Jest wrzesień 2026 roku i wciąż nie wiadomo, czy w Polsce powstanie instytucja „osoby najbliższej” dla par bez ślubu. 17 lipca zawetowano ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu, argumentując, że przepisy zbyt mocno przypominają małżeństwo. We wrześniu sejmowa komisja nadzwyczajna opowiedziała się za odrzuceniem tego weta, a wynik głosowania w Sejmie wciąż jest niepewny. Co to oznacza dla ciebie dopóki sprawa się nie rozstrzygnie? Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz czekać na Sejm – bez względu na to, czy twoim partnerem jest chłopak, czy partnerką dziewczyna, prawo cywilne nie pyta o płeć, pyta o dokument.
WIDEO…
Gdy szpital nie chce Cię wpuścić do sali
To scenariusz, którego boi się chyba każda para bez ślubu: partner trafia do szpitala, a ty – mimo że jesteście razem od lat – nie masz prawa uzyskać informacji o jego stanie zdrowia. Dla prawa jesteś osobą postronną. Rozwiązaniem jest pisemne upoważnienie do informacji medycznej i dostępu do dokumentacji, złożone w placówce medycznej, oraz pełnomocnictwo notarialne obejmujące zgodę na udzielanie informacji o stanie zdrowia.
Pełnomocnictwo, które działa, gdy ciebie nie ma w pobliżu
Drugi dokument to pełnomocnictwo notarialne ogólne albo do konkretnych spraw (np. do rachunku bankowego, do reprezentowania w urzędzie, do zarządu wspólnym mieszkaniem). Z danych rynkowych wynika, że taksa notarialna za pełnomocnictwo do jednej czynności to około 30 zł netto (36 zł z VAT), a do dwóch i więcej czynności – 100 zł netto (123 zł z VAT), plus kilka złotych za każdy wypis. To niewielki wydatek, a daje dużo: partner może w twoim imieniu odebrać przesyłkę z urzędu, podpisać dokument w banku czy załatwić sprawę, gdy ty jesteś w delegacji albo leżysz w szpitalu.
Testament – bo bez niego dziedziczy rodzina, nie ty
Wiemy, że ten temat wywołuje smutne emocje i jest spychany jak najdalej z pola widzenia. Ale tak naprawdę to najbardziej brzemienny w skutkach punkt na tek liście. W polskim kodeksie cywilnym partner z nieformalnego związku nie jest zaliczony do żadnej grupy spadkobierców ustawowych – jest traktowany jak osoba totalnie obca. Jeśli więc twój partner umrze bez testamentu, dziedziczy wyłącznie jego rodzina: dzieci, ewentualny małżonek z innego związku, rodzice, dalej rodzeństwo. Ty – mimo wspólnego mieszkania i lat wspólnego życia – nie dostajesz nic. Jedynym skutecznym narzędziem jest testament, najlepiej notarialny, bo trudniej go podważyć niż testament odręczny. Dzieci i małżonek zmarłego wciąż mogą zgłosić roszczenie o zachowek – tobie jako partnerce czy partnerowi zachowek nie przysługuje, ale odziedziczysz to, co zostanie po rozliczeniu ich roszczeń.
Wspólny kredyt i wynajem – rozdzielcie to na piśmie
Czwarty element to coś, o czym pary rzadko myślą, dopóki nie dojdzie do rozstania albo tragedii: umowa regulująca wspólne zobowiązania – kredyt hipoteczny, najem, konto wspólne. Jeśli oboje jesteście współkredytobiorcami, w razie śmierci jednej osoby druga zostaje z całym zobowiązaniem – warto więc mieć polisę na życie powiązaną z kredytem. Przy wynajmie spiszcie prostą umowę: kto płaci co i co się dzieje, gdy związek się kończy. To nie jest romantyczne, ale oszczędza okropnych emocji w najgorszym momencie, w którym trudno sensownie rozmawiać.
Rozmowa, która jest ważniejsza niż każdy dokument
Wszystkie powyższe ustalania musi poprzedzić szczera rozmowa. Znam parę – razem od ośmiu lat, bez ślubu, bo żadne z nich go nie chciało – która usiadła kiedyś przy kuchennym stole i spisała, kto ma pełnomocnictwo do czego i gdzie leżą dokumenty. Nie potrzebowali żadnej ustawy, żeby to zrobić – wystarczyła kartka, długopis i pół godziny szczerości. Taki „dokument” może nie ma mocy prawnej, ale jest rozwiązaniem, do którego można sięgnąć, gdy pojawia się sytuacja kryzysowa lub związek się kończy ( „na to się umawialiśmy”)
Czy płeć ma tu znaczenie?
To samo dotyczy par jednopłciowych – prawo cywilne, testamentowe i pełnomocnictwa nie rozróżniają płci stron. Notariusz sporządzi dokument niezależnie od tego, kim jest wasz partner czy partnerka. Różnica jest taka, że wciąż nie macie jednego, zbiorczego statusu prawnego, który dawałby wam to wszystko naraz, jak w typowym małżeństwie. Dlatego warto działać punkt po punkcie. Zanim umówicie się do notariusza, spiszcie dla siebie te pięć punktów: testament, pełnomocnictwo ogólne, upoważnienie medyczne, ustalenia co do kredytu i najmu oraz wasze „wewnętrzne” ustalenia. Jedno spotkanie w kancelarii może kosztować mniej niż wieczorne wyjście do restauracji, a daje spokój, którego żadna ustawa nie zastąpi.