Wszyscy moi przyjaciele nie żyją to już kolejna po serialach 1983, W głębi lasu czy filmie Erotica 2022 polska oryginalna produkcja Netflixa, która trafiła na platformę 28 grudnia zeszłego roku. Jest to czarna komedia, będąca reżyserskim debiutem Jana Belcla, z młodymi hot nazwiskami w obsadzie – na ekranie pojawili się bowiem Julia Wieniawa, Nikodem Rozbicki, Mateusz Więcławek, ale też bardziej doświadczone aktorsko twarze, jak Adam Woronowicz i Monika Krzywkowska. Przez kilka dni po premierze była jednym z najchętniej oglądanych obrazów w serwisie, ale też mocno podzieliła widownię.

Byli tacy, do których kompletnie nie trafiła ani konwencja, ani czarny humor, ani obsada. Krytykowano także nieudolną inspirację kultowymi filmami, jak American Pie Pulp Fiction czy Kill Bill. Inni zaś dokładnie tym wszystkim się zachwycali, łącznie ze zdjęciami Cezarego Stoleckiego, montażem Jana Belcla i muzyką Łukasza Targosza, także w odniesieniu do 2020 roku, który produkcja ta zwieńczyła. Świetnie o Wszyscy moi przyjaciele nie żyją napisał Michał Oleszczyk, filmoznawca, krytyk filmowy i autor genialnego podcastu Spoiler Master (polecamy każdemu kinomaniakowi!): „Ten film jest ekscesem, wygłupem, jazdą i sztubackim żartem, w którym na końcu wszyscy dostają za swoje, każdy ma za uszami, a zbiorowe rażenie prądem powinno pełnić funkcję terapeutycznego, groteskowego elektrowstrząsu dla widowni umęczonej rokiem 2020 i całym jego cholernym gnojem. Osobiście dziękuję Bogu, że tych dwóch szalonych Słoweńców, Jan Belcl i Mitja Okorn (producent filmu - przyp.red.), dało nam — smutnym i śmiertelnie poważnym Polakom, najchętniej turlającym się we własnej mizerii i celebrującym rodzime piekiełko w obawie, co by było, gdyby jego ściany raz na zawsze zburzyć — taki właśnie eksplodujący prezent Smerfa Zgrywusa”.

Netflix: nowości na luty 2021. Co warto obejrzeć? >>>

Wszyscy moi przyjaciele nie żyją to teraz jedna z najpopularniejszych produkcji Netflixa na świecie!

Teraz w podobnym tonie wypowiadają się zagraniczni krytycy, gdyż od 3 lutego film Wszyscy moi przyjaciele nie żyją mogą oglądać także użytkownicy Netflixa poza Polską. I obecnie jest on jedną z najpopularniejszych produkcji streamowanych na świecie. Skąd to wiemy? Na portalu flixpatrol.com można śledzić, jak codziennie wygląda oglądalność konkretnych produkcji na różnych platformach. Na tej podstawie okazuje się, że produkcja Wszyscy moi przyjaciele nie żyją w kilkudziesięciu krajach trafiła, podobnie jak w Polsce, do zestawienia TOP 10. A w niektórych nawet na sam szczyt, czyli m.in. w Argentynie, Hondurasie, Urugwaju, Kolumbii, Paragwaju. Z kolei w Belgii, Francji, Słowacji, Hiszpanii, Wenezueli oraz we Włoszech, Luksemburgu czy Słowenii znalazła się na 2. miejscu najchętniej oglądanych filmów Netflixa. To wielki sukces biorąc pod uwagę fakt, że minęło dopiero kilka dni, od kiedy obraz Wszyscy moi przyjaciele nie żyją można oglądać na świecie. I jest spora szansa, że tytuł ten odbije się jeszcze szerszym echem.

Kolejny sukces „365 dni”. Tego nie dokonał żaden inny film na Netflix! >>>

Wszyscy moi przyjaciele nie żyją – o czym jest film Netflixa, który podbija świat?

W Sylwestra może zdarzyć się wszystko. Zwłaszcza kiedy pogmatwane relacje oraz uczuciowe napięcia zmieszają się z używkami i niebezpiecznym seksem. Na własne oczy doświadczają tego dwaj detektywi, gdy w Nowy Rok wchodzą do podmiejskiego domu pełnego trupów, nie mogąc ustalić przyczyny masakry.

Cofając się w czasie o jeden dzień poznajemy młodych ludzi w różnym wieku, którzy w sylwestrową noc postanawiają zabawić się na całego. Wśród nich są m. in. bujająca w obłokach Anastazja (Julia Wieniawa) oraz jej partner Dżordan (Adam Turczyk) , marzący o karierze rapera. Podczas imprezy spotykają oni Glorię (Monika Krzywkowska), czterdziestoparolatkę, która nie pasuje do otoczenia, a towarzyszy jej dużo młodszy i wiecznie zakłopotany Paweł (Nikodem Rozbicki). Z okazji powitania Nowego Roku wielkie plany snuje też Daniel (Konrad Żygadło), który chce oświadczyć się swojej dziewczynie, Andżelice (Katarzyna Chojnacka). Wszystkim im z boku przygląda się walczący z nałogami i zamknięty w sobie fotograf Filip (Mateusz Więcławek).

Gdy przebojowy gospodarz domu, Marek (Kamil Piotrowski), otworzy drzwi neurotycznemu dostawcy pizzy (Adam Bobik), a Anastazja postanowi spędzić chwilę sam na sam z Filipem, żadne z nich nie podejrzewa, że właśnie uruchamia się machina niezwykłych losowych zdarzeń, która przyniesie swój krwawy i nieoczekiwany finał.