności plemników). Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że choć preejakulat nie jest nasieniem, to zawiera pewną ilość plemników i mimo że stężenie komórek rozrodczych jest w tym przypadku znacznie mniejsze niż w spermie, to wystarczy do zapłodnienia. 

Największe ryzyko zajścia w nieplanowaną ciążę stwarza stosunek przerywany w dni płodne, nie oznacza to jednak, że w dni niepłodne takie prawdopodobieństwo nie występuje. Wpływ na to ma wiele czynników, a wśród najważniejszych należy wskazać na fakt, że nawet kobiety, które doskonale znają swój organizm, nie mogą ze 100-procentową pewnością określić aktualnej fazy cyklu. Wiele czynników, w tym stres, schorzenia czy przyjmowane leki, może doprowadzić do przyspieszenia lub opóźnienia jajeczkowania. Kolejna rzecz, o ile doświadczony mężczyzna jest w stanie przewidzieć moment wytrysku, to nad wydzielaniem preejakulatu nie ma żadnej kontroli i odbywa się to poza jego świadomością. Mimo że podczas dni niepłodnych, środowisko pochwy nie sprzyja żywotności plemników, to silne komórki mogą w nim przetrwać nawet kilka dni, a gdy śluz szyjkowy zmieni swoją konsystencję i odczyn – doprowadzić do zapłodnienia. 

Skuteczność stosunku przerywanego, jako metody zapobiegania ciąży, najlepiej obrazuje wskaźnik Pearla, który określa liczbę nieplanowanych ciąż u stu par stosujących daną metodą antykoncepcji, u których w ciągu roku występuje regularne pożycie seksualne. Im wskaźnik jest wyższy, tym bardziej zawodny jest dany środek. Przykładowo, wskaźnik Pearla dla jednofazowych pigułek antykoncepcyjnych wynosi 0,2-0,5. W przypadku stosunku przerywanego, indeks zamyka się w przedziale 15-28. Taka wartość doskonale obrazuje zależność na linii stosunek przerywany a ciąża.
 

Stosunek przerywany jest bezpieczny?

Stosunek przerywany nie może być uznany za skuteczną metodę zapobiegania niechcianej ciąży, jednak nie jest to jedyny minus tej techniki. Należy bowiem podkreślić, że nie jest też środkiem zapobiegającym zakażeniom chorobami przenoszonymi drogą płciową. Warto zaznaczyć, że na infekcję nie jest narażony tylko mężczyzna. Pozornie może się wydawać, że skoro nie dochodzi do wytrysku w pochwie, ryzyko zarażenia kobiety nie występuje. Badania naukowe dowodzą jednak, że preejakulat może zawierać makrofagi i limfocyty CD4, może zatem przenosić wirusa HIV. 

Sekspozytywny alfabet by G’rls ROOM – H jak HIV

Kolejna rzecz, wiele par wierzy, że stosunek przerywany nie stwarza żadnych skutków ubocznych. Tymczasem praktyka pokazuje, że jest inaczej. Seksuolodzy są zdania, że środek ten nie tylko znacząco obniża zadowolenie z pożycia seksualnego, ale może też doprowadzić do wystąpienia szeregu poważnych zaburzeń. Zagrożenia, które stwarza stosunek przerywany, to:

  • nerwice na tle seksualnym (partnerzy skupiają się nie na przyjemności, a na przerwaniu zbliżenia we właściwym momencie),
  • oziębłość seksualna (z czasem, zachowania nerwicowe mogą przekształcić się w oziębłość),
  • zaburzenia erekcji (kolejna konsekwencja nerwic seksualnych),
  • brak orgazmu,
  • niepokój,
  • napięcia,
  • dolegliwości bólowe w obszarze miednicy mniejszej,
  • przerost prostaty (czyli gruczołu krokowego),
  • depresja.

Skutki uboczne stosunku przerywanego są na tyle poważne, że ich konsekwencją może być nie tylko zachwianie pożycia, ale w niektórych przypadkach – nawet rozpad związku. 

Nie można też nie wspomnieć o zagrożeniach, jakie stosunek przerywany stwarza w sferze duchowej. W tym miejscu warto postawić pytanie – czy stosunek przerywany to grzech? W doktrynie katolickiej, wytrysk nasienia poza ciałem kobiety jest niedopuszczalny, należy zatem stwierdzić, że dla katolika, stosunek przerywany jest grzechem.
 

Stosunek przerywany oznacza brak orgazmu?

Stosunek przerywany nie oznacza braku orgazmu, a jedynie wycofanie członka z pochwy we właściwym momencie, Zaburzenia szczytowania mogą być jednak konsekwencją tej metody. Inaczej wygląda to w przypadku karezzy, która jest uznawana za jeden z wariantów tej metody antykoncepcji. Mowa tu o tantrycznej technice, która zakłada maksymalne przedłużenie fazy plateau, która stanowi „przedsionek orgazmu”. W tym momencie, mężczyzna odczuwa niezwykle silne podniecenie, bodźce są intensywne, wzrasta tętno, oddech przyspiesza, ale nie dochodzi do ejakulacji. Podobnie jak klasyczny stosunek przerywany, karezza nie chroni przed niechcianą ciążą, a opanowanie tej techniki wymaga dużego doświadczenia i sporej praktyki. 

Zobacz także: Orgazm? „Wiele kobiet mówi, że dalej już nic nie ma”, czyli jak to jest u nas z przyjemnością, jakie są rodzaje orgazmów i co zrobić z ich brakiem tłumaczy seksuolożka Agata Loewe