Organizer z Sinsay został zaprojektowany po to, żeby uporządkować przewody i ukryć to, czego zazwyczaj nie chcemy oglądać przy biurku. Najciekawsza jest jednak jego oprawa: ryflowana powierzchnia i kokardy sprawiają, że zamiast kolejnego czysto użytkowego pudełka dostajemy dekoracyjny przedmiot. Postawiłybyśmy go na jasnym albo ciemnobrązowym biurku, obok metalowej lampy, kilku książek i prostego kubka na długopisy. Kokardy robią już wystarczająco dużo — reszta może być spokojna.
WIDEO…
Kokardy nie zamierzają zostać tylko na ubraniach
Motyw, który przez ostatnie sezony pojawiał się na balerinach, torebkach, biżuterii czy spinkach, coraz łatwiej odnajduje się również we wnętrzach. I nie musi oznaczać pokoju urządzonego od góry do dołu w romantycznym stylu. Znacznie ciekawsza jest pojedyncza kokarda pojawiająca się tam, gdzie zupełnie się jej nie spodziewamy — na świeczniku, poduszce albo właśnie pudełku skrywającym kable.
Najbardziej praktyczne rzeczy też mogą być ładne
Organizer na przewody jest dobrym przykładem zmiany, którą coraz bardziej lubimy we wnętrzach. Nie potrzebujemy osobnych przedmiotów użytkowych i osobnych dekoracji, jeśli jedna rzecz może pełnić obie funkcje. Zamiast stawiać przy biurku plastikowe pudełko, a później próbować ukryć je za koszem czy szafką, można wybrać takie, które nie przeszkadza wizualnie nawet wtedy, kiedy pozostaje na widoku.
Ryflowanie sprawia, że pudełko nie wygląda technicznie
Gładki plastikowy organizer łatwo skojarzyć z wyposażeniem biurowym. Tutaj faktura powierzchni zmienia odbiór całego przedmiotu. Rytmiczne żłobienia łapią światło i sprawiają, że pudełko zaczyna przypominać dekoracyjny pojemnik. Kokardy dokładają do tego odrobinę humoru. W efekcie coś stworzonego do ukrywania przedłużacza może wyglądać jak świadomie wybrany dodatek.
Na ciemnym drewnie zrobi się znacznie mniej słodko
Jeżeli obawiamy się, że kokardy będą wyglądały zbyt dziewczęco, wystarczy zmienić ich otoczenie. Ciemnobrązowe biurko, orzechowa półka czy głęboki kolor ściany stworzą mocniejszy kontrast. Do tego chromowana albo stalowa lampka i prosty fotel. Romantyczny detal pozostaje, ale zamiast dominować nad wnętrzem, staje się małym żartem w znacznie spokojniejszej aranżacji.
Nie dobierałybyśmy już kolejnych dodatków z kokardami
Jedna kokarda jest uroczym detalem. Pięć kokard zaczyna być motywem przewodnim. Jeśli organizer ma już tak charakterystyczną dekorację, pozostałe rzeczy na biurku mogą być bardzo proste. Gładka lampka, notes bez wzoru, szklanka z długopisami i stos książek wystarczą. Dzięki temu organizer przyciąga wzrok, ale całość nadal wygląda jak miejsce do pracy.
Domowe biuro może być trochę mniej poważne
Przestrzeń do pracy często urządzamy najbardziej zachowawczo ze wszystkich pomieszczeń. Neutralne pudełka, czarne akcesoria, proste segregatory — wszystko ma być przede wszystkim praktyczne. Tymczasem niewielki zabawny detal nie odbiera biurku funkcjonalności. Wręcz przeciwnie, może sprawić, że miejsce, przy którym spędzamy kilka godzin dziennie, stanie się bardziej osobiste.
Najpierw schowajmy kable, później zajmijmy się dekorowaniem
Nawet najpiękniejsza lampka nie pomoże, jeśli pod nią biegnie plątanina pięciu przewodów. Dlatego porządkowanie biurka warto zacząć właśnie od rzeczy najmniej efektownych. Ładowarki i przedłużacz dostają swoje miejsce, przewody przestają rozchodzić się po całej powierzchni, a dopiero później można zdecydować, czy blat rzeczywiście potrzebuje kolejnej dekoracji. Często okazuje się, że po uporządkowaniu kabli potrzebuje ich znacznie mniej.
Obok wystarczą książki i jedna dobra lampka
Na domowym biurku bardzo łatwo zgromadzić zbyt wiele przedmiotów. Organizer, kilka książek lub magazynów i lampa mogą stworzyć wystarczającą kompozycję. Jeżeli chcemy dodać kolor, lepiej zrobić to jednym elementem — czerwonym notesem, błękitną lampą albo zielonym szklanym kubkiem. Kokardy nie potrzebują już konkurencji.
Najlepsze organizery to te, których nie trzeba ukrywać
W tym właśnie tkwi największy urok tego pomysłu. Przedmiot powstał po to, żeby ukryć coś nieestetycznego, ale sam nie wymaga chowania. Ryflowany organizer z kokardami z Sinsay może stać pod biurkiem albo na jego powierzchni i nadal wyglądać jak część aranżacji. Trochę praktyczny, trochę dekoracyjny i zdecydowanie mniej poważny niż klasyczne akcesoria biurowe. Czasami właśnie taki drobiazg wystarczy, żeby domowe miejsce do pracy nabrało charakteru.